Katalog Zjawisk Paranormalnych Cz. 25

PDF pageEmail pagePrint page

Jawia

Jawia – W mitologii Słowian była ona odpowiednikiem ziemi, ziemskiego życia, egzystencji człowieka. Jawia była tym, co jawne i widzialne. Ziemską Jawią rządził gromowładny Perun wraz ze swą żoną Peperuną, a zasiedlały ją rusałki, demony, boginie, ubożęta. Jawia była krainą zamieszkałą przez ludzi i zwierzęta.

Jedenastoletni cykl

Jedenastoletni cykl – Co jedenaście lat na Ziemi notuje wzrost częstotliwości pojawiania się zjawisk paranormalnych, wzrasta także ilość zaburzeń psychicznych, awarii sprzętu elektrycznego i elektronicznego. W 1912 roku rosyjscy badacze zjawisk paranormalnych obliczyli kolejne lata wystąpienia cyklu aż do roku 2022 (~1901, 1912, 1923, 1934, 1945, 1956, 1967, 1978, 1989, 2000, 2011, 2022). Wiele osób zajmujących się tym tematem uważa, że są to lata graniczne, w których mogą wybuchać lub kończyć się wojny i konflikty, w których wzrastają napięcia społeczne, itp. Obecnie wielu badaczy łączy ten cykl z cyklem aktywności słońca.

Jedwabeg

Jedwabek – Zwany też silky, jest duchem kobiety ubranej w szeleszczące jedwabne szaty, pojawiający się nocą, by wykonywać za domowników drobne prace w gospodarstwie. Duchy te najczęściej pojawiają się na pograniczu Anglii i Szkocji, gdzie podobno nękają leniwych służących niewywiązujących się ze swoich obowiązków. Najsłynniejszego jedwabka, ukazującego się w Black Heddon, opisał William Henderson w swej książce z 1879 roku pod tytułem Folk – Lore of the Northern Counties. Stary przekaz mówi, że w okolicach North Shields pojawiał się kiedyś jedwabek, będący widmem kochanki księcia Argyll, którą ten zamordował za panowania Wilhelma III (1689-1702). W Yorku opowiadacze mówią turystom, że w latach siedemdziesiątych XX wieku w jednym z domów starego centrum ukazywał się jedwabek.

Jedwabna Chusta

Jedwabna Chusta – Używana była na bliskim wschodzie jako narzędzie śmierci – duszono nią kobiety. Od 4.000 lat pojawiają się przekazy i relacje mówiące, że chusty zachowywały twarze uduszonych nimi kobiet. Jedna ze starych sumeryjskich legend mówi, że po śmierci jednej z księżniczek sumeryjskich, by jej na tamtym świecie towarzyszył orszak, uduszono pięć kobiet zakładając im na głowy i dusząc jedwabne chusty. Zwyczaj nakazywał, by te chusty pozostawić. Lecz chytry strażnik nekropolii razem z jednym z niewolników, nim zsypano wejście, zdjęli te chusty z głów pomordowanych, by je sprzedać. Zamiar swój zrealizowali, lecz kobiety, które kupiły te chusty, zaczęły uskarżać się do kapłanów, że coś je nocami dusi, nie daje spać, a w mroku widzą twarze z wytrzeszczonymi oczami. Jeden z mądrych kapłanów wywołał ducha z chusty, która jako mglista postać dawnej dwórki księżniczki zażądała, by oddać jej chustę i wskazała złodziei. Strażnika i niewolnika poddano torturom, a gdy sie przyznali do przestępstwa, zakopano żywcem, a wszystkie chusty spalono. Wtedy zjawy przestały sie ukazywać.

Jedwabny Sznur

Jedwabny Sznur – Był wyrokiem śmierci i jej znakiem, jaki przesyłano w państwie otomańskim skazanym dygnitarzom. W XVI wieku pojawiła się w państwie otomańskim legenda o ukazującym się mglistym sznurze jedwabnym, co zapowiadało śmierć. Ta dziwna zjawa, przerażająca najpotężniejszych wojowników, zapowiedziała przegranie bitwy pod Lepanto i śmierć wielu mężnych wojowników proroka. Jeden z mądrych derwiszy ogłosił, że jeżeli zjawa nie zostanie pokonana, to sułtanowi grozi śmierć, a Porta upadnie. Wielu muzułmańskich kapłanów próbowało pozbyć się zjawy, lecz ich zaklęcia i czary nie skutkowały. Flota muzułmańska poniosła dotkliwą porażkę. Zgodnie z legendą zjawił się wówczas mądry hadżi, który powrócił niedawno z pielgrzymki do Mekki i powiedział, że miał wizję, jak pokonać zjawę. Derwisze mieli tańczyć przez miesiąc, sławiąc wiarę proroka. Inkarnacja odbyła się i tajemnicza zjawa przestała sie pokazywać. Tyle opowiada legenda, lecz nie jest to koniec tajemniczego zjawiska. Choć oficjalnie sznur już się nie pojawiał, to istnieją przekazy pochodzące z XVII wieku i późniejsze, relacjonujące zeznania osób, które widziały mglisty jedwabny sznur. Zgodnie z relacjami raz miał mieć kolor biały, innym razem był jakby skrwawiony. Raz zwisał, innym razem poruszał się jakby niewidzialnymi rękami. Jakby ktoś zaciskał go na czyjejś szyi.

Każdorazowo ukazanie się sznura zapowiadało zdarzenie historyczne dotyczące państwa otomańskiego, a później imperium tureckiego.

Jemioła

Jemioła – Roślina pasożytnicza rosnąca na innych drzewach, od niepamiętnych czasów była wykorzystywana w obrzędach magicznych, w medycynie naturalnej i obyczajach świątecznych. Najbardziej znanym zwyczajem związanym ze Świętami Bożego Narodzenia jest kupowanie jemioły i zawieszanie jej u sufitu lub powały. Młodzi ludzie mogą się wówczas bezkarnie całować pod nią. Jemioła była składnikiem wielu tajemniczych mikstur i lekarstw warzonych przez celtyckich magów – Druidów. Ostatnio prowadzi się intensywne badania nad wykorzystaniem jemioły przy zwalczaniu chorób nowotworowych.

Jenaro

Jenaro – W polarnej części Kanady Indianie opowiadają o Jenaro – duchu pustkowi. Niekiedy wynurza się z mgły lub zamieci, jako obsypany śniegiem, lub ubrany w futra człowiek, lecz nigdy nie widać jego twarzy a jedynie pustkę, na którą nienaciągnięty jest kaptur. Niekiedy towarzyszą mu wilki lub widmowe psy.

Jerychońska trąba

Jerychońska trąba – Trąby jerychońskie opisywane w „Starym testamencie”, to tajemnicze instrumenty dęte, którymi Żydzi okrążając Jerycho w ciągu trzech dni zburzyli jego mury. Wielu badaczy zjawisk paranormalnych uważa, że były to instrumenty, które emitowały infra- lub ultra-dźwięki, które naruszyły strukturę murów.

Jeziora Śmierci

Jeziora Śmierci – Istnieją dwie teorie jezior śmierci,

Pierwsza z nich mówi o tajemniczych jeziorach roztaczających nastrój dominującego smutku i przygnębienia oraz żalu. Przekazy mówią, że niektóre z nich są zamieszkiwane przez złośliwe duchy nieprzyjazne ludziom. Elliott O’Donnell w swej książce z 1948 roku pod tytułem Haunted Britain (Nawiedzona Brytania) opisał kilka z nich, wysnuwając teorię, że większość zyskała złą sławę dlatego, że popełniono w nich samobójstwa. W 1971 roku polscy archeolodzy wysnuli teorię, że składanie ofiar z ludzi w okresach od epoki kamienia do epoki brązu także spowodowało, iż niektóre jeziora zaczęto kojarzyć ze śmiercią.

Druga mówi, że są jeziora, które przynoszą śmierć mieszkańcom, którzy zamieszkują ich okolice. Istnieje wiele legend, zwłaszcza z Afryki, mówiących o jeziorach, które nagle zabijały wszystko, co żyło na ich brzegach. Ludzie w wioskach żyli normalnie, lecz wszyscy nagle umierali, a jezioro jakby nasycone ich krwią zmieniało kolor. Obecnie badania potwierdziły, że z niektórych jezior wulkanicznych może dojść do emisji znacznych ilości dwutlenku węgla lub innych toksycznych gazów w postaci szybko posuwającej się chmury lub oparu, zabijających wszystkie żywe stworzenia jakie napotka na swej drodze.

Jezioro Świteź

Jezioro Świteź – Wiele legend opowiada historię tego litewskiego jeziora. Do najbardziej znanych należy legenda mówiąca, że dawniej w miejscu jeziora leżało potężne miasto Świteź rządzone przez sprawiedliwego władcę Tuchana. W czasie najazdu rosyjskiego na ziemie Litwinów książę litewski Mendog został oblężony przez rosyjskiego cara i groziła mu klęska. Wezwał więc swoich wasali, by mu przyszli z odsieczą, lecz tylko Tuchan odpowiedział na wezwanie. Jego rycerze odrzucili Rosjan spod Wilna i uwolnili Mendoga. Niestety miasto Świteź pozostało bez obrony i uderzyli na nie Rosjanie. Córka Tuchana, która przed wyprawą swego ojca na pomoc Mendogowi miała widzenie, że anioł okrywa swymi skrzydłami bezbronne miasto, widząc że Rosjanie zajmują zamek, zaczęła się żarliwie modlić, by Bóg uratował bezbronnych mieszkańców. Jej modlitwa została wysłuchana i całe miasto zostało zamienione w jezioro Świteź, w którym potonęli Rosjanie. Legendę tę pięknie opisał A. Mickiewicz w swej balladzie Świtezianka. W okolicach Świtezi ludność opowiada o dziwnych mgłach przypominających kształtem ludzi ukazujących się nad wodami jeziora oraz o dziwnych odgłosach jakie niekiedy wiatr niesie nad wodą.

Jeździec

Jeździec – Od kilku tysięcy lat istnieją przekazy mówiące o widmowych jeźdźcach. Do najstarszych należy przekaz o ukazującym się w dolinie Jordanu widmowym wojowniku w rydwanie. Także w okolicach pradawnego Megido widywano zjawę tajemniczego jeźdźca w skórzanej zbroi. Pradawna legenda mówi, że napotkanie tej zjawy zapowiada śmierć w nadchodzącej bitwie osoby, która ją ujrzała. Berberowie opowiadają legendy o ukazującym się na pustyni widmowym jeźdźcu ubranym w czarny bogaty strój arabski, w czarnym zawoju na głowie, z łukiem przy siodle, siedzącym na pięknej czarnej klaczy. Jeżeli jeździec ma szablę przy boku, to podążając za nim można dotrzeć do oazy lub ukrytych skarbów, lecz jeśli ma szablę mauretańską w dłoni, to za nim nadchodzi burza piaskowa i biada karawanie, która napotkała go na swej drodze. Zjawa ta osobliwie nawiedza pustynię i karawany miejscowych wiele razy spotykały czarnego jeźdźca. Ukazuje się nagle w ciszy za wydmy, stojąc na szczycie sąsiedniego barhamu, jego koń drobi, lecz żaden odgłos nie dociera do uszu. Zagubieni na pustyni czekają na niego, gdyż idąc za nim docierają do wody, lecz biada, gdy ma w dłoni szablę. Wtedy nadchodzi hamsin. Dzieje się to zwłaszcza w miesiącu sartanie. Chciwcy wypatrują go, gdyż jadąc za nim można dotrzeć do zakopanych skarbów, lecz wielu zaginęło, gdyż trafiają na pułapki piaskowe…

Legendę tę także przytoczył jeden z żołnierzy napoleońskich, niejaki Piere de la Tour. Inny z żołnierzy biorących udział w kampanii egipskiej opisuje: – Bogaty szejk miał wszystko, lecz chciał mieć wszelkie skarby; miał wiele kobiet, lecz chciał mieć najpiękniejszą, tę o której mówiły baśnie. Zebrał kilku dzielnych towarzyszy i ruszył z nimi na pustynię poszukiwać zaginionego miasta. W czasie podróży napotkali derwisza, który poprosił o wodę ale szejk odmówił mu jej i dlatego Allach skazał go na wieczną tułaczkę po pustyni. W XX wieku legioniści “legii cudzoziemskiej” często opowiadali o ukazywaniu sie na pustyni tajemniczego jeźdźca w arabskim stroju. Wysyłane patrole nigdy jednak nie pojmały go, a zjawa znikała za kolejną wydmą. Wielu legionistów samopas dezerterowało i podążało za tajemniczą zjawą mając nadzieje, że jeździec doprowadzi ich do ukrytych skarbów. Jak mówi plotka, tylko jeden z legionistów, który zdezerterował w 1923 roku, odnalazł wśród piasków skarb, z którym uciekł do Argentyny.

Na południe od Aten miejscowi ludzi opowiadają, że niekiedy na dawnej drodze można zobaczyć mglistą postać jeźdźca w pradawnym stroju. To zjawa dawnego wojownika, który po swej śmierci bezustannie podróżuje i powraca do swego domu.

Na dawnej via Apia w średniowieczu widywano rzymskiego kawalerzystę w zakrwawionych szatach. Miała być to zjawa legionisty, który z ważną misją i listem podążał do Rzymu do Cezara, lecz został po drodze napadnięty i zamordowany. Inna tajemnicza zjawa ukazuje sie niekiedy na północ od Rzymu. Byt ten przybiera postać mglistego jeźdźca w etruskim stroju. Osobliwie ukazuje się niezamężnym kobietom, a ukazanie się go zwiastuje bliskie zamążpójście.

W Niemczech w okolicach miasta Glaubtz w pochmurne noce można zobaczyć czarnego jeźdźca na karym koniu. Zgodnie z miejscowymi przekazami to duch rycerza rabusia, ściętego w XIII wieku, nawiedza miejsca, gdzie kiedyś napadał na kupców. W X wieku w Gernrode do śmierci margrafa Gerona widywano zjawę jeźdźca w słowiańskim stroju ze szłomem i pawężą. Byt ten był duchem słowiańskiego wodza podstępnie zamordowanego przez Gerona i przepowiadał mu upadek jego rodu. W Schleswigu pojawia się natomiast zjawa jeźdźca w trójgraniastym kapeluszu i siwej peruce, poruszającej się na wielkim psie lub szkielecie konia. To duch poborcy podatkowego z końca XVIII wieku, który gnębił okoliczną ludność i został nocą zabity przez miejscowego chłopa.

We Francji przekazy mówią o co najmniej kilku zjawach jeźdźców: w Paryżu nocami słychać stukot kopyta, a jeśli noc jest jasna i księżycowa widać mglistą postać rycerza w ciemnej opończy, lecz lada podmuch rozwiewa tajemniczą postać. W okolicach Wersalu czasami nocami, lub w pochmurne popołudnia, widuje się dziwnego jeźdźca w kapeluszu na koniu, którego kopyta zagłębiają się w drogę. Duch ten przesuwa sie nienaturalnie szybko, a próby sfotografowania go nigdy sie nie powiodły.

W Anglii w okolicach Yorku ma ukazywać sie kilka zjaw. Miejscowi mówią na nie haunt. Najstarszą jest wojownik ubrany w skóry – podobno to duch dawnego mieszkańca z okresu kamiennego. Widuje sie także rzymskiego legionistę oraz jeźdźca z wojsk posiłkowych z okresu panowania Rzymian. Innym duchem na koniu jest zjawa wikinga z toporem w dłoni. Wokół murów ma galopować widmowy jeździec w zbroi, za którym podąża dziwna postać – szkielet, podobno zjawa giermka. Zjawa podążająca w kierunku mostu ma być widmem żołnierza z początku XVI wieku.

W Stanach Zjednoczonych istnieje wiele relacji o tajemniczych zjawach przemieszczających się na koniach, ale do najdziwniejszych tego typu należy “byt znikąd”, duch ukazujący się na pustkowiach Północnej Karoliny pod postacią wojownika lub czarownika indiańskiego na potężnym bizonie. Podobna zjawa ukazuje się także w Kanadzie w stanie Manitoba, lecz porusza się na wielkim niedźwiedziu. W Maine krążą opowieści o „duchu Sycylijczyka”. Pod koniec XIX wieku niejaki Carnaby zatrudniał w swojej posiadłości emigrantów włoskich. Jeden z nich, pochodzący z Sycili, zapałał miłością do żony podstarzałego właściciela posiadłości. Romans kochanków trwał ponad rok, gdy nagle Carnaby wrócił do domu i zastał swego służącego wraz ze swą żoną. Sycylijczyk uderzył Carnabiego ciężkim pogrzebaczem w głowę. Ciało zamordowanego para zawinęła w dywan, zapakowała na konia i aby ukryć zbrodnię, nocą wywiozła do niedalekiego parowu. Jednak w trakcie jazdy prawdopodobnie koń spłoszył się w lesie i poniósł tak, że jadący na nim Sycylijczyk uderzył głową w zwisający konar ponosząc śmierć na miejscu. Wkrótce okoliczni mieszkańcy zaczęli mówić, że nocą słychać tętent konia. Policja szybko odnalazła zwłoki Carnabiego, a obok nich zwłoki Sycylijczyka z roztrzaskaną głową. Śledztwo nie trwało długo, a żona zamordowanego trafiła do więzienia. Do dnia dzisiejszego nocami, jeśli pada deszcz, w pomroce można zobaczyć zjawę tajemniczego jeźdźca z podłużnym pakunkiem za siodłem.

W Południowej Ameryce także krążą legendy o duchach jeźdźców. Ukazują się tam byty na koniach, psach oraz lamach. Zjawy te przybierają kształt ludzki lub szkieletu i ukazują jako postacie hidalgów, Indian, lub zakonników.

W Polsce także jest wiele relacji na temat dziwnych postaci: w okolicach Malborka raz na sto lat można zobaczyć tajemniczą zjawę postaci krzyżaka na rosłym koniu, który w mgliste noce płynie nad drogami i polami. W okolicach Koronowa ma ukazywać się w pochmurne noce mglisty byt unoszący się nad drogą. Na drodze z Wicka do Łeby niemieckie relacje wspomniały o duchu rajtara na siwym koniu. Jeszcze dziwniejsza zjawa ukazywać się miała w średniowieczu na trakcie łączącym Lębork ze Słupskiem. Na szkielecie konia nocami przemieszczał się wielki kościej trzymający w ręku siwą popielnicę. Miejscowi mówili, że to duch dawno, przed wiekami zmarłego miejscowego włodyki, którego grób naruszono przy budowie kościoła i od tamtej pory szuka nowego miejsca swojego spoczynku. W okolicach Łęczycy na drodze, dawnym trakcie do Zgierza, od XVI wieku zaczęły krążyć relacje o pojawiającym się duchu opasłego szlachcica na chudym koniu. Zjawa ta nękała samotnych podróżnych i przez długi czas nikt nie potrafił pozbyć się tego upiora. Dopiero po trzech dziesiątkach lat do nawiedzonego miejsca przybył jeden z mnichów z Jasnej Góry i odprawił tam kilka mszy. Po egzorcyzmach tych zjawa przestała sie ukazywać. Inna ciekawa legenda jest związana z miejscowością Konstantynów nad Bugiem. Jeszcze w latach dwudziestych ubiegłego wieku wśród chłopskich pól widywano zjawę chłopa w sukmanie, jadącego na siwym koniu. Tak ukazywał się duch jednego z włościan, który zginął w trakcie swej podróży w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej. Podobno ów człowiek ruszył z dalekiego Polesia na wezwanie naczelnika, lecz w drodze został zamordowany i wraca w swe rodzinne strony, by ukazać się rodzinie. Zjawa ta przestała się ukazywać pod koniec lat trzydziestych XX wieku z chwilą śmierci ostatniego potomka rodu, z którego pochodził ów włościanin. Relacje te są tym ciekawsze, że opisują ducha zwykłego chłopa, gdy tym czasem inne relacje z reguły opisują duchy żołnierzy, duchownych lub arystokratów. W okolicach Żytomierza na Wołyniu od lat trzydziestych XIX wieku ludzie widywali zjawę mnicha w burym lub brązowym habicie, na szarym koniu lub niekiedy na osiołku. Relacje, choć różne, wskazywały że dziwna ta zjawa zawsze poruszała się kierunku Żytomierza i zawsze widywano ją przy dobrej pogodzie i widoczności. Niejaki Terlecki tak w 1903 zrelacjonował spotkanie ze zjawą „około trzeciej po południu w dzień po ogrodnikach jechałem ze sprawą od siebie do Żytomierza. Kiedym na horyzoncie dostrzegł już zabudowania miasta, jakowyś mnich w burej kapocie i habicie najechał mnie od tyłu tak nagle, że wałach mnie się spłoszył i fura w rów wpadła. Mnich wbrew regule nawet się nie zatrzymał, tylko pognał do Żytomierza, krzyczę za nim wołam a on się w powietrzu rozpłynął. O wszystkim tym cyrkuł powiadomiłem. Tam jeden powiedział mi, żem ducha naszedł i że nie jeden już w rowie wylądował. Po tym wszystkim wyspowiadałem się i za radą mego plebana za duszę tego nieszczęśnika na msze dałem”.

Relacje na temat tajemniczych jeźdźców pochodzą z różnych miejsc na świecie, a korzenie tych przekazów sięgają daleko w przeszłość. Można podzielić je na kilka rodzajów; te dziwne zjawy przybierają kształty ludzkie lub kształt szkieletu, a poruszają się na koniu, ośle, psie, a nawet rydwanie. Nie są one specjalnie groźne dla żyjących, a przedstawiają jakąś postać, która najprawdopodobniej zginęła w trakcie swej podróży.

Prawa autorskie zastrzeżone

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast