Przed II Wojną Światową Polska tworzyła lekką armię manewrową, aby walczyć na bagnach poleskich ze Związkiem Radzieckim, a atak

pancerny przyszedł z zachodu.

Dziś dużo mówi się o obronie przed rosyjskim uderzeniem pancernym, a z zachodu od wielu lat nasila się atak ekonomiczno-prawny.

Po otwarciu granic poszły w jasyr na ekonomicznym arkanie tysiące, z reguły dobrze wykształconych młodych ludzie do nieatrakcyjnych prac, których nie chcieli wykonywać obywatele dawnych, europejskich państw kolonialnych. Wyprzedano też nowym dobroczyńcom znaczną część naszego majątku narodowego za niską, podwykonawczą pracę w kraju.

Jesteśmy jednak bardzo dynamicznym narodem, zaprawionym w bojach o niepodległość. Nasze społeczeństwo okrzepło i znów zaczęła rosnąć nasza świadomość, a gospodarka zaczęła się szybko rozwijać. Dlatego coraz agresywniejsze są ataki niemieckiej Unii Europejskiej na lepiszcze naszego narodu: rodzinę i religię. Zachodnia ateistyczna lewica dążąca do budowania Mitteleuropy  wciąż grozi nam sankcjami ekonomicznymi za brak promowania homoseksualizmu i wyśmiewa naszą pobożność/religijność. Dlatego tak ważne jest hołdowanie naszym tradycjom narodowym i kościelnym.

 

 

 

 

W lesie, obok wsi Borzewisko w parafii Niemysłów w województwie łódzkim stoi mały kościółek, do którego raz w roku, 15 sierpnia, ściągają na odpust tłumy wiernych od Sieradza po Uniejów. Pamiętam jeszcze liczne wozy konne ustawiane w cieniu sosen. Dziś ludzie przyjeżdżają samochodami, a na straganach dominują towary bardziej „plastikowe”. Nie ma glinianych kogucików, ptaszków na patyku machających skrzydłami i podskakujących kulek, gdy dziecko pchało je przed sobą, piłek na gumce, pistoletów na kapiszony i korkowców. Ale procesja wciąż idzie tą samą trasą/drogą, a atmosfera opustu pozostaje taka sama i przed kościołem zbierają się takie same tłumy.

W tej nasilającej się agresji Miteleuropy, musimy dbać zarówno o rocznice ogólnopolskie, ja i te małe, regionalne tradycje.