Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL w ramach projektu pt: „Rewitalizacja społeczna” zorganizowanego przez Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich, przeprowadziło na początku 2014 r. szkolenia i wizyty studyjne mające inicjować i wdrażać partnerski Program Rewitalizacji Społecznej dla łącznie 350 uczestników. Ich celem było wypracowanie standardu działań o charakterze lokalnych partnerstw, łączącego różne metody i techniki pracy socjalnej. Stanie się on podstawą do wdrażania działań w ramach aktywnej integracji.

W październiku i listopadzie 2014 roku, w 16 miastach w całej Polsce (Olsztyn, Białystok, Lublin, Rzeszów, Kraków, Kielce, Łódź, Katowice, Opole, Wrocław, Zielona Góra, Poznań, Toruń, Gdańsk, Szczecin, Warszawa) zorganizowano konferencje, mające przedstawić: „Modelowy standard aktywnej integracji wraz z konkluzjami z pilotażu programów rewitalizacji społecznej” oraz „Katalog dobrych praktyk programów rewitalizacji społecznej”.

W Łodzi takie spotkanie odbyło się 29.10.2014 r. Główne założenia idei rewitalizacji społecznej w aspekcie krajowym i międzynarodowym w świetle nowej perspektywy finansowej UE 2014 – 2020 przedstawiał Teresa Jankowska z Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL.

O projekcie opowiedziała uczestnikom Anna Wesołowska, kierownik projektu Rewitalizacja społeczna z Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich. Projekt składał się z 2 etapów:

  1. Wypracowania modelowych działań z 20 pilotażowych zadań
  2. Wypracowania modelowego standardu aktywnej integracji i jego popularyzacji poprzez wydanie 2 publikacji (w tym katalog dobrych praktyk) rozesłanych do wszystkich gmin Polski.

Program zakładał działania związane z lokalnym planem modelu rewitalizacji społecznej i partnerstwa lokalnego. Celem było połączenie wszystkich działań, czyli rewitalizacji społecznej, infrastrukturalnej i gospodarczej, chociaż najważniejszym elementem, gwarantującym sukces jest rewitalizacja społeczna i współpraca z organizacjami społecznymi działającymi w obszarze objętym rewitalizacją.

W ramach 40 projektów które zrealizowano, zaangażowanych zostało 105 instytucji pomocy i integracji społecznej (47 publicznych i 58 niepublicznych), przeszkolono 350 pracowników instytucji pomocy i integracji społecznej oraz organizacji pozarządowych, bezpośrednie wsparcie otrzymało 6450 osób, a także opracowana została nowatorska metoda szkolenia. Modelowy standard to zestaw zaleceń, a nie nakaz do realizacji.

W przyszłym roku planowane jest upowszechnianie i wdrażanie Modelowego Standardu Aktywnej Integracji przez instytucje pomocy i integracji społecznej. Przewidziano dwa główne działania:

  • Warsztaty instruktażowe dla przedstawicieli instytucji pomocy i integracji społecznej
  • Interaktywną platformę komunikacyjną umożliwiającą dialog i wymianę informacji na temat wypracowanych standardów oraz bezpłatne, wirtualne poradnictwo.

Kolejny prelegent Antoni Sobolewski z Centrum Rozwoju Społeczno-Gospodarczego Przedsiębiorstwo Społeczne sp. z o.o. omówił proces długotrwałego zarządzania zmianą.

Na początku przyznał się, że chociaż pracuje w Szczecinie, to pochodzi z Łodzi i dla niego OFF Piotrkowska jest symbolem tego, co się stało w mieście. Jest świetnym przykładem rewitalizacji zabytkowego Centrum, do którego mieszkańcy wracają. Ale nie ma humanizacji blokowisk. Są wyłącznie projekty dla Centrum.

Społeczność lokalna kupuje usługi, a produkuje tylko na zewnątrz, chociaż sama mogłaby wykonywać część usług, takich jak: edukacja, kawiarnia, sprzątanie, pilnowanie dzieci i opieka nad starszymi. Jeżeli nie czerpie się zysku z inwestycji lokalnych, a sporo z niej wycieka, np. młodzi ludzie, to pozostają koszty. Do tego dochodzi konflikt różnych grup na danym terenie. Z reguły społeczeństwo lokalne przegrywa z turystyką i biznesem.

Rewitalizacja jest procesem, nie projektem i nie kończy się. Gdy pyta się ludzi, czego potrzebują, na początku mówią, że chodnika, parkingu. Ale kiedy się z nimi rozmawia dłużej, to okazuje się, że dla ludzi najważniejsze jest miejsce, gdzie żyją, a następnie ważne staje się miejsce pracy.

Na nowych terenach również nie ma usług społecznych, ponieważ teren był drogi i musiał być gęsto zabudowany. Nie ma przedszkoli, a nawet ławki dla emeryta. Aby wytworzyć społeczność wszyscy będą musieli się zmienić, nawet przedsiębiorcy np. ”stara mordownia” musi się zamienić w klubokawiarnię.

Obszary zmian powinny na siebie zachodzić, a u nas tak się nie dzieje. W Łodzi ma powstać Centrum Wiedzy o Rewitalizacji dla całej Polski. Gdyby program był kontynuowany, Łódź może być pionierem w Polsce.

Trzeba również pamiętać, aby usamodzielniać społeczność lokalną. To jest tak, jak z rozwojem dziecka. Kiedyś musi się usamodzielnić. Najważniejsza w tym wszystkim jest trwałość i tym rewitalizacja różni się od projektów. W budowaniu swojej integracji pomaga rozwijanie sportu i kultury. Chodzi o wykorzystanie sztuki, ale takiej, w której biorą udział mieszkańcy. W wielu miastach Polski seniorzy są nieaktywni i czują się niepotrzebni. To powoduje choroby, przyjmowanie większej ilości leków i wizyt u lekarza. Ludzie starsi nie czują się zadowoleni z życia i w konsekwencji kosztuje to dużo drożej całe społeczeństwo.

Za rewitalizację najczęściej zabieramy się, gdy jest całkiem źle, gdy chcemy wypchnąć złych na zewnątrz, lub gdy biznes chce zająć nowy teren, np. poligon. Robi to władza, której często pomagają NGO-y z zewnątrz. Pomagają tylko ci, którzy są na zewnątrz, dlatego że społeczeństwo lokalne to zagrożenie dla władzy. Świadomość wymusza rozwój, potem chcą mieć radnego, własne stowarzyszenie, własną animację.

Musimy mieć świadomość, że niedługo będziemy narażeni na nowe wyzwanie, na przyjazd emigrantów. A nie jesteśmy przygotowani na wielokulturowość.

Często poddajemy się zmianom, które np. przyszły z Unii i wyznaczyli je „oni”. Tylko nikt nie wie, kto to są „oni”. Poddajemy się im, nie zastanawiając się skąd się wzięły, czy nam pasują i czy możemy znaleźć inne rozwiązanie.

Pomocna w rewitalizacji może być ekonomia społeczna, np. OPS może zlecić opiekę nad osobami starszymi NGO wyłonionej z mieszkańców. To pozwala zachować i rozwijać rezultaty. Ekonomia społeczna pozwala również łączyć różne źródła finansowania, np. w Kaliszu nowo powstała spółdzielnia socjalna otworzyła kawiarnię, a z innych źródeł finansują wystawy prac miejscowych artystów.

Skuteczność rewitalizacji można osiągnąć różnymi metodami. Często po rewitalizacji infrastrukturalnej mogą rosnąć czynsze, ale można dopłacać do mieszkań, albo utrzymać wysokość opłat za lokale komunalne. Są to decyzje polityczne.

Trzeba też uważać na błędy. W Hamburgu rewitalizację zrobił biznes i część ludzi musiała opuścić teren. Pieniądze włożone przez miasto w rewitalizację zostały zmarnowane.

Po krótkiej przerwie Łukasz Łotocki z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego zaprezentował Modelowy Standard Aktywnej Integracji wspierający jego odbiorców i współpracę lokalnych partnerów na rzecz odbiorców wsparcia.

Zaczął od tego, że przed określeniem celu, należy dokonać diagnozy: określić problemy, potrzeby, potencjał. Np. w pewnym rejonie Londynu panowało bezrobocie. Aby sprawdzić, czy jest tam zapotrzebowanie na usługi społeczne, rozstawiono makiety, na których ludzie mogli napisać, co jest im potrzebne. Była to doskonała metoda na „diagnozę partycypacyjną”, która po określeniu potrzeb pozwoliła ożywić cały rejon.

„Rewitalizacja nie ogranicza się do kontynuacji działań z zakresu pomocy społecznej.” Jej celem jest stworzenie sieci i infrastruktury społecznej, gdyż ważne jest to, co zostanie po projekcie, gdy skończy się finansowanie.

Dla osiągnięcia tego bardzo ważną rolę odgrywa dobrze przeprowadzona rekrutacja. Trzeba zaplanować elastyczne określenie grup, np. ktoś zainteresowany mieszka na ulicy obok, albo przyprowadzi siostrę z innej dzielnicy. Najlepiej jest zaangażować całe rodziny.

Problemem jest zawsze utrzymanie osób w programie. Dlatego dobrze mieć psychologa w grupie rekrutacyjnej, który przeprowadzi rozmowy wstępne z kandydatami. Dobre jest podzielenie programu na etapy oraz posiadanie listy rezerwowej i prowadzenie ciągłej rekrutacji. Pomocne są różne metody promowania rekrutacji, np. nagroda za przyprowadzenie kolejnej osoby, wykorzystanie asystentów rodziny, animatorów społeczności lokalnej, kontaktów z parafią, a w razie absencji wysyłanie SMS-ów, kontakt z rodziną itp.

Działania powinny być planowane elastycznie, np. na skorzystanie z biletów do kina nie było chętnych, ale młodzi uczestnicy projektu zapalili się do nakręcenia dysku o swojej dzielnicy. Trzeba pamiętać, że korzyści dla uczestników są głównie moralne i trzeba to uwzględnić przy opracowywaniu form działania. Najłatwiej jest to osiągnąć, planując formy wspólnie z uczestnikami. Łatwiej też osiągać cele działając małymi kroczkami i realizując mini-projekty.

Dla realizacji ważne jest też partnerstwo. Słabo się sprawdzało, gdy powstawało tylko na potrzeby projektu. Trzeba działać wcześniej i wspólnie pisać wnioski, uwzględniając wzajemny czas pracy. Partnerstwo to nie jest zlecanie i wywiązywanie się ze wskaźników.

Kolejnym prelegentem była Beata Pawłowicz z Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL. Zaprezentowała założenia metodyki szkolenia lokalnych inicjatorów partnerstwa na rzecz swoich środowisk, która będą realizowana w III etapie projektu.

Rewitalizacja jest procesem. Metodyka projektu zakłada pracę na małych odcinkach oraz jej stały monitoring i ewaluację. Po każdym module szkolenia należy stosować element wdrożeniowy.

Aktorów lokalnej zmiany trzeba traktować jak partnerów. Należy poszukiwać zasobów we własnym środowisku na zasadzie „odkryj siłę społeczności”. Często do realizacji wielu zadań nie są potrzebne pieniądze – wystarczy własna aktywność. Partnerów i zasoby należy najpierw szukać w swoich społecznościach, a na zewnątrz dopiero, gdy nie mamy ich u siebie.

Po przedstawieniu projektu przez prelegentów odbył się Regionalny Panel ds. Rewitalizacji Społecznej, do którego zaproszono działaczy z naszego miasta.

Rozpoczęła Agnieszka Reiske ze Stowarzyszenia Społeczne Zaangażowani, Współdzilenia Stara Poleska. Powiedziała, że nazwa nie pochodzi od słowa spółdzielnia, ale od wspólnego działania: NGO, Szkoły Podstawowej, Teatru Pinokio. Są to ich własne działania i wkład innych, ale bez korzystania z dotacji. Umawiają się Facebooku, a spotkają 1 -2 razy w tyg. o godz. 2100,, gdy dzieci już śpią. Brakuje im na lokal i 1 etat, które bardzo ułatwiłyby działania.

Michał M. Styś, prezes OPG Orange Property Group, OFF Piotrkowska, reprezentował inwestora prywatnego, który musi mieć zysk. Właściciele Off Piotrkowska postawili na inwestują długofalową. Udostępnili przestrzeń i nieruchomość młodym artystom i biznesmenom oraz ustalili przystępne ceny oraz warunki współpracy, np. spotykają się co miesiąc i omawiają projekty. Osiągnęli w ten sposób wspaniały efekt i uniknęli degradacji zabytkowego budynku w centrum miasta. Doskonały efekt osiągnęła też rewitalizacja budynku przy ul. Jaracza 47. Przepiękny zabytkowy budynek był pęknięty i woda wyciekała przez kilka lat. W czasie remontu odtworzyli nawet klatkę schodową i stiuki, uzyskując w ten sposób piękny obiekt biurowy. Budują też osiedla mieszkalne na terenie rewitalizowanym, np. przy ul. Wróblewskiego.

Prof. Jacek Wesołowski z Politechniki Łódzkiej Wydział Architektury I Urbanistyki zauważył, że w czasie rewitalizacji trzeba zbudować tożsamość mieszkańców. W Łodzi mamy problem z erozją kultury. Ważne, czy nowe inwestycje przyjdą na zasadzie gości, żeby ludzie po rewitalizacji chcieli się osiedlać, czy kaskada pieniędzy zniszczy tę kulturę płotami i grodzeniem przestrzeni.

Rewitalizacja nabiera innego znaczenia, ze względu na aspekt społeczny. Na terenach poprzemysłowych będzie on odgrywał mniejszą rolę, np. jak Poznański oddziaływał na Stare Polesie? Nie było najważniejsze, co o tym myślą mieszkańcy. Ale na Starym Polesiu aspekty społeczne będą odgrywały istotną rolę, gdyż są to tereny typowo mieszkalne. Do tego w mieście bardzo zaawansowany jest proces ucieczki na peryferia, choć dotyczy on nie tylko w Łodzi.

Jola Woźnicka z Centrum OPUS dodała, że trzeba zmienić definicję rewitalizacji, ponieważ ludzie myślą, że rewitalizacja to lepszy remont. Ważne też, jak łączyć potencjały. Ludzie już wiedzą, że trzeba więcej.

Na starym Polesiu wyremontowali boisko i jest ogólnodostępne – powiedziała Agnieszka Reiske. Boisko stało się centrum aktywności lokalnej. Współpracujemy nawet z kibicami ŁKS, którzy mają jeden z kluczy i zamykają boisko. Teren jest zadbany, śmieci w koszu, nie ma skarg, jest porządek. Wspólnie promujemy Budżet Obywatelski, startujemy w wyborach do Rady Miasta i Osiedla.

Hanna Gill-Piątek z Biura ds. Rewitalizacji i Rozwoju Zabudowy Miasta Łódź, pochwaliła, że na Polesiu robi się bardzo dużo i szkoda, że jest to poza obszarem rewitalizacji. Biuro będzie chciało dać wsparcie takim działaniom. Rewitalizacja jest tam, gdzie jest dialog. To długi proces uczenia się, jak to działa. Wchodząc w miasto przekładamy swoje modele na te społeczności i nie pytamy ludzi, jakie mają oczekiwania. A to często jest inna struktura. Gdy nie zapiszemy, że rewitalizacja dotyczy społeczności lokalnej, to proces zostanie uproszczony i zostaną pominięci mieszkańcy.

Jola Woźnicka przypomniała, że w pierwszej rewitalizacji bardzo brzmiały wytyczne ekonomiczne, który nie powinny nas zdominować. Aspekt ekonomiczny musi być równoprawny ze społecznym.

Prof. Jacek Wesołowski wrócił jeszcze do problemu przedmieść, które się rozrosły i spowodowały, że koszt transportu stał się bardzo wysoki. Trzeba zachęcać ludzi do powrotu do Centrum. Przełamanie mentalności nie jest łatwe. Studenci na pierwszym roku ASP rysują wymarzony dom. Wszyscy, oprócz Hiszpanów, rysują domek pod lasem.

Przedstawiciel Off Piotrkowska przypomniał, że została ona w tym roku nominowana do czwartej edycji konkursu 7 Nowych Cudów Polski National Geographic, w którym zwyciężyła, uzyskując 21% głosów. Jest to olbrzymi sukces dla Łodzi.

O przeprowadzonej przez Wsparcie Społeczne „Ja-Ty-My” rewitalizacjach w Zgierzu i Brzezinach opowiedział Darek Krajewski. Było zainteresowanie GOPS-u, ale i przedsiębiorców. Ufundowali nagrody i miejsca stażowe. Spółdzielnia Socjalna Communal Serviceprzyjęła 9 stażystów. W Brzezinach była to rewitalizacja architektoniczna – wybrali park miejski i stworzyli „Park aktywności społecznej”. Zainstalowali przyrządy sportowe i naukowe. Obecnie sami mieszkańcy chcą się włączać do działań. Powstają ruchy oddolne, a seniorzy tworzą własne stowarzyszenie do współpracy z władzami.

Bogdan Jankowski z Regionalnego Centrum Polityki Społecznej pytał, jak doprowadzić do tego, aby te działania trwały dalej? Kto w Łodzi miałby koordynować takie działania, abyśmy nie wchodzili sobie w drogę? Na teraz nie widzi koordynatora. Jeżeli będzie chciało się włączyć jakieś NGO, to nie ma się do kogo zgłosić. Np. na ul. Nawrot ładnie uzupełniono budynki brakujące w ulicy, ale ludzie się rozpierzchli do innych enklaw biedy. Hanna Gill-Piątek odpowiedziała, że zajmuje się rewitalizacją społeczną. Mają przygotowane plany. Czekają na efekty badań i w czerwcu kończy się pilotaż.

Dyr. Jankowski ripostował, że samorząd ma stymulować i koordynować działania, a nie samemu przygotowywać wszystko. Najpierw musi być wizja, a potem co chcemy osiągnąć.

W Łodzi mają powstać Centra Wiedzy o Rewitalizacji oraz inne centra wiedzy, aby nie powtarzać błędów, aby cała Polska mogła z tego korzystać.

Hanna Gill-Piątek dodała, że w Łodzi przeprowadzono w inne miejsca już 2000 osób. Z reguły mają tam lepsze warunki. Nie chcą wracać i drugi raz się przeprowadzać. Kiedyś chcieli przenieść się do bloków, ale dziś czekają na przeniesienie się do wyremontowanej kamienicy w centrum. W centrum nie traci się czasu na dojazdy, rozwożenie dzieci itp.

Z sali padła uwaga, że młode pokolenie nie zawsze jest zainteresowane kupnem mieszkania i wiązaniem się z jednym miejscem. W Berlinie mieszkania miasta na wynajem są dla każdego po rozsądnych cenach, a w Łodzi komercyjny wynajem jest dziki i bardzo drogi.

Prof. Jacek Wesołowski odpowiedział, że być może jesteśmy na etapie, w którym te działania są mało spektakularne. Widzimy tylko zniszczone kamienice na Zielonej, zniszczony Stadion ŁKS. Rewitalizacja jest lokalna, ale musimy myśleć, jak dotrze do ludzi, którzy chcieliby tu przyjechać? To zdecyduje czy przyjedzie do nas kadra, menadżerowie, kierownicy. Aby ich przyciągnąć, trzeba się też dorobić przestrzeni publicznej.

Antoni Sobolewski dodał, że jeszcze niedawno wydawało się, że wymiera działalność gospodarcza w Centrum, ale badania wykazały, że Centra rozwijają się, a umierają okolice. Obserwuje konferencje i obserwuje działaczy. Łódź się stara i współpracuje z innymi regonami.

Na to z sali padła uwaga, że nie ma mediów. Trudno jest promować działania, jeżeli nie ma mediów.

I tą cenną uwagą zakończyła się konferencja na temat rewitalizacji społecznej, choć niezbyt głośno zauważyłem, że ja jestem.


Ostatnie spotkanie w ramach projektu Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich, pt.: „Rewitalizacja społeczna” Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL zorganizowało 6 listopada 2014 r. w Warszawie.

Po powitaniu gości przez Teresę Jankowską, założenia projektu omówił prezes Zarządu Stowarzyszenia CAL Bogdan Skrzypczak. Powiedział, że rewitalizacja rozumiana jako ożywienie zdegradowanych obszarów miejskich to pojęcie złożone odnoszące się do różnych przestrzeni funkcjonowania miasta, w tym społecznej, infrastrukturalnej i ekonomicznej. Ta różnorodność rewitalizowanych sfer życia wymaga zarówno od autorów programów rewitalizacji, jak i ich realizatorów łączenia kompetencji samorządów lokalnych, urzędów miast, lokalnych instytucji publicznych, organizacji pozarządowych i mieszkańców.

Stwierdził, że był to pierwszy projekt podpisany jeszcze w tamtej edycji finansowej, ale będzie nadal kontynuowany. Wiele można zrobić wspólnie w partnerstwach na rzecz rewitalizacji. Wiemy, że to co zostało wykonane, na trwałe zagości w samorządach. Absolutną wartością dodaną jest to, że nie piszą rozwiązań zza biurka przy Nowogrodzkiej, ale prawo robi się na dole. Rewitalizacja społeczna jest trudniejsza do przeprowadzenia niż rewitalizacja infrastrukturalna.

Łukasz Polinceusz, zastępca dyrektora Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich dodał, że CRZL został powołany przez Ministra Pracy i Polityki Społecznej w 2007. Projekt pilotażowy Centrum jest wyjątkowy. Dotarł do ludzi w 40 gminach, zrobił coś dla konkretnych osób i może wesprzeć rynek pracy.

53 mln budżetu projektu może wydawać się dużo, ale powstał model rewitalizacji i integracji społecznej. Z dorobku II etapu przeprowadzonego konkursu skorzystało ponad 6400 ostatecznych odbiorców wsparcia, do których nikt wcześniej nie dotarł oraz 105 instytucji (48 publicznych i 57 niepublicznych). A skoro poszło tak dobrze, to CRZL chce go jeszcze doprecyzować. Dodatkowe działanie będą kontynuowane od 1 stycznia do 30 września 2015 r. Zostaną stworzone warsztaty instruktażowe i centralna internetowa platforma komunikacyjna.

{igallery id=253|cid=165|pid=1|type=category|children=0|addlinks=0|tags=|limit=0}

Antoni Sobolewski, reprezentujący Centrum Rozwoju Społeczno-Gospodarczego w Szczecinie, przypomniał, że kiedyś zakładaliśmy, że za 15 lat społeczeństwo gdzieś tam będzie, a jesteśmy zupełnie gdzie indziej. Społeczność jest bez przerwy w ruchu. Kto przewidywał wysyłanie pism Internetem do urzędów.

Gdy w ramach projektu zaczynamy rozmawiać z ludźmi, to na początku każdy chce mieć parking pod oknem. Po dłuższych rozmowach o potrzebach, okazuje się, że chcą mieć przestrzeń publiczną, ławeczki, i nawet spadające liście im nie przeszkadzają.

Kiedy Amerykanie do nas przyjechali, mówili o rozwoju społecznym, a nie o pomocy niepełnosprawnym, dzieciom, ludziom 50+. Gdy dochodzi do zmian, to społeczność lokalna powinna była beneficjentem i też powinna mieć zysk.

Ze społeczności wyciekają młodzi, i to najodważniejsi, z którymi można rozmawiać i coś zrobić. Młody, który wyjechał za granicę, nie produkuje w Polsce dochodu, dzieci, a zostawia kukułcze jajo – rodziców. Rewitalizacja wiąże się przywracaniem tożsamości oraz dumy i poczucia sprawczości.

Często są konflikty przy zagospodarowywaniu terenu, np. pub. A w Łodzi Off Piotrkowska zajęła w tym roku I miejsce w edycji konkursu 7 Nowych Cudów Polski National Geographic.

Poczucie sprawstwa, poczucie dumy. To w innych miejscach powoduje zmianę jakościową. Musimy zacząć od sfery społecznej. Np. przedszkole przetrzymuje dzieci, mamy robią zakupy, następnie działają społecznie, a emeryci chcieliby byś dziadkami.

Do takich działań zaczyna się włączać kultura i sztuka. Np. nie ma świetlicy, ale jest teatr, w którym po próbach odrabiamy lekcje, albo klub piłkarki i lekcje po treningu.

Kto to robi? Najczęściej:

  1. 1.Władza publiczna, bo musi i tylko ona może to opracować.
  2. 2.Organizacje społeczne, bo mają tego świadomość.
  3. 3.Społeczność.

Najczęściej płyniemy ze zmianami. Robimy to, co inni i z reszty rezygnujemy. A w tym procesie musimy nauczyć się zarządzać zmianą, aby robić to razem, a nie rozwijać roszczeniowość. Trzeba zaprosić młodych naukowców, studentów.

Chodzi też o to, aby wtedy, gdy się poprawi ludzie, z którymi pracujemy, nie zostali wypchnięci, bo bogaci chętnie by się przenieśli na ten teren.

Ekonomia społeczne pozwala przejąć część obowiązków gminy. Jeżeli wzrasta czynsz, to powinny wzrastać dochody.

Narodowy Program Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych mówi o rewitalizacji i dysponuje dużym funduszem, który można przeznaczyć na ten cel.

Nie stać nas na to, żeby emeryci byli nieaktywni. Bierni częściej chorują i stają się obciążeniem dla rodziny.

Jarosław Ogrodowski z Łodzi uzupełnił, że badania chłopaków w bramach pokazały, iż potrafią oni wyrażać swoje opinie, ale my ich nie rozumiemy. Uważamy to za inną kulturę, a to my jesteśmy u nich inną kulturą. Uważa, że wyprowadzanie usług z Gminy do NGO, to praca za głodowe stawki, które po skończeniu zapału upadają.

Kolejnym prelegentem był dr Łukasz Łotocki z Instytutu Polityki Społecznej UW, który zaprezentował Warszawiakom i przypomniał uczestnikom konferencji spoza Warszawy Modelowy Standard Aktywnej Integracji wspierający odbiorców rewitalizacji, współpracę lokalnych partnerów na rzecz odbiorców wsparcia.

Następnie Jadwiga Pauli z firmy szkoleniowej „forES” omówiła założenia metodyki szkolenia lokalnych inicjatorów partnerstwa na rzecz swoich środowisk. Osiągnięte efekty powinny być pokazywane, bo to pobudza do dalszych działań. Projekty rewitalizacji powinny opierać się na wypracowanej metodzie, ponieważ to najlepsze narzędzie do osiągnięcia celów. Uczestnicy szkolenia powinni nabyć wiedzę i umiejętności, aby właściwie zdiagnozować i rozwiązać problem. Szkolenie podzielono na kilka modułów:

  1. Inkubacja – zdobywanie informacji.
  2. Preparacja – nakreślenie koncepcji.
  3. Realizacja – konkretne przykłady.
  4. Monitoring i ewaluacja.

Pozwoli ono na przekazanie kompetencji, umiejętności i właściwej postawy do realizacji programu.

Ocenę skuteczności i efektywności I i II edycji Programów Rewitalizacji Społecznej realizowanych w ramach projektu przedstawił Antoni Sobolewski. W gminach, które przystąpiły do projektu nastąpiło wzbudzenie aktywności społecznej poprzez realizowanie hobby mieszkańców. Odbiorcy otrzymali również wsparcie psychologiczno-prawne, które są jest niezwykle potrzebne, ale najrzadsze poza projektami. Wypracowano też superwizje, przez połączenie dwóch różnych podmiotów: administracji i NGO.

W projekcie uczestniczyło więcej osób niż wykazano w sprawozdaniach. Był nacisk na realizacje działań w pewnych grupach, ale organizatorzy rezygnowali z takich rozwiązań, ponieważ lepsze efekty osiąga się pracy z grupami mieszanymi.

Rozwiązania trafiały do ludzi, ponieważ były realizowane innymi metodami, np. pomoc poprzez teatr realizowany przez OPS razem z NGO. Grupy mieszane były też źródłem inspiracji, gdyż nie mówiono, że z taką grupą tak, a z inną nie, ale działano i rozwiązywano wspólnie problemy.

Konferencję zakończył Krajowy Panel ds. Rewitalizacji Społecznej. W odpowiedzi na kluczowe pytanie „Jak łączyć aktorów?” wzięli udział:

  • Michał Brzozowski – Stowarzyszenie Centrum Innowacji Społeczeństwa Informacyjnego w Płocku
  • Janusz Owsiany – Stowarzyszenie Monopol Warszawski
  • Dr Bohdan Skrzypczak – Stowarzyszenie Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL
  • Wojciech Kłosowski – niezależny ekspert.

Praga to trudne środowisko. Mieszkają tam bezrobotni od 5 pokoleń, a jednocześnie znajduje się najlepsze liceum w Warszawie. Wszystko dzieje się na podwórkach kamienic. Kobiety muszą to wszystko podtrzymywać i od lat wspólnie działają, pomagając sobie na wzajem. Wszyscy byli odporni na projekty, ale chcieli upiększania podwórek.

Był projekt artystów, ale autorzy nie mieli siły na rewitalizację na Pradze. Stowarzyszenie Monopl przejęło napoczęty produkt i zdobyło budżet – trzy tysiące na podwórko. Było różnie, np. na jednym z podwórek pomagali entuzjaści, którzy czekali na więzienie w BiałołęceWiększa część projektu się udała. Realizacja z administracją, np. ZGN była trudna. Pokazywanie mieszkańcom lekcji pokory i robienie na złość jest na niższym szczeblu niż politycy.

W Płocku Stowarzyszenie CISI robiło pikniki podwórkowe i w ten sposób dowiadywało się, czego mieszkańcy potrzebują. Przygotowano program aktywizacji dla 50 dzieci. Dzieci wspólnie z artystami z Trójmiasta i Polski malowały murale. Na zajęcia sportowe zapraszano sportowców, np. Andrzeja Saletę.

Zdaniem eksperta Wojciecha Kłosowskiego, jeżeli program rewitalizacji uda się w 100%, to znaczy, że był źle napisany. Sukces, gdy uda się 30%, a nawet 15%. Ludzie mają prawo nie dać się rewitalizować, lub rewitalizować się tylko trochę. Jak się popracuje z trzema chłopcami z podwórka, to oni zostają i oddziaływają na innych. Zarażamy się entuzjazmem jeden od drugiego.

Dr Skrzypczak jeszcze raz przypomniał działania na Pradze. Kiedyś Stowarzyszenie miało swoją siedzibę na Pradze Południe, ale postanowili przenieść się na ul. Paca 40, bliżej planowanych przez siebie działań. Rozpoczęli od odwiedzenia wszystkich mieszkańców w kamienicy. Okazało się, że niektórzy ze względu na wiek i choroby nie będą mogli zejść na spotkania w Stowarzyszeniu. Wtedy zmienili schemat spotykania się samych seniorów – grupy najaktywniejszej. Nie oferowali mieszkańcom usługi, ale mówili „Ty też coś daj od siebie”. W ten sposób szerzyła się idea wzajemnej wymiany umiejętności i wiedzy. Panie z dziećmi same organizują swoje działania. Współpracują z kooperatywą, która sprzedaje żywność. Paca 40 prowadzą dwie osoby do 2000, a mieszkańcy organizują wszystko sami. Menadżer prowadzi rozmowy z instytucjami, a animator współpracuje z mieszkańcami.

Stowarzyszenie CAL – są lokalni, dzielnicowi, trochę miejscy, ogólnopolscy, bo prowadzą swoją działalność animacyjną, edukacyjną i gospodarczą w tych obszarach. Stwierdzono, że „mieszkańcy powinni mieć prawo własności do niektórych miejsc”.

Konferencja zakończyła się stwierdzeniem, że rewitalizacja jest procesem zmiany, nad którym powinni pracować wszyscy aktorzy lokalni: samorząd, biznes, organizacje pozarządowe i mieszkańcy. Rewitalizacja powinna łączyć działania związane ze społecznością, infrastrukturą i gospodarką.

Organizatorzy zaprosili uczestników na warsztaty instruktażowe skierowane do przedstawicieli instytucji pomocy i integracji społecznej, którzy zostaną wyposażeni w praktyczną wiedzę z zakresu Modelowego Standardu Aktywnej Integracji oraz podstawowe kompetencje trenerskie pozwalające na efektywne przekazywanie wiedzy o wypracowanym standardzieinnym pracowników zatrudnionym w instytucjach pomocy i integracji społecznej oraz do aktywności na Interaktywnej platformie komunikacyjnej.