Drukuj
2013
NR 3

W dzień pierwszego maja
Ludzi całą zgraja
Poszła na pochody
By nie dojść do zgody

Po wielu dziesięcioleciach okupacji, wraz ze zmianą ustroju przyszła do nas demokracja. Nie zrodziła się na dole, ale przyniosła ją Solidarność na szczyty władzy. Zwycięzcy nie mieli ochoty się nią dzielić i bardzo wolno schodziła w dół. Odpowiedzialność musiała jednak stopniowo zostać przekazana do Sejmików Wojewódzkich i Urzędów Marszałkowskich, a następnie do Urzędów Gmin.

 

 

Planowano zejść jeszcze niżej, do Sołectw i Rad Osiedli, ale na razie to się nie udało. Już są wybory, ale jeszcze nie ma kompetencji.

Przyglądając się życiu politycznemu w kraju, mam wrażenie że cały proces demokratyzacji cofnął się. Nikt już nie przedstawia żadnego programu dla tego kraju. Opozycja ograniczyła się do odwoływania ministrów i zwoływania konferencji prasowych po najmniejszym potknięciu kogoś z partii rządzącej. Partia rządząca tak się zadufała w uszczęśliwianiu narodu, że zerwała całkowicie kontakt ze społeczeństwem. Społeczeństwo w odruchu samoobrony rozpoczęło masowe odwoływanie Prezydentów miast, w tym największych, gdzie jest najgorzej, takich jak Łódź, albo Warszawa. Zbiór podpisów pod referendum zatacza coraz szersze kręgi i coraz bardziej przyspiesza.

Czas sobie uświadomić, że demokracja rodzi się na dole i należy rozpocząć „pracę u podstaw”. Pojedynczy człowiek niczego nie zrobi, a organizacji pozarządowych jest już tak dużo i zdążyły okrzepnąć w swoim działaniu, że to one powinny rozpocząć ten proces. Powinny wyjść poza mały krąg swoich beneficjentów, rozpocząć szerszą promocję własnych działań wśród najbliższych mieszkańców i rozpocząć współpracę z innymi organizacjami na swoim terenie, lub o podobnej działalności.

Sytuacja NGO-sów jest jednak bardzo trudna. Ludzie będący przy władzy starali się ograniczać ich możliwości działania. Wprowadzili dużym organizacjom bardzo silną rywalizację o pieniądze (procedury są tak skomplikowane, że małe w ogóle nie mają szans), a wszystkim bardziej skomplikowaną i drogą księgowość, niż mają nastawieni na zysk przedsiębiorcy. Pełną księgowość mają nawet organizacje mające zerowy obrót (przedsiębiorcy do 5 000 000 zł – książkę przychodów i rozchodów). Utrudniono też pozyskiwanie 1% podatku. Znaczna część społeczeństwa pracuje na jednym etacie, ma emeryturę lub rentę. Instytucja, która im płaci, rozlicza ich PIT. Jeżeli chcą przekazać swój 1% jakiejś organizacji, nie mogą wypisać prostej deklaracji o darowiźnie. Muszą wypisywać nowy, skomplikowany PIT, co wielu skutecznie zniechęca do przekazywania wsparcia.

Drugim, być może nawet trudniejszym problemem od zdobywania środków, są kłopoty z lokalami. Daleko nam jeszcze do metod starej Unii, gdzie urzędnicy zapoznają petentów ze skomplikowanymi przepisami podatkowymi, budowlanymi, czy użyczeniami. Mało organizacji ma w statucie walkę z aparatem urzędniczym, są więc z góry na przegranej pozycji.

Sprawy, o których piszemy, dotyczą całej Polski, ale organizacje w różnych miastach radzą sobie inaczej. W Łodzi szczególnie ważnym problemem jest tworzenie więzi społecznych. Wojna zlikwidowała całą inteligencję, a bliskość Warszawy do dziś uniemożliwia wytworzenie warstwy średniej, bez której nie ma rozwoju ani miasta, ani państwa.

Aby działać trzeba przeżyć. Dlatego będziemy nadal kontynuowali cykl artykułów dotyczących problemów lokalowych. Nikomu nie życzymy, aby przechodzili przez to, co my, a z doświadczenia wiemy, że w razie jakiegokolwiek konfliktu z „naiwnymi społecznikami” Zarząd Miasta stawia na rozwiązania siłowe. Nie istnieje dla niego ustawa o dostępie informacji publicznej, a szczególnie art. 10 pkt. 2 „Informacja publiczna, która może być niezwłocznie udostępniona jest udostępniona w formie ustnej lub pisemnej bez pisemnego wniosku”. Ale my nie damy się zastraszyć. Będziemy walczyli do końca, choćby po to, żeby sprawdzić, czy zgodnie z obowiązującymi przepisami to miasto jest nasze, czy urzędników?

Po piśmie Pełnomocnika Prezydenta Miasta Łodzi ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi, wyjaśniającym, że to Rada Gminy ustala wysokość podatku od nieruchomości i że ustawa ogranicza wyłącznie maksymalną wysokość stawek, zwrócimy się do Przewodniczącego Rady Miasta o zwolnienie z niego łódzkich organizacji pozarządowych.