„Zielone podwórka”

PDF pageEmail pagePrint page

Łódź jest największym miastem Europy, którego rozwój nie wynikał z tradycji narodowych. Przekształcenie małego miasteczka w stolicę regionu wynikała wyłącznie z gwałtownego rozwoju przemysłu i handlu całego kontynentu i daleko wyprzedzał Unię Europejską.

Wioska Łodzia, będąca własnością biskupa włocławskiego, otrzymała prawa miejskie w 29.07.1423 r. od króla Władysława Jagiełły, a w 1798 r. w skutek sekularyzacji dóbr kościelnych, staje się miastem rządowym. Po pierwszym rozkwicie miasto systematycznie podupada i przez wiele lat niczym się nie wyróżnia. Szczęśliwym trafem miasteczko położone wśród lasów, w pobliżu 18 rzek o silnym spadku terenu, po rosyjskiej stronie granicy z zaborem niemieckim zostaje zauważona przez Stanisława Staszica (i innych działaczy)i decyzją rządu w 1820 r. włączone do grona osad przemysłowych z przeznaczeniem jej roli ośrodka tkackiego i sukienniczego. Jednocześnie trafiła na rewolucję przemysłu włókienniczego. Nowe mechaniczne krosnach napędzane kołami wodnymi, a następnie maszynami parowymi (w 1798 r. L. Gayer uruchomił pierwszą w Królestwie maszynę parową) trafiają na podatny grunt. Rosja stanowiła wówczas olbrzymi rynek zbytu na tanie wyroby włókiennicze. Dobrze rozwinięte rzemiosło niemieckie musiało jednak płacić wysokie cła, za tkaniny przewożone przez granicą. Cło na surową bawełnę było wielokrotnie niższe, a tuż za granicą znajdowały się tereny bogate wodę, drewno, glinę na cegły fabryk i tanią siłę roboczą. Polska, nawet pod zaborami była krajem niezwykle tolerancyjnym. Spowodowało to szybki napływ rzemieślników niemieckich i kapitału żydowskiego.Pierwsze napędy wodne szybko zastąpiono maszynami parowymi. Kiedy wycięto lasy, nie doszło do upadku gwałtownie rozwijającego się miasta, gdyż w tym okresie maszyny parowe zaczęły być napędzane wysokoenergetycznym węglem, którego transport na większe odległości był opłacalny, a Śląsk nie był aż tak odległy.

Gwałtowny rozwój na terenach nieskażonych wcześniejszym budownictwem, był dostosowany wyłącznie do potrzeb szybko bogacącej się kasty przemysłowców. Powstało miasto o prostokątnym przebiegu ulic, prostokątnych terenach fabrycznych i prostokątnych podwórkach, gęsto upakowanych w pobliżu fabryk i obudowanych dookoła wysokimi kamienicami. Pomimo wysokiej urbanizacji i bliskości wsi, na łódzkich podwórkach nie brakowało zieleni. Właścicielami i mieszkańcami sporej ilości kamienic byli Żydzi, w których tradycji istniało Święto Namiotów. Wymagało ono obchodzenia go w pobliżu domu, wśród zieleni, na świeżym powietrzu.Obie wojny światowe, które bardzo tragicznie dotknęło społeczeństwo Łodzi, łagodnie potraktowało infrastrukturę miasta. W centrum nadal dominują małe, ciemne podwórka, zwane potocznie studniami. Powojenny rozwój tego rejonu ograniczył się tylko do wyasfaltowania dróg i podwórek oraz wyłożenia reszty płytami chodnikowymi, pozbawiając ten rejon niemal całkowicie zieleni, np. plac Wolności, plac Dąbrowskiego, czy sama ulica Piotrkowska. Powstające na peryferiach miasta nowe osiedla mieszkaniowe oddaliły Śródmieście od przyrody, a poszerzanie dróg najczęściej odbywało się kosztem miejskich parków. Jeżeli gdzieś udało się rozwinąć drzewom, to często są to samosiejki rosnące przy murach i rozsadzające fundamenty, które teraz trzeba wyciąć.

Kolejną konsekwencją zaasfaltowania i zabetonowania środka miasta jest to, że wody deszczowe nie wsiąkają w glebę, nie są zatrzymywane przez rośliny i nie spływają do rzek. Są odprowadzane kanalizacją burzową do oczyszczalni ścieków. W czasie większych ulew ulice są zatapiane i stają się nieprzejezdne, a i tak woda dopływa do Grupowej Oczyszczalni Ścieków w takich ilościach, że ścieki muszą być spuszczane bez doczyszczenia, aby nie zatopić oczyszczalni. W czasie upałów, mury i nawierzchnie nagrzeją się do temperatur znacznie przekraczających temperatury w pobliżu miasta, dając bardzo suche powietrze.  Nowoczesna technika stara się to naprawić, montując coraz częściej energochłonne klimatyzatory. A 18 łódzkich rzek przy każdej pogodzie niesie szczątkowe ilości wody.Motoryzacji nie powstrzymamy. Technika oprócz urządzeń klimatyzacyjnych wymyśliła również skromne plastikowe kratki, które można kłaść na dziedzińcach kamienic. Może w nich rosnąć trawa, nie przeszkadzając parkowaniu. Wsiąkająca w glebę woda umożliwi założenie małych klombów, a nawet przywrócenie podwórkom kilku drzewek, „jak drzewiej bywało”.

Kiedyś stare zamczyska obsadzano wspinającymi się po murach pnączami. Nie tylko dodawały one urody, ale przede wszystkim czepnymi wąsami wyciągały wilgoć i osuszały mury. Dodatkowo latem zasłaniały liśćmi ściany przed bezpośrednim nagrzewaniem przez słońce. Stare łódzkie kamienice są często zawilgocone i nikt nie chce skorzystać z najtańszych rozwiązań ekologicznych. W wąskich podwórkach taka roślinność dodatkowo nawilżałaby powietrze (co jest bardzo potrzebne mieszkańcom) w takich ilościach, że nie tylko starczyłoby jej ludziom, ale zwiększone parowanie obniżałoby temperaturę powietrza. Przy grubych, często metrowych, murach i zielonych podwórkach, powodująca letnią chrypkę klimatyzacja w Śródmieściu nie będzie potrzebna.Na większych podwórkach można nawet zakładać oczka wodne, które bardzo dodają urody każdej przestrzeni, gromadząc jednocześnie wodę deszczową na czas suszy (w małych można gromadzić pod ziemią – wkopanie betonowej dreny nie jest drogie). Przy większych remontach starych kamienic ideałem byłyby większe zbiorniki połączone z dodatkowym obiegiem wody deszczowej do spuszczania toalet.

Wodę z jezdni również można zatrzymywać w glebie, budując klomby lub małe oczka wodne między jezdnią a chodnikiem poniżej poziomu jezdni. Sprawdziło się  to w wielu miastach zachodniej Europy. Są one szczególnie korzystne na deptakach i uliczkach wewnętrznych, na których trzeba zmniejszyć szybkość samochodów.Wsiąkająca w ziemię woda stabilizuje grunt zwiększając jego spoistość, co może mieć korzystny wpływ na trwałość starych fundamentów, narażonych na działanie drgań wywołanych przejazdem coraz cięższych samochodów. Jej nadmiar powoli spływa do rzeczek, a nie do oczyszczalni ścieków.

Kamienice i ich podwórka trzeba co jakiś czas remontować, a niewielkie nakłady na zieleń mogą znacznie obniżyć koszty ich utrzymania. Korzyści społeczne i zdrowotne są niewymierne. Włączmy się w to wszyscy, przyjdą szybciej! Miasto należy do jego mieszkańców i miasto zależy od jego mieszkańców!

Zapraszamy do dyskusji.

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Accessibility
Zamknij