Wojna radiowa

PDF pageEmail pagePrint page

Sytuacja Polski w czasie Bitwy Warszawskiej była tak trudna, że wielu zachodnioeuropejskich polityków nie wierzyła w nasze zwycięstwo. Problemem z jakim się borykaliśmy się od początku wojny, była przewaga sił sowieckich 3 : 1 w sile żywej i 4 : 1 w sprzęcie.  Aby zwyciężać silniejszego przeciwnika, pozostawało stronie polskiej koncentrować siły na wybranych kierunkach, by tam uzyskać przewagę taktyczną. Żeby jednak móc podejmować takie działania, trzeba było wiedzieć gdzie i jak będzie uderzała armia sowiecka. I tu zasłużyły się nasze służby wywiadowcze i służby nasłuchu radiowego oraz dekryptażu.

Jak pisze A. Pepłoński „Polski wywiad wojskowy podejmował intensywne działania w kie­runku wschodnim już na początku stycznia 1919 r. Uzyskiwane wówczas informacje świadczyły o dobrym rozpoznaniu sytuacji politycznej i militarnej w Rosji Sowieckiej. Znany był między innymi stan produkcji na potrzeby wojska, ujawniano liczne przypadki zamykania fabryk zbrojeniowych ze względu na brak opału i krytyczny stan transportu kolejowego. Jednak z ocen Biura Wywiadowczego, w styczniu i luty m 1919 r. wynikało, iż wojna polsko-bolszewicka zbli­żała się nieuchronnie. Rozwój sytuacji politycznej na wschodzie wska­zywał również na możliwość konfliktu polsko-ukraińskiego. Biorąc pod uwagę ówczesne położenie Polski uznano, iż wywiad wobec Niemiec i Czechosłowacji będzie prowadzony z mniejszym nasileniem. Pracom wywiadowczym w kierunku wschodnim sprzyjała wcze­śniejsza działalność konspiracyjna Komendy Naczelnej III Polskiej Organizacji Wojskowej mającej siedzibę w Kijowie. Kilkuletnie funk­cjonowanie komórek wywiadowczych POW zapewniło w miarę dobre rozpoznanie sytuacji wojskowej i politycznej na Ukrainie, Białorusi i Litwie. Major Ignacy Matuszewski, szef Biura Wywiadowczego Szta­bu Generalnego WP, analizując aktualną sytuację stwierdził, że „Polska znajdowała się w stanie faktycznej wojny ze wszystkimi państwami ościennymi” i dlatego – jego zdaniem – nie można było ograniczać się „do zwykłej obserwacji obcych sił zbrojnych, ale prowadzić wywiad wojenny, umożliwiający uprzedzać zamiary przeciwnika, wykrywać koncentracją, właściwie oceniać siły”. Aby wykonać te zadania opraco­wano plan rozwoju placówek wywiadowczych oraz zasady współdziałania ze służbami specjalnymi państw sojuszniczych. Główny ciężar przypadł konspiracyjnym strukturom POW na Wschodzie.

W pierwszych miesiącach 1919 r. zostały opracowane główne zało­żenia organizacyjne wywiadu wojskowego. Wydzielono dwie zasadni­cze służby: ofensywną i defensywną. Zadaniem wywiadu ofensywnego było – badanie wszystkich dziedzin życia państw obcych z punktu widzenia militarnego” zaś obowiązkiem służb defensywnych było wykrywanie organizacji szpiegowskich państw obcych oraz innych osób działających na szkodę Wojska Polskiego.

Całą służbą wywiadowczą kierował Od­dział II Sztabu Generalnego Naczelnego Dowództwa, upoważniony do tworzenia ekspozytur Biura Wywiadowczego, posiadających specjalne zadania. Uprawnienia do powoływania ekspozytur defensywnych w większych miastach otrzymały dowództwa frontów. Liczba etatów poszczególnych oddziałów informacyjnych przy dowództwach frontów, armii i dywizji nie była ściśle określona, ze względu na zmienność warunków wojennych. Najczęściej było to kilku oficerów i podoficerów oraz personel pomocniczy. Biuro Wywiadowcze otrzymywało informacje z kilku źródeł. Naj­więcej informacji o dyslokacji i zamiarach wojsk sowieckich dostar­czały ”oddziały II” frontów i podlegający im aparat wywiadowczy na szczeblu armii/grup i dywizji.

Wiele cennych informacji napływało do attache wojskowego RP w Rydze, majora Aleksandra Myszkowskiego, który dysponował kilku­osobową placówką wywiadowczą, dostarczającą danych o zamierze­niach nieprzyjaciela. W dniu 5 sierpnia mjr Myszkowski przysłał ważny raport, dotyczący planowanych uderzeń Armii Czerwonej. Wynikało z niego, między innymi, że bolszewicy zamierzali siłami korpusu kawalerii dowodzonego przez Węgra o nazwisku Szalah (Bek-Nurat) przeprawić się przez Wisłę w rejonie Płocka. Akcja miała na celu wywoła­nie paniki w Naczelny m Dowództwie WP, a w razie powodzenia utrud­nienie odwrotu oddziałom polskim. Informacje o zamierzeniach nieprzyjaciela zostały potwierdzone przez radiowy wiad.

Jednym z najważniejszych źródeł informacji o nieprzyjacielu były dane uzyskiwane przez radiowy wywiad na podstawie rozszyfrowanych depesz bolszewickich. Śledzenie nieprzyjacielskich radiostacji polegało na prowadzeniu pomiarów goniometrycznych, umożliwiających okre­ślenie ich miejsca postoju, a także ścisłej ewidencji odbieranych sygna­łów stacji. Ewidencja ta pozwalała ujawniać nowe radiostacje przybyłe na front oraz określać ich przynależność taktyczną i organizacyjną. Na­tomiast dzięki przejmowaniu otwartej i szyfrowanej korespondencji nieprzyjaciela istniała możliwość odczytywania jej po rozwiązaniu wła­ściwych kluczy. Uzyskiwane tą drogą dane zawierały zazwyczaj aktual­ne i bardzo ważne informacje, ale potrzebowały potwierdzenia z innych źródeł. Informacje zdobywane przez radio-wywiad, wywiad agencyjny i przy wykorzystaniu innych źródeł, były sprawdzane przez rozpoznania lotni­cze. Lotnictwo wykorzystywano do lotów’ wywiadowczych już od końca marca 1919 roku. Najwięcej trudności sprawiała weryfikacja danych dotyczących sytuacji w rejonach odległych od linii frontu. Np. 3 czerwcami 1920 r. szef Wydziału II Sekcji Szyfrów por. Jan Kowalewski informował, że według pomiarów stacji radiogoniometrycznej w Mińsku, w pobliżu Mohylewa była zlokalizowana duża centralna stacja prowadząca korespondencję ze wszystkimi szta­bami armii i frontów. Przypuszczano, że obsługiwała ona sztab połowy naczelnego dowództwa nieprzyjaciela. Na zachód od Witebska ujaw­niono radiostację prowadzącą korespondencję w sposób przyjęty dla głównej radiostacji sztabu armii rezerwowej. Wśród deszyfrowanych depesz zdarzały się meldunki sowieckiego wywiadu. Dzięki dobrej pracy radiowywiadu ujawniano, że w sowieckich ko­munikatach informacyjnych były szczegółowe dane o dyslokacji pol­skich jednostek, zwłaszcza w pasie przyfrontowym. Oceniano, że in­formacje te przekazywali wywiadowi nieprzyjaciela agenci rekrutujący się z miejscowej ludności.

Poważnym sukcesem radiowywiadu było przejęcie i odczytanie depeszy dowództwa XVI armii z 13 sierpnia, zawierającej zadanie zdobycia Warszawy. Podanie tak ważnego rozkazu przy użyciu radiostacji było poważnym błędem nieprzyjaciela. Ujawniono bowiem, że 21 dywizja miała uderzyć z linii Zegrze – Załubice w kierunku Pragi. 27 dywizja miała wieczorem 14 sierpnia 1920 r. zawładnąć rejonami Łajsk-stacja Jabłonna – Nieporęt; 2 dywizja Radzymin – Stanisławów – Pustelnik-Helenów; 17 dywizja Pustelnik – Marki – Turów – Wołomin; 10 dywizja Mokrołok – Wawer – Jarosław – Okunicew. Tego samego dnia Oddział II 1 Armii przejął inną radiodepeszę dotyczące zamierzeń XVI armii, potwierdzoną następnie meldunkami wywiadu. Cenne informacje o ruchach oddziałów nieprzyjaciela zdobywały również Oddziały II 2 i 5 Armii. Oddział II 1 Armii informował 16 sierpnia o działaniach 3. Korpusu Konnego, mających na celu dokonanie przepraw poniżej Włocławka, natomiast wywiad lotniczy ujawnił tabory nieprzyjaciela poruszające się z Radzymina do Łukowa. Na podstawie ponad godzinnej obserwacji tych kolumn, pilot ocenił, że „bolszewicy koncentrują swoje tabory w Łukowie, przerzucając piechotę na furman­kach pod Warszawę „. Informacje te pozwoliły oddziałowi II 4 Armii na sformułowanie opinii, iż 57 dywizja sowiecka, prowadząca ofensywę spod Łukowa w kierunku zachodnim, grupuje się z zamiarem uderzenia w kierunku południowym. Oceniono, że nieprzyjaciel przygotowuje atak na Dęblin z rejonu Ryk. Z całokształtu rozpoznania Oddziału II wynikało, że dowództwo bol­szewickie nie spodziewało się większego oporu ze strony wojsk polskich i dlatego dało rozkaz do generalnego szturmu na Warszawę, przy jednoczesnym sforsowaniu Wisły w górze rzeki pod Maciejowicami i w dole – na północ od Modlina. Dzięki danym przekazanym przez wywiad było wiadome, że do operacji tej zostaną użyte wszystkie siły, będące w dyspozycji wroga. Sytuacja ta i zamierzenia nieprzyjaciela nie uległy zmianie do rozpoczęcia rozstrzygającego ataku flankowego 4 Armii (Grupa Uderzeniowa Naczelnego Wodza)”

Początków polskiego dekryptażu należy poszukiwać już w 1908 roku, kiedy to polski ksiądz podpisujący się pseudonimem „Piernacki” opracował tablice ułatwiające zapisywanie i odkodowywanie szyfrowanych wiadomości. W 1914 roku polski kapral Lucjan Szewczyk otrzymał skromne środki finansowe od prezydenta Krakowa Juliusza Leo na stworzenie placówki, zajmującej się rozkodowywaniem szyfrogramów wroga (zarówno austrowęgierskich jak i rosyjskich). Szewczyk był z wykształcenia chemikiem, lecz zgromadził całą dostępną mu literaturę tematyczną i opracował system fiszkowania. Udoskonalił też tablice „piernackiego”, co pozwoliło później na łamanie szyfrów czeskich.

Utworzenie skutecznego wywiadu było „oczkiem w głowie” brygadiera Piłsudskiego. Podwaliny miał w POW i PPS, gdyż utajnione „biuro” (komórka) dekryptażu powstała już w 1916 roku. W 1918 powstała komórka nasłuchu radiowego, a 8 maja 1919 roku została założona przez por. Józefa Serafina Stańlickiego „Sekcja Szyfrów”, czyli agencja poprzedzająca „Biuro Szyfrów”. Sekcja Szyfrów składała raporty ze swojej pracy do Sztabu Generalnego WP, czym znacznie przyczyniła się do obrony Polski w czasie wojny polsko bolszewickiej w latach 1919–1921.

Podczas wojny polsko-bolszewickiej grupa polskich kryptologów złamała około stu rosyjskich szyfrów. Największe zasługi w tej dziedzinie zanotował kryptolog amator porucznik Jan Kowalewski – genialny analityk, ale również organizator. Kiedy w 1919 r. trafił do pracy w polskim wywiadzie, okazał się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Pochodził z Łodzi, a więc dorastał w zaborze rosyjskim i w czasie wojny został wcielony do armii rosyjskiej. Służył w wojskach inżynieryjnych w pododdziałach telegraficznych i radiotelegraficznych, w których miał okazję poznać rosyjskie procedury szyfrowania depesz. Po rozpadzie armii carskiej przystąpił do polskiego Biura Szyfrów, gdzie – przez przypadek – został posadzony do przeglądania przechwyconych depesz rosyjskich. „W pakiecie ze stacji radiotelegraficznej Lwów znalazł dwa intrygujące telegramy, zapisane kaligraficznym pismem przez podchorążego, który nawet zakreślił ramkę wokół tekstu. Pierwszy telegram był adresowany do dowództwa sowieckiej XII Armii w Kijowie, podpisany przez dowódcę Grupy Operacyjnej Jonę E. Jakira oraz jego szefa sztabu. Drugi był całkowicie zaszyfrowany, z wyjątkiem pierwszego słowa, „Delegat”, które było ujęte w cudzysłów. Janowi, gdy patrzył na rosyjskie telegramy, zaświtała w głowie pewna myśl. Był on dobrym matematykiem, powinien sobie poradzić z ich rozwiązaniem. Wynik mógłby być interesujący” – tak opisała jego początki Judith Hare w opublikowanej w Londynie w 1952 r. biografii Jana Kowalewskiego Kowalewski zaczął głowić się nad rosyjskimi szyframi. Szybko otrzymał wsparcie. Oddelegowano go do Sztabu Generalnego, w którym otrzymał za zadanie stworzenie komórki kryptoanalizy. Do pomocy ściągnął grupę świetnych matematyków z Uniwersytetu Lwowskiego i Warszawskiego, takich jak – młody matematyk Stefan Mazurkiewicz, późniejszy rektor Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego w Warszawie i prezes Polskiego Towarzystwa Matematycznego oraz dwóch innych światowej sławy profesorów matematyki – Wacława Sierpińskiego i Stefana Leśniewskiego. Wszyscy mieli tęgie umysły, dodatkowo Sierpiński przez kilka lat pracował w Moskwie, co jeszcze ułatwiło im prace nad dekodowaniem szyfrów Armii Czerwonej.  Pracowali oni w warszawskiej stacji radiowej WAR, która była jednym z dwóch nadajników radiowych dalekiego zasięgu w tym czasie. dzięki złamaniu przez zespół sowieckich szyfrów radiowych, polski wywiad w czasie bitwy warszawskiej znał zamiary sowieckich dowódców i położenie większych jednostek Armii Czerwonej.

Wbrew obiegowym opiniom bolszewicy nie używali przestarzałych szyfrów i sposobów kodowania. Lenin i Trocki ściągnęli najlepszych, dostępnych im wówczas kryptologów. Jako bazę wyjściową przyjęto szyfr playfair’a, nad udoskonaleniem, którego kryptolodzy radzieccy pracowali do końca wojny.

Na zakończenie można dodać, że jednym z większych sukcesów polskiego wywiadu i komórki dekrytptażu było w drugiej połowie 1919 roku ujawnienie sowieckich planów użycia broni gazowej (broń ta została użyta na niewielką skalę przez wojska sowieckie miedzy innymi w czasie walk na Białorusi).

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast