Wigilijne ciekawostki

PDF pageEmail pagePrint page

W kultywowanym do dziś zwyczaju pozostawiania na wigilijnym stole pustego nakrycia dla zbłąkanego wędrowca, etnologowie dopatrują się reliktu starosłowiańskich obiat – posiłków obrzędowych, podczas których pozostawiano nietkniętą część jedzenia dla duchów przodków. Na Śląsku zwyczaj ten jest zresztą sprzeczny z inną tradycją, nakazującą abypod żadnym pozorem nie wstawać od wigilijnego stołu w trakcie wieczerzy – nawet, gdy ktoś puka. W ten sposób nie ma praktycznie szans, by potencjalny wędrowiec mógł zająć puste miejsce przy stole.

Odejście od stołu w trakcie posiłku ma zwiastować śmierć w rodzinie w kolejnym roku.

Tradycja wkładania siana pod obrus podczas wigilijnej wieczerzy sięga czasów starosłowiańskich. Warto zaznaczyć, iż niegdyś kładziono je nie tylko pod obrusem (czasem zamiast obrusa używano płachtę siewną – rekwizyt związany z magią płodności), ale także pod stołem. Miało to zapewnić domownikom pomyślność w nadchodzącym roku. Niektórzy badacze uważają, że może to być pamiątka starosłowiańskich obiat, spożywanych na kurhanach, miejscach pochówku, często na zwiędłych trawach. Zostawiano tam pożywienie dla zmarłych. Być może siano pod wigilijnym obrusem to dalekie echo tego zjawiska. Natomiast w interpretacji chrześcijańskiej siano, przypominając okoliczności narodzenia Jezusa, symbolizuje ubóstwo betlejemskiej stajenki.

Z wieczerzą wigilijną związana jest także magia liczb.Zgodnie z dawną tradycją liczba potraw musiała być nieparzysta (11, 9, albo 7), co miało zapewnić urodzaj w nadchodzącym roku. Z czasem jednak utrwaliło się przekonanie, iż powodzenie zapewni podanie dwunastu dań – liczba 12 zwykle kojarzona jest z miesiącami w roku lub uczniami Jezusa.

Oprócz symbolu pojednania, zgody i wybaczenia win, przełamywanie się opłatkiem wróżyło dostatek chleba w rodzinie. Kulebiaki, groch, kapusta, bigos często pojawiały się obok rybnych zup i potraw na świątecznych stołach, nieprzypadkowo. Groch miał chronić przed świerzbem, a kapusta (co zresztą udowodniły współczesne badania naukowców niemieckich) symbolizowała dobrą płodność i wigor w alkowie małżeńskiej. Mak, tak często goszczący w tradycyjnych daniach, także miał sprawiać, żeby domownikom i zwierzętom służba boża nie jawiła się jako przykry obowiązek. Ale także tajemnicza moc maku miała zapewniać przypływ pieniędzy i dobrobytu. Wierzono w to mocno, dlatego też nie tylko spożywano potencjalne makowe złoto w kutii lub łamańcach, ale także rozsypywano go w izbach. Natomiast grzybki w zupach były świadectwem tradycji i mądrości oraz dobrej pamięci.

Każdy musiał skosztować choćby odrobinkę potrawy znajdującej się na wigilijnym stole, bo inaczej groził mu głód. Ale nie wolno było się obżerać, trzeba było zostawić spore resztki dla zwierząt gospodarskich. Jednym słowem: postna, urozmaicona i cechująca się umiarkowanym spożyciem Wigilia nawet w oczach najbardziej wymagających dietetyków może uchodzić nie tylko za piękną polską tradycję, ale także za zdrową biesiadę.

Każdy region dawnej Polski miał swoje tradycyjne potrawy wigilijne, ale ich składniki były podobne. Na Pomorzu i w Poznańskiem spożywano kluski z makiem, ale już na Kresach – kutię i łazanki, także z ziarenkami nasennej rośliny. Tradycyjne zupy to barszcz z uszkami i grzybowa ze śledziem, a na deser kompot z owoców, w którym zawsze królowały suszone śliwki. Na kresach wschodnich jedzono ugotowaną fasolę Jaś (im większe ziarna, tym lepszy), a na zachodzie groch.

W niektórych rejonach Polski w wigilijnym menu honorową pozycję zajmuje także czosnek. W południowo – wschodniej części kraju po dzieleniu się opłatkiem, domownicy sięgają po czosnek, który następnie spożywają razem z chlebem i solą. Według tradycji,  czosnek jest symbolem zdrowia, a w połączeniu z chlebem i solą gwarantuje domostwu obfitość.

Wigilijne ciasteczka to przede wszystkim pierniki, w których została zaklęta cała słodycz miodu. Kiedy pieczemy je razem z naszymi dziećmi, na pewno nie wiemy, że w dworkach szlacheckich była to przede wszystkim przekąska do nalewek, bo choć post w Wigilię obowiązywał, to już prohibicja jak choćby na Mazowszu i Podhalu – niekoniecznie. Każdy z tych składników miał nie tylko pysznie smakować, ale także przywołać zdrowie i dobrobyt dla domowników spożywających wigilijne potrawy.

Swoje znaczenie ma też podawane w wielu regionach wigilijny słodki kołacz. Według dr. Odoja kołacze to dawne określenie ciasta obrzędowego; nazwa pochodzi od koła, co wskazuje na bezpośredni związek z kultem solarnym. Koło – odniesienie do kultu solarnego, było symbolem szczęścia i powodzenia – stąd kołacz – tłumaczył naukowiec.

Po wieczerzy wigilijnej, a przed udaniem się na pasterkę, gospodarz łamał opłatek i pozostawione jedzenie na tyle części, ile posiadał hodowlanych zwierząt. Najpierw dziękował koniom za trud pracy na roli. Dostawały one także bób, aby kraśniały większą urodą. Krowom podawano opłatek zawsze od najstarszej do najmłodszej i częstowano ciastem, aby dawały smaczne mleko. Kury dostawały groch, aby niosły jajek tyle, ile ziarenek zjadły. Psy, świnie i koty dostawały opłatek, by chwaliły swego gospodarza i były syte i zdrowe.

W niektórych regionach Polski w wigilijny wieczór kobiety karmią kury zbożem, wrzucanym w obręcz beczki. Ma to symboliczny wymiar – chodzi o to, by kury nie rozchodziły się i nie niosły jaj u sąsiadów, ale także o to, by w kolejnym roku rodzina tworzyła wspólnotę i nie straciła żadnego ze swych członków.

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast