Wielkie Zadęcie

PDF pageEmail pagePrint page

Obiecanki cacanki, seniorowi żal…

Senioralia Łódzkie od samego początku wzbudzają wielkie kontrowersje. Wielość proponowanych w krótkim terminie imprez nie pozwala na uczestniczeniu we wszystkich, a po tej wielkiej zabawie na „peryferyjnych osiedlach” dalej panuje marazm i smutek. To najbardziej boli tych, którym do znudzenia tłumaczy się, że mają na swojej dzielnicy Centrum Aktywnego Seniora, a nikt nie wspomni, że do tego właśnie Centrum droga daleka. Z Dołów na Teofilów tramwajem taka sama męcząca droga jak z Kaliskiego do Zduńskiej Woli. Kilometrów mniej, ale czas podróży taki sam. A jeśli do tego dodamy przesiadki, to nikt o zdrowych zmysłach, a z wielkim bagażem lat, w taką podróż się nie wybierze.

Młodzi  decydenci, przyklejeni do swoich mercedesów nie mają pojęcia o tych sprawach, więc oszukują siebie i innych młodych (starzy się nie dadzą), że jest wszystko „cacy” i że te sto krzesełek przed estradą to cała aktywna grupa seniorów. Tymczasem stanowi ona jedynie  0.05% mieszkańców Łodzi 60+, zasługujących na większe zrozumienie ich potrzeb. Chwalenie się, że fundujemy im 700 imprez,  napawa  starszych oburzeniem  lub po prostu śmieszy, bo: jeśli statystyka, to na jedną imprezę przypada 285 osób, a na tych najciekawszych ilość miejsc nie przekracza często setki.

Tworzenie tych imprez też pozostawia wiele do życzenia. Często są to dyspozycje odgórne: „Malinowski, Senioralia idą, wymyślcie no coś takiego, żeby ładnie brzmiało i nic nie kosztowało. I ma być, bo jak nie to kierownikiem zostanie Kwiatkowski”. W ten sposób powstaje ta wielka liczba propozycji, wśród których są i wartościowe pozycje, i takie wymyślone na prędce, z wydumaną nazwą i pustą salą. Przyjdzie jedna, dwie osoby. W sprawozdaniu dopisze się zero i wszystko gra. Tam gdzie jest inaczej, wejściówek nie ma już po godzinie, albo panuje taki tłok, że i tak się człowiek nie dociśnie.

W placówkach kulturalno-oświatowych kierownictwo nie śpi po nocach, bo to „Senioralia”. Potem „Noc w…”, „Świeto Łodzi”, „Akcja Lato”… Potrzebne atrakcyjne tytuły, pomysły… Nie ma nawet czasu, by sprawdzić, co rzeczywiście potrzebne jest w danym środowisku.

Zaraza akcyjności, podobno przywleczona z socjalizmu (komuny u nas nie było) znalazła w dzisiejszych czasach podatny grunt i rozpleniła się niebywale. To samo ze statystyką, tak krytykowaną w poprzednim ustroju. Dalej króluje ilość, a jakości lepiej nie sprawdzać. Takim znamiennym wyrazem naszych czasów była na inauguracji Senioralii estradowa prezentacja kabaretów seniorów. Zaprezentowano podobno kilka, ale co chwile na scenie pojawiały się te same twarze. Gdyby nie to, że widownia trzymała swoje miejsca „na Krawczyka”, frekwencja byłaby dużo mniejsza.

Jedna z przedstawicielek organizatorów tej wielkiej imprezy powiedziała, że powinna ona prezentować rzeczywisty pakiet propozycji adresowanych przez cały rok do seniorów. ŚWIĘTE SŁOWA! Trudno to jednak urzeczywistnić, bo wtedy byłaby to taka sobie ”senioriadka”. Lepiej więc, niczym u fryzjera podtapirować, rozdmuchać, polakierować….

                                                                    St.A.Ś

Zdj. Jerzy Dauksza

 

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Accessibility
Zamknij