Vlad, Ok, Ovi, Atlan, Kamienie runiczne

PDF pageEmail pagePrint page

 Vlad w wierzeniach ludowych z okolic Sudowii to korzeń drzewa lub kawałek gałęzi przypominający ludzką istotę. Ludność uważała je za posiadające magiczne moce, najwyżej były cenione dębowe, gdyż to dąb miał być siedliskiem boga Perkuno. Vlad jeśli przypominał kształtem kobietę miał zapewniając płodność i był szczególnie poszukiwany przez młode kobiety.

Pierwotnie był on przedmiotem magicznym, O.Rouke podróżując w połowie XV wieku po Państwie Krzyżackim napisał, „(…)miejscowi w swych domostwach na półkach mają liczne korzenie przypominające istoty ludzkie. Zabobon ten jest wielce rozpowszechniony (…)”.

 Niestety pełnego znaczenia Vladów i jak były używane w jakich praktykach do dziś nie udało się ustalić.

Ok jest drzewem lub krzakiem o dziwnym niespotykanym kształcie, w wierzeniach ludowych jest uważany za miejsce siedliska bóstwa labo demona, Aby wyjaśnić ten mit należy wspomnieć, że starożytni łączyli drzewa z nadprzyrodzonymi stworzeniami jako personifikacja boskiej twórczej energii. Dąb, na przykład został uszanowany przez celtyckich i norweskich ludzi. Jedna z celtyckich wiar Druidów uważała, że cokolwiek co pochodzi z dębu jest wysłane z nieba.
W Egipcie, drzewo tamaryszek było poświęcone do egipskiego bóstwa Wepwawet, czasami identyfikowanego z Horusem i faraonem. Drzewa leszczyny według mitów używano do różdżek magików. Wielu ludzi w starych kulturach na całym świecie wierzyło, że mistyczne i bardzo potężne duchy czaiły się w drzewach. Uważali, że im bardziej niezwykłe jest drzewo tym potężniejsze duchy w nim mieszkały.

Jeden z przykładów znalezionych w internecie

Pierwotnie były to duchy opiekuńcze, lecz pod wpływem chrześcijaństwa ludność zaczęła utożsamiać je z demonami i czartami. Najlepszym przykładem jest tak zwana głowiasta wierzba, która jeśli była jeszcze wypróchniała w wierzeniach ludowych jest siedliskiem diabła. Rzadziej drzewa opisywane są w związku z objawieniami i uznawane w kulturze łacińsko-chrześcijańskiej oraz judaistycznej, czego przykładem jest gorejący Krzak Mojżesza. Bałtowie w przeciwieństwie do Słowian nie budowali swoim bogom chramów Czcili poszczególne drzewa lub gaje, jako siedliska bogów.

Nazwa Ok nie jest pierwotna, ale jest to spolszczona wersja dawnego słowa.

Ovi a właściwie ovipator to rodzaj laski, jakiej dawniej używali bałtyjscy kapłani, niewiele o niej wiadomo, gdyż zachowały się jedynie skąpe opisy pochodzące od Krzyżaków oraz Litwinów. Z zapisów krzyżackich miał być to kij, niemal tak wysoki jak człowiek na górze, którego wprawiony był kryształ lub inny kamień. Litewskie opisy są dokładniejsze i mówią, że była to laska z oprawionym kamieniem, używana do wróżb oraz pomagająca kapłanom łączyć się z bogami. Wróżono za jej pomocą w ten sposób, że kapłan upuszczał ją na ziemię i patrzył, w jakim kierunku upadnie, jeśli w kierunku ogniska to dobrze jeśli w innym oznaczało to inną wróżbę. Łącząc się z bogami kapłan unosił ją ku górze. Ludowe legendy mówią, że z laski takiej mogły wydobywać się błyskawice rażące wrogów, a zebrani wielokrotnie widzieli jak wydobywa się z kamienia światło.

  Symbol magicznej laski jest rozpowszechniony w wielu kulturach oraz religiach, wystarczy przytoczyć laskę Mojżesza a właściwe jego kij pasterski, czy też przeróżne laski magiczne występujące w literaturze fantasy itp.

  Wraz z chrystianizacją Litwy, a wcześniej Prusów i Jadźwingów laski jak i święte gaje były wycinane i niszczone, dopiero w XVIII wieku zaczęto poszukiwać ich jako cennych artefaktów, a później zabytków. Poszukiwali ich też przeróżni okultyści z H. Himlerem na czele.

Jedna z historii mówi, że posiadaczem laski był ostatni nadprezydent Prus Wschodnich, były nazistowski Gauleiter Erich Koch. Szef Zarządu Cywilnego Okręgu Białystok, komisarz Rzeszy dla Ukrainy. Uznany przez sąd winnym śmierci 400 tysięcy Polaków skazany na śmierć 9 maja 1959 roku za zbrodnie wojenne. Wyroku nie wykonano. Osadzony w więzieniu w Barczewie zmarł tam 19 czerwca 1986 roku. Oficjalnie mówi się, że utrzymywano go przy życiu gdyż znał tajemnice ukrycia Bursztynowej Komnaty oraz niektórych „zbiorów” Goeringa. Aby wytłumaczyć dlaczego Kocha nie stracono puszczono zatem w obieg historię o Bursztynowej Komnacie. To była starannie przeprowadzona akcja dezinformacyjna dokonana przez służby PRL oraz KGB, czyli tzw. „maskirowka”. Faktycznie Kocha utrzymywano przy życiu z wywiadowczych powodów.  Sam Koch w trakcie spotkania z dziennikarzem utrzymywał, że żyje dlatego, że miał kapłańską laskę.

  Obecnie różni poszukiwacze UFO zajęli się także tematem lasek i pojawiły się opracowania, mówiące że laski były budowane lub tworzone na kształt jakiejś prehistorycznej pozaziemskiej broni lub, że były one komunikatorami z przybyszami z kosmosu.

Wizja artystyczna ovipatora

Atlan to magiczny przedmiot, kamień lub drzewo. Jadźwingowie wierzyli, że niektóre przedmioty, a nawet broń posiadają magiczną moc ochrony swoich posiadaczy przed złem, śmiercią czy zranieniem.

Najwięcej relacji pozostawili nam na ten temat Arabowie, którzy jako kupcy odwiedzali plemiona bałtosłowiańskie od VII do XII wieku n.e. To oni pozostawili nam opisy atlanów, „(…) mają moc wielką czy to uleczania czy to ochrony, kapryśne są przy tym i tym silniej swą moc ukazują im silniej wierzy w nią ich posiadacz (…)”. To Arabowie przekazali nam nazwę tych przedmiotów. Jeden z przekazów mówi, że atlan tracił moc jeśli jego właściciel zabił lub porzucił swego psa.

Kamienie runiczne – Wiedza o Starożytnych Prusach sięga głębokiej starożytności, już w wykopaliskach starożytnego Egiptu znaleziono bałtycki bursztyn, także Hetyci w jakiś sposób otrzymywali go od ludów północy. Jednak konkretnie w VI-tym wieku p.n.e. o bałtyckim bursztynie wiadomo już było w Azji Mniejszej i wspomina o nim Herodot, a za nim w IV wieku pne. Arystoteles. Do niedawna nie było wiadomym jakie są etniczne korzenie Prusów. Pomorze wschodnie, deltę Wisły, Pomezanię, Pogezanię Ziemię Chełmińską, Sasinię i Galindię zamieszkiwali jak twierdzą historycy Ostrogoci. Przybyli około IV wieku p.n.e w czasach Aleksandra Wielkiego. Lud indoeuropejski o Celtyckich korzeniach przywędrował z Azji Mniejszej. Wraz z nimi przybyła bardzo bogata kultura znana tam od stuleci, a której ośrodkiem, centrum stał się na Prusach port Truso. Badania genetyczne wskazują jednak, że geny z terenu Prus są starsze niż te celtyckie, a więc kierunek migracji był inny i to ludy proto bałyjskie i bałtosłowiańskie są poprzednikami ludów celtyckich. Wyniki dotychczasowych testów genetycznych Y DNA prowincji Pomezanii i Pogezanii to Haplogrupa R1b1b2a1b określana jako Italo-Celtycka. Największa ilość spokrewnionych z tej grupy występuje wśród irlandzkich i szkockich Celtów. Genetyczny wiek tej Haplogrupy jest starszy od genetyki Celtów Irlandii i Szkocji w związku z tym określamy ją również jako proto celtycką.   Bałtosłowianie wbrew powszechnym poglądom mieli swój alfabet czyli runy. Znawcy tematu wysnuwają dwie teorie: według jednej z nich runy to zapis fonetyczny słowa, według drugiej to zapis hieroglificzny. Niektóre z run według wierzeń miały magiczną moc. Przykładem jest swastyka – symbol ognia. Krata – symbol zagrożenia czy niebezpieczeństwa. Z czasem runy ochronne zaczęto ryć w kamieniu i tym samym taki kamień przejmował moc wyrytego na nim symbolu.

   Sprawą polityczną stało się odkrycie w roku 1690 w miejscowości Prilwitz w Saksonii złotego kotła a „w nim mnóstwo Bożyszcz i naczyń bożniczych odlanych ze złota”. Kocioł, pokrywa i posążki były opisane runami. Propaganda niemiecka twierdziła, że runy są wynalazkiem germańskim, a ziemie Słowian przed wiekami, były własnością Germanów w rozumieniu – ludu wyrosłego ze Skandynawów. Odkrycie w Prilwitz miało dowodzić słuszności założeń propagandy „nauki” niemieckiej. W tym kierunku poszła propaganda na cały świat. Wkrótce okazało się, że runy nie są germańskie i nie mogą zostać odczytane przez uczonych nie tylko niemieckich. Po wielu latach nauka uznała je za słowiańskie. Przodkowie Polaków byli w stanie przeprowadzić bezprecedensową reformę starożytnego pisma. To, że pismo winczańskie było pierwszym w historii cywilizacji ludzkiej jest już powszechnie co raz częściej uznawane. Jednak pomysłowość bałtosłowiańskich przodków nie ograniczyła się do wynalezienia pierwszego alfabetu ludzkości. Do rycia liter na twardych podłożach opracowali runy – pismo prostsze, ale w pełni odpowiadające bogactwu języków bałtosłowiańskich. Słowiańskie sposoby zapisu – Azbuka, Bukwica 49 znakowa. Lechici-Lachowie mieli 40 znakowe sposoby zapisu, Prusowie 38, a Jadźwingowie 45. Była to tak zwana Runica. Glęgolica była pismem wieszczów ponieważ uczyła, jak to mówią znawcy o porządkowaniu wewnętrznych sił. Runica natomiast była natomiast pismem zwykłym służącym do porozumiewania się. Runy służą do porozumiewania się poprzez znaki.

Pomimo chrystianizacji kamienie runiczne zachowały się dzięki przesądom i wierzeniom ludowym, co dziwnego niektóre z nich badane w polu kirlianowskim świeciły się jak żywe organizmy.

Warto tu przytoczyć, że Jakub Jodko-Narkiewicz (ur. 1847, zm. 1905), polski lekarz, badacz elektromagnetyzmu, fotografik. W 1896 opublikował swoje prekursorskie badania nad aurą i pierwsze wykonane przez siebie jej fotografie, jako pierwszy także poddał runy badaniom elektrofograficznym. Jeśli wierzyć ks. Niteckiemu runy wykazywały dziwne anomalie, tak jakby emitowały energię podobną do energii istot żywych.

Na podstawie opracowań oraz materiałów ze zbiorów własnych Z. Bednarek

MS

 

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast