Trud tworzenia Legionów

PDF pageEmail pagePrint page

W dniu 28 lipca 1914 roku wybuchła wojna austriacko-serbska, dająca początek I wojnie światowej. Już następnego dnia Piłsudski wydał pierwsze rozkazy mobilizacyjne. 31 lipca 1914 roku Marian Januszajtis-Żegota ostatecznie podporządkował jego dowództwu Polskie Drużyny Strzeleckie we Lwowie. Pod auspicjami Austrii ze „Strzelca”, „Sokoła” i Drużyn Bartoszowych powstała I Kompania Kadrowa, uformowana 3 sierpnia na krakowskich Błoniach. Liczyła ona sobie 144 żołnierzy, którymi dowodził Tadeusz Kasprzycki. Piłsudski traktował ten oddział jako kuźnię kadr dla przyszłego wojska polskiego.

Ale grupa młokosów nie podrywała do walki mieszkańców wsi i małych miasteczek, przez które przechodzili, zagrożonych odwetem Kozaków. Tylko zajęcie na dłuższy czas większego miasta i budowa tam trwałych, powstańczych struktur mogła nadać całemu ruchowi więcej wiarygodności. Piłsudski, ruszył na Kielce i trasą ustaloną wcześniej z przedstawicielami wywiadu austro-węgierskiego. Habsburscy wojskowi wyobrażali sobie, że zezwalają na ograniczone działania dywersyjne o czysto militarnym charakterze i przedstawicieli wywiadu stanowczo rozkazali złożenie dowództwa i likwidacji oddziałów strzeleckich.

Płk Józef Piłsudski ze swoim sztabem przed Pałacem Gubernialnym w Kielcach w 1914

 

Cóż robił  Piłsudski? Ogłosił powstanie, fikcyjnego zresztą, Rządu Narodowego i zaczął organizować lokalną, powstańczą administrację (tzw. komisariaty wojskowe). Jego celem było stworzenie faktów dokonanych – trwałe opanowanie pewnego obszaru i rozmawianie ze stroną habsburską ze znacznie silniejszej pozycji. Według późniejszej, ustnej relacji generała Stanisława Szeptyckiego, szef wywiadu – pułkownik Oskar Hranilović – otrzymawszy raport o działaniach Piłsudskiego po prostu się wściekł i nakazał natychmiastową likwidację całego przedsięwzięcia.

Komendant znalazł się w sytuacji wprost beznadziejnej. Jego kilkuletnie przygotowania mogły spełznąć na niczym. Piłsudski mimo to postanowił działać dyplomatycznie. Sprawę wzięła w swoje ręce osoba najbardziej do tego uprawniona, prezydent Krakowa oraz prezes Koła Polskiego w austriackiej Radzie Państwa, Juliusz Leo. 10 sierpnia udał się on do Wiednia, aby rozmówić się z przebywającymi tam, wpływowymi Polakami, przede wszystkim z ministrem skarbu Austro-Węgier, Leonem Blińskim. I kiedy wspólnie rozpoczęli konsultacje z szefem sztabu, generałem Franzem Conradem von Hötzendorfem, na jego biurku trafił memoriał, zawierający projekt utworzenia Legionów Polskich, ale nie poprzez zwykłe włączenie ich do sił zbrojnych monarchii, tylko przez przekształcenie oddziałów strzeleckich w autonomiczną, polską jednostkę, tak jak chciał tego Piłsudski. Jego autorem był bliski współpracownik Józefa Piłsudskiego, podpułkownik Władysław Sikorski.

Po zapoznaniu się z memoriałem, Leo stwierdził, że jest to propozycja, która naprawdę może ratować sytuację i z niesamowitą energią zabrał się za wdrażanie tego planu w życie. W pierwszej kolejności próbował uzyskać od szefa sztabu oficjalną zgodę na powołanie Legionów, ale nie osiągnął nic, poza ogólnymi, niewiążącymi deklaracjami. Postanowił zatem działać metodą faktów dokonanych. Wrócił do Krakowa, skontaktował się telegraficznie z Piłsudskim i zebrał przedstawicieli wszystkich polskich obozów politycznych Galicji, po czym w arcytrudnych negocjacjach doprowadził do poparcia przez nie idei utworzenia Legionów Polskich oraz patronującej im organizacji – Naczelnego Komitetu Narodowego. Dopiero wtedy wystosował do generała Conrada prośbę o ostateczną zgodę na tworzenie polskich jednostek.

Wobec niezwykle zdecydowanej postawy całości społeczeństwa polskiego Galicji, szef sztabu udzielił zgody i 16 sierpnia 1914 r. o godzinie 10 wieczorem uchwalono powstanie Legionów. Pierwsze od 1831 r. wojsko polskie stawało się faktem. Miasto opanowała euforia.

Udzielając zgody na powstanie Legionów Polskich, Austriacy kierowali się prostą zasadą: chcecie mieć swoje wojsko – proszę bardzo – ale je sobie sami zorganizujcie. Kiedy będzie już gotowe, my je przejmiemy i będziemy dalej utrzymywać. Dziś już nie pamiętamy, z jakim mozołem, ale i zaangażowaniem, mieszkańcy Galicji uczyli się przed 100 laty organizowania własnej armii. Było też inne ograniczenie. Austriacy zezwolili na werbowanie tylko tych roczników, których nie obejmował pobór (a więc mniej niż 18 lat). Obywatele monarchii w wieku poborowym też mogli się zgłaszać, ale potrzebowali specjalnych pozwoleń ze swoich macierzystych jednostek. Poza tym można było do Legionów przyjmować osoby nieposiadające austriackiego obywatelstwa (w praktyce chodziło przede wszystkim o emigrantów z Królestwa Polskiego).

Pomimo tych restrykcji chętnych nie brakowało. W całej Galicji utworzono wiele punktów werbunkowych. Największy z nich, krakowski, działał w Pałacu Spiskim przy Rynku Głównym. Tutaj przyjęto też największą liczbę ochotników (ponad 4000). Jednak w każdym powiecie Galicji zachodniej zgłaszało się przeciętnie 400-500 osób. Ochotnicy przechodzili w powiatowych komisariatach podstawowe szkolenie, po czym kierowani byli do Krakowa, gdzie mieli być już formowani w większe jednostki wojskowe.

Kawaleria Legionowa

Piłsudski dowiedział się o tym dopiero kilka dni później. W sytuacji obowiązywania austrowęgierskiego ultimatum, musiał przystąpić do tej nowej inicjatywy, odkładając tworzenie polskich oddziałów w „kongresówce”.

Część oddziałów Legiony przejęły w spadku po jednostkach strzeleckich Józefa Piłsudskiego. Z nich utworzono pierwszy pułk Legionów. Pozostałe trzeba było jednak wystawić praktycznie od zera. Aby utworzyć armię, w pierwszej kolejności potrzebna była odpowiedzialna za to struktura. W tym właśnie celu powołano do życia Naczelny Komitet Narodowy.

Organizacja ta powstała, jako pewnego rodzaju forum współpracy wszystkich stronnictw politycznych Galicji, z których każde delegowało do Komitetu swoich przedstawicieli. NKN liczył 20 członków oraz prezesa, którym został prezydent Krakowa Juliusz Leo. Komitet składał się z dwóch sekcji: wschodniej, która tworzyć miała oddziały we Lwowie oraz zachodniej, działającej w Krakowie. Każda z sekcji dzieliła się z kolei na departamenty i wydziały, odpowiedzialne za różnego rodzaju czynności organizacyjne. Na prowincji powołano do życia kilkadziesiąt lokalnych Komitetów Narodowych. I co najciekawsze – całą tę strukturę, w której do pracy na różnych szczeblach zgłosiło się kilka tysięcy osób, postawiono dosłownie w kilka dni.

Siedziba i biuro werbunkowe Departamentu Wojskowego NKN, Piotrków Trybunalski 1916

Pierwszym zadaniem, z którym zmierzyć się musieli działacze NKN, było szybkie zebranie środków na Legiony Polskie. Utworzono w tym celu specjalny fundusz, „Polski Skarb Wojenny”, zaś apel o wsparcie finansowe skierowano do wszystkich galicyjskich samorządów gminnych i powiatowych, rad miejskich, instytucji finansowych oraz organizacji gospodarczych. Rada Miejska Krakowa zadeklarowała przekazanie 1 miliona koron. O skali tej darowizny świadczy fakt, że kwota przekazana na użytek Legionów stanowiła blisko 1/8 wszystkich pozostających do dyspozycji władz Krakowa środków. 1,5 miliona koron zobowiązał się również ofiarować na Legiony Lwów, jednak ze względu na rychłe zajęcie go przez Rosjan nigdy nie wywiązał się on z tej deklaracji. Hojnie sypnęły groszem również inne miasta, w tym najwięcej Tarnów, Podgórze (w rok później stało się ono częścią Krakowa) oraz Rzeszów. Poważne kwoty pochodziły z datków prywatnych. Pół miliona koron ofiarowali galicyjscy chłopi. Osobny komitet na rzecz Legionów utworzyli krakowscy Żydzi – niektórzy z nich opłacali nawet dobrowolny podatek. Datki też płynęły z Królestwa Polskiego – miedzy innymi 11 tysięcy koron (po przeliczeniu) przekazał pan Henszel z Łodzi. Ogólnie Łódź, a właściwe jej ludność przekazała równowartość prawie 60 tysięcy koron. Co ciekawe, najwięcej dawali ludzie mniej zamożni – inteligencja, rzemieślnicy oraz robotnicy.

Ze wszystkich tych źródeł do Polskiego Skarbu Wojennego w ciągu 6 tygodni wpłynęło ok. 2 miliony koron. Jak miały pokazać kolejne miesiące, była to kwota całkowicie wystarczająca na wystawienie oddziałów o takiej liczebności, na jaką zezwalali Austriacy. Docelowo miały one liczyć prawie 19 000 żołnierzy, choć faktycznie w latach 1914-1917 przez szeregi legionowe przewinęło się około 40 000 ludzi.

 

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast