Tradycje i zwyczaje bożonarodzeniowe

PDF pageEmail pagePrint page

BOŻE NARODZENIE

Nadchodzą dla nas długo oczekiwane radosne dni Świąt Bożego Narodzenia. Przez święta Bożego Narodzenia wspominamy dzień narodzin Pana Jezusa na ziemi w Betlejem. Dzień narodzin Pana Jezusa jest tak bardzo ważnym dniem w historii, że od tego właśnie dnia liczymy lata nowej, czyli naszej ery. Dlatego mówimy, że teraz jest rok 2014 po narodzeniu Chrystusa 

   

Należy pamiętać, że zbliżające się święta to „Boże Narodzenie”. Nie należy mówić więc „Gwiazdka”, ponieważ gwiazdka się nie urodziła, tylko Pan Jezus się urodził. A On jest Synem Bożym, jest Bogiem, stąd Boże Narodzenie.

W Święta Bożego Narodzenia chcemy, aby Pan Jezus narodził się w naszych sercach, a przez to w naszych domach. Wiemy, że Pan Jezus zawsze jest z nami w Komunii Świętej, rozmawiamy z Nim podczas modlitwy, spotykamy się z Nim w tajemnicach sakramentów świętych. On czeka na nas. Nie pozwólmy Panu Jezusowi stać przy drzwiach do naszego serca. Od ponad dwóch tysięcy lat odprawiamy to misterium. Mamy swoje regionalne zwyczaje i obyczaje, a czy wiemy skąd one pochodzą, jakie słowa mają znaczenie? Spróbujemy je Państwu przybliżyć, życząc także w imieniu całej redakcji zdrowych i szczęśliwych oraz rodzinnych świat Bożego Narodzenia.

ADWENT

Słowo Adwent pochodzi od łacińskiego słowa „adventus”, czyli „przyjście, przybycie, nadejście”. W starożytnym Rzymie słowem „adventus” nazywano oficjalny przyjazd, odwiedziny dygnitarza państwowego po objęciu urzędu, czy też coroczne przybywanie bóstwa do świątyni. Dla nas chrześcijan „adventus” oznacza czas przygotowujący nas do uczczenia narodzin Jezusa w Betlejem. To również nasze przygotowanie do powtórnego przyjścia Jezusa na ziemię. Zwróćcie państwo uwagę na to, że obecnie w kościołach znów pojawiają się symbole zejścia figurki Pana Jezusa ze Schodków lub drabiny. To pobrzmiewają echa pierwszych misteriów chrześcijańskich.

Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny i obejmuje 4 kolejne niedziele. Rozpoczyna się między 27 listopada a 3 grudnia, kończąc się w dzień Bożego Narodzenia. W tym czasie nie zdobimy ołtarzy ani świątyń kwiatami, szaty liturgiczne mają kolor fioletowy – kolor pokutny i nie śpiewamy „Chwała na wysokości Bogu”. Codziennie przez okres Adwentu odprawiane są Msze św. ku czci Maryi, w czasie których pali się świeca roratna, symbol Najświętszej Maryi Panny (słowo Roraty pochodzi od słów pieśni na wejście – „rorate coeli…”).

Pierwsze ślady istnienia Adwentu pochodzą z IV wieku z Galii i Hiszpanii. Adwent trwał wówczas 3 tygodnie. Łączył się z postem pokarmowym i praktykami ascetycznymi. Rzym wprowadził do liturgii Adwent w VI wieku, łagodząc jego charakter pokutny i akceptując liturgiczne przygotowanie do uroczystości Bożego Narodzenia. Naszymi przewodnikami po Adwencie są: Izajasz, Jan Chrzciciel i Maryja.

Wymownym symbolem Adwentu jest wieniec i świeca adwentowa. Światło wskazuje drogę, rozprasza ciemności, usuwa lęk oraz stwarza poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty. Światło jest znakiem obecności Chrystusa „Światłości Świata”. Światło czterech kolejnych świec adwentowych ma nas doprowadzić stopniowo do prawdziwego „Światła” wschodzącego w Boże Narodzenie. Zielone gałązki są symbolem nadziei, zwyciężającej śmierć. Wieniec adwentowy często obecnie umieszczany na drzwiach ma nam przypominać o radosnym czasie przygotowania adwentowego do zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Wieniec ten miał także służyć jako zapora przed złymi duchami, nieszczęściami i chorobami oraz przed wszystkim złem jakie mogło dotknąć rodzinę.

Adwent to również czas przygotowania świątecznych niespodzianek dla najbliższych. To czas przygotowania naszych serc na przyjście Dzieciątka Jezus przez rekolekcje. Dawniej na wsi stawiano niewymłócone snopy zbożna w czerech kątach izby, w której odbywała się wigilijna wieczerza. Zwyczaj ten miał zapewniać dobrobyt w nadchodzącym roku i uniemożliwić biedzie schowanie się. Nie mogąc schować się w kątach musiała opuścić dom w chwili dzielenia się opłatkiem. Wierzono również, że o północy zwierzęta rozmawiają ludzkim jerzykiem, lecz podsłuchanie takiej rozmowy nie przynosiło szczęścia. Powszechnym obyczajem jest kładzenie siana pod obrus, którym nakryto stół wigilijny. Sianko to ma przypominać, że Jezus urodził się na sianie.

DZIELNIE SIE OPŁATKIEM

Najważniejszym i najbardziej wzruszającym momentem było i jest dzielenie się poświęconym opłatkiem. Staropolskie opłatki były różnokolorowe i bardzo ozdobne. Jeszcze na początku XX wieku bardzo często wypiekano je w domach w specjalnych formach, a brzegi wyrównywano nożyczkami. Dziś opłatki są białe i ozdobnie wytłaczane.

Nazwa „opłatek” pochodzi od łacińskiego słowa „oblatum”, czyli dar ofiarny. Dawniej człowiek składał ofiary nieznanym siłom – wodzie, piorunom, wiatrom, trzęsieniom ziemi I innym siłom natury, by ustrzec się od tego wszystkiego, co mogło mu zagrażać. Praktyka pieczenia chleba przaśnego, niekwaszonego, takiego, jakiego używał Pan Jezus przy Ostatniej Wieczerzy, pochodzi z czasów biblijnych od Mojżesza. Zachowała się w Kościele do dziś, choć obecnie ten chleb ma inny wygląd, jest bielszy, cieńszy i delikatniejszy. Opłatki, jakie dziś znamy (nebula – mgiełka) pierwsi zaczęli wypiekać zakonnicy z klasztoru benedyktyńskiego we Francji. Stamtąd zwyczaj ten rozpowszechnił się na całą Europę i wraz z chrześcijaństwem przybył także do Polski. Opłatek używany był jednak wyłącznie do Mszy św. i do konsekracji komunikantów dla wiernych. Dopiero od XV wieku stał się bardziej popularny, kiedy nastąpił jego masowy wypiek. Był przekąską do wina, środkiem do pieczętowania listów, smarowany miodem był przysmakiem dzieci.

KOLĘDA

Nierozłącznym elementem Świąt Bożego Narodzenia jest kolęda. Nazwa kolęda pojawiła się dawno temu. Wywodzi się ona od słowa „calendae”, tak bowiem Rzymianie nazywali początek każdego miesiąca. Owe kalendy, szczególnie styczniowe czyli noworoczne, obchodzili bardzo radośnie. Bawili się, śpiewali, składali sobie życzenia i obdarowywali prezentami. Kościół katolicki zniósł stary, pogański zwyczaj obchodzenia kalend. Zachowała się jednak tradycja śpiewania pobożnych pieśni, sławiących narodziny Chrystusa, odwiedzania się w domach, kupowania świątecznych podarunków. W ten sposób do języka naszych dziadków weszło łacińskie słowo „calendae” czyli kolęda.

Z biegiem czasu kolędą zwano nie tylko pieśń na Boże Narodzenie, ale także zwyczaj chodzenia po domach z życzeniami świąteczno-noworocznymi, czy odwiedzanie przez kapłana parafian w ich domach. Trudno dziś ustalić dokładnie czas, kiedy pierwsze kolędy pojawiły się w Polsce. Prawdopodobnie mogło to być już w XIII wieku, kiedy to przybyli do nas ojcowie franciszkanie. Wzorem założyciela swego Zakonu, św. Franciszka z Asyżu, który pierwszy urządził żłóbek wyobrażający Boże Narodzenie, propagowali kult Dzieciątka Jezus. Oni to zaczęli urządzać po kościołach szopki. Oni też pierwsi organizowali jasełka – ruchome przedstawienia scen Bożego Narodzenia. Przy takich widowiskach na pewno śpiewano też stosowne pieśni. Jednak z tego czasu nie zachowała się ani jedna kolęda. Najdawniejsze kolędy, które znamy, pochodzą z wieku XV, a najpopularniejsza z nich to kolęda „Anioł pasterzom mówił”. Kolędy nigdy nie poszły w zapomnienie, bo śpiewali je z ochotą wszyscy, młodzi i starzy. Przekazywano je z pokolenia na pokolenie, a gdy wynaleziono druk, drukowano je. Zbiory takich kolęd i pastorałek zwano „kantyczkami”. Kolejne wieki przyniosły nowe kolędy, a największy ich rozkwit datuje się na wiek XVII i XVIII. Wówczas powstały znane do dziś kolędy, takie jak: „Wśród nocnej ciszy”, „Lulajże Jezuniu”, „Bóg się rodzi” i wiele innych. Piękne są też kolędy góralskie, a wśród nich „Łokarynki, fujareczki”, czy też jakże piękna i polska kolęda „Gore gwiazda, gore”

KOLEDA – ODWIEDZINY DUSZPASTERSKIE

Dawniej odwiedziny duszpasterskie rozpoczynano w Nowy Rok lub dnia następnego, a kończono w święto Matki Boskiej Gromnicznej. Obecnie wizyty duszpasterskie trwają zazwyczaj dłużej, gdyż ludność Polski znacznie się zwiększyła. Z. Kolberg pisał: „Proboszcz lub wikary nawiedza „po kolędzie” domy wszystkich parafian. Towarzyszy mu organista z dzwonkiem i chłopiec z kobiałką. Ksiądz winszuje w każdej chacie Nowego Roku, wgląda w pożycie rodziny, wysłuchując dzieci pacierza i katechizmu”. Pierwsze wzmianki o kolędzie mamy w XVII w. Wówczas to prowincjonalny synod piotrkowski w 1607 r. i gnieźnieński w 1628 r. zobowiązywał księży, aby „na kolędzie grzeszników napominali, każdego do pełnienia obowiązków i przyzwoitości nakłaniali, nieszczęśliwych pocieszali”. Na wsiach utarł się zwyczaj, że gdy ksiądz chodzący po kolędzie, wychodził z czyjegoś domu, panny i dziewczęta starały się usiąść na krześle lub stołku, na którym siedział duchowny. Wierzono bowiem, że ta, która pierwsza usiądzie, w tym roku za mąż wyjdzie. Istnieje też przekaz, że danie datku księdzu na kolędzie skutkuje szczęściem i obfitością w nadchodzącym roku.

JASEŁKA

Nazwa – jasełka pochodzi od słowa „jasła”, czyli żłób bydlęcy w stajni. Od tego „żłobu” powstał żłóbek, a od „jasła” – jasełka, w których głównym elementem jest żłóbek z małym Dzieciątkiem. Pierwsze urządził dawno temu, bo w roku 1223, wielki miłośnik Dzieciątka Jezus – św. Franciszek z Asyżu w skalnej grocie w Greccio. Ojcowie i bracia z Zakonu zwyczaj ten ponieśli na cały świat, w tym także do Polski, gdzie już pod koniec XIII wieku pojawiły się figury przedstawiające całą scenę Bożego Narodzenia. Nadszedł jednak czas, gdy ludziom znudziło się coroczne oglądanie drewnianych czy kamiennych figur. Pomysłowi bracia zakonni zaczęli więc wystawiać najpierw ruchome figury, później zaś kukiełkowe. Właśnie takie widowiska zaczęły gromadzić wielkie tłumy ludzi. Niestety reakcja ludzi na te przedstawienia nie była godna miejsca w jakim je wystawiano – kościoła i dlatego jasełka z nich usunięto. Zaczęto je wystawiać w różnych miejscach (większych domach, placach, ulicach). Jasełka zawsze rozpoczynają się sceną zbudzenia pasterzy przez aniołów. Zawsze jest też w nich scena na dworze okrutnego króla Heroda, niesforny diabeł namawiający go do zabicia dzieci w Betlejem i śmierć krążąca wokół jego tronu, która kosą ścina mu głowę. Jest oczywiście Święta Rodzina przy żłóbku małego Jezusa, są pasterze i Trzej Królowie przychodzący z darami. Były okresy w naszej historii, gdy zabraniano wystawiania jasełek. Tak było w zaborze pruskim i rosyjskim w czasie niewoli narodowej, tak było w okresie ostatniej wojny, tak było i w czasach stalinizmu.

CHOINKA

W wigilię Bożego Narodzenia niemal każda polska rodzina umieszcza i dekoruje w swoim mieszkaniu choinkę. Jest to jedna z najmłodszych tradycji wigilijnych. Poczałkowo, w tym również na ziemiach polskich, popularna była „jodełka”, czyli wierzchołek sosny, jodły lub świerku zawieszony u pułapu. Drzewko to miało chronić dom i jego mieszkańców od złych mocy, śmierci, pożaru, powodzi i nieszczęść.

Choinka w obecnej formie przyjęła się w Polsce dopiero w XVIII w. i zwyczaj ten przeniósł się z Niemiec. W wielu rejonach Polski zwyczaj ubierania choinki zadomowił się dopiero na początku XX wieku. Opisuje to m.in. Zygmunt Gloger w „Encyklopedii Staropolskiej”: „Za czasów pruskich, tj. w latach 1795-1806, przyjęto od Niemców zwyczaj w Wigilie Bożego Narodzenia ubierania dla dzieci sosenki lub jodełki orzechami, cukierkami, jabłuszkami i mnóstwem świeczek woskowych”. Niekiedy przyozdabiano też ludzikami ze słomy i papierowymi gwiazdkami, aniołkami, cukierkami czy też ciastkami.

Kościół był początkowo niechętny temu zwyczajowi, lecz szybko nadał choince chrześcijańską symbolikę „biblijnego drzewa wiadomości dobra i zła”, pod którym rozpoczęła się historia ludzkości. Choinkę wnosi się do domu w dniu, w którym wspominamy pierwszych ludzi – Adama i Ewę. Na choince nie możne zabraknąć jabłek, bo właśnie te owoce były na owym biblijnym drzewie, a ponadto jabłko symbolizuje zdrowie.

Wśród iglastych gałązek wiją się łańcuchy: lekkie, słomkowe i bibułkowe. Są pamiątką po wężu-kusicielu. Gwiazda na szczycie drzewka symbolizuje gwiazdę betlejemska, która wiodła Trzech Króli do Dzieciątka Jezus. Świeczki na gałązkach to jak okruchy ognia, który dawniej płonął w izbie przez całą noc wigilijną, aby przychodzące na ten czas dusze przodków mogły się ogrzać. Choinki ubierano także w piernikowe figurki ludzi i zwierząt, lukrowane kolorowo, posypane makiem. Szczególnie okazale prezentowała się postać Św. Mikołaja. Tak ustrojona choinka stała w domu do Trzech Króli.

PREZENTY

Wigilijny zwyczaj obdarowywania się prezentami bierze swój początek jeszcze z rzymskich Saturnaliów. W późniejszych wiekach przez Kościół został nazwany Gwiazdką, gdyż prezenty wręczano, gdy na niebie zauważono pierwszą gwiazdę. Ową gwiazdę utożsamiano z Gwiazdą Betlejemską. Ponieważ właśnie tą częścią wieczoru wigilijnego najbardziej zainteresowane były dzieci, nic zatem dziwnego, ze to one z niecierpliwością wypatrywały pierwszej gwiazdki na niebie.

ŚW. MIKOŁAJ

Uwielbiają go wszyscy – dorośli i dzieci, bogaci i biedni, mieszkańcy dużych miast i małych miasteczek. Święty Mikołaj odwiedza nas 6 grudnia lub w wieczór wigilijny.

Wieść głosi, iż urodził się na przełomie wieków III i IV w Turcji, ukończył seminarium duchowne i przez wiele lat był biskupem Miry, portowego miasteczka w Azji Mniejszej. Był człowiekiem wielkiego serca, pomagał biednym i potrzebującym. Rozdał cały swój majątek ubogim. Prawdopodobnie czynił też cuda. Krąży o nim wiele legend. Niegdyś był patronem żeglarzy i wędrownych kupców (urodził się w rodzinie bogatych kupców). Chronił ich od niebezpieczeństw podróży i zapewniał powodzenie w handlu. Patronował też wielkim przedświątecznym jarmarkom. Obecnie Święty Mikołaj przynosi co roku prezenty 90 milionom dzieci na całym świecie. Zostawia je pod poduszką, w skarpetach, bucikach czy pod choinką.

Chłopcy urodzeni 6 grudnia dostawali imię – Mikołaj (Hamberg i Lubeka). Niektóre miasta uczyniły go swoim patronem: Nowy Jork, Amsterdam. Za opiekuna obrali go również uczeni, pasterze, bankierzy, a nawet więźniowie wraz z Bł. Biskupem Kozalem.

W Polsce czekamy na niego 6 grudnia oraz w wigilię Bożego Narodzenia. Ubrany jest w czerwony płaszcz, a na plecach dźwiga ogromny wór z prezentami. Jeszcze nie tak dawno do polskich dzieci przychodził w asyście anioła i diabła. Anioł rozdawał grzecznym maluchom słodycze, a niegrzecznym diabeł wręczał rózgi.

W Stanach Zjednoczonych Święty Mikołaj – Santa Claus ma długą białą brodę, czerwony żakiet, czerwone spodnie i duży wór z prezentami. Wchodzi do domów przez komin. Dzieci dostają prezenty w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia.

24 grudnia – WIGILIA NARODZENIA PAŃSKIEGO

Punktem kulminacyjnym przeżyć adwentowych w rodzinach chrześcijańskich jest wigilia Bożego Narodzenia. Posiada ona bardzo bogatą liturgię domową. Geneza tej liturgii sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa. Obrzędy te i zwyczaje mają więc starą tradycję. Wigilie opisane już były w Starym Testamencie. Obchodzono je przed każdą uroczystością, a nawet przed każdym szabatem. Było to przygotowanie do odpoczynku świątecznego. Izraelici zwali je „wieczorem”.

Słowo „wigilia” pochodzi z języka łacińskiego i oznacza czuwanie. Taki był dawniej zwyczaj w Kościele, ze poprzedniego dnia przed większymi uroczystościami obowiązywał post i wierni przez cala noc oczekiwali na tę uroczystość, modląc się wspólnie.

W Polsce wigilia weszła na stale do tradycji dopiero w XVIII wieku, Główną jej częścią jest uroczysta wieczerza, złożona z postnych potraw. Wieczerza ta ma charakter ścisłe rodzinny. Zaprasza się czasami na nią, oprócz krewnych, osoby mieszkające samotnie. Wieczór wigilijny w tradycji polskiej jest najbardziej uroczystym i najbardziej wzruszającym wieczorem roku.

WOLNE MIEJSCE PRZY STOLE

Znany i powszechny jest obecnie w Polsce zwyczaj pozostawiania wolnego miejsca przy stole wigilijnym. Trudno dokładnie ustalić jego genezę. Zapewne jest to zwyczaj późniejszy, gdyż nie wspomina o nim żaden z historyków obyczajów polskich. Miejsce to przeznaczone bywa przede wszystkim dla przygodnego gościa. Zbigniew Kossak pisze, że „ktokolwiek zajdzie w dom polski w święty wieczór wigilijny, zajmie to miejsce i będzie przyjęty jak brat”.

Pozostawiając wolne miejsce przy stole wyrażamy również pamięć o naszych bliskich, którzy nie mogą świąt spędzić z nami. Miejsce to może również przywodzić nam na pamięć zmarłego członka rodziny.

PUSTY TALERZ

Pięknym staropolskim zwyczajem jest zapraszanie na Wigilie ludzi samotnych – tak aby w ten wieczór nikt nie był opuszczony i smutny. To dla nieznajomego, wędrowca, viatora stawia się pusty talerz.

PIERWSZA GWIAZDA

W Polsce wieczerze wigilijną rozpoczynano, gdy na niebie ukazała się pierwsza gwiazda. Czyniono tak zapewne na pamiątkę gwiazdy betlejemskiej, która według Ewangelisty, Św. Mateusza, ujrzeli Mędrcy, zwani tez Trzema Królami. Zwyczaj ten był i nadal jest głęboko zakorzeniony w polskiej kulturze. Wspomina o nim m.in. Władysław S. Reymont w „Chłopach” oraz Maria Dąbrowska w „Uśmiechu dzieciństwa”. Oskar Kolberg stwierdza, że jest to bardzo stary zwyczaj, przestrzegany w rodzinach katolickich.

WIECZERZA WIGILIJNA

Przyjęła się w Polsce w wieku XVIII, a stała się powszechną tradycją w wieku XX. Nabrała cech czegoś świętego, sakralnego, czego się nigdzie indziej nie spotyka. Oto najpierw gospodynie urządzają generalne sprzątanie, mycie, czyszczenie. Na wsi i po dworach w czterech rogach głównej sali umieszczało się cztery snopy zbóż: snop pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa, aby Boże Dziecię w Nowym Roku nie skąpiło koniecznego pokarmu dla człowieka i bydła. Stół był przykryty białym obrusem, przypominającym ołtarz i pieluszki Pana, a pod nim rozkładało się siano dla przypomnienia sianka, na którym spoczywał Pan Jezus. Zwyczajem było również, że cały dzień obowiązywał post ścisły. Także w czasie wieczerzy wigilijnej dawano tylko potrawy postne, w liczbie nieparzystej, ale tak różnorodne, by były wszystkie potrawy, jakie się zwykło podawać w ciągu roku.

ŁAMANIE SIĘ OPŁATKIEM

Najważniejszym i kulminacyjnym momentem wieczerzy wigilijnej w Polsce jest zwyczaj łamania się opłatkiem. Czynność ta następuje po przeczytaniu Ewangelii o Narodzeniu Pańskim i złożeniu życzeń. Tradycja ta pochodzi od prastarego zwyczaju tzw. eulogiów, jaki zachował się z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Wieczerza wigilijna nawiązuje do uczt pierwszych chrześcijan, organizowanych na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy. Zwyczaj ten oznacza również wzajemne poświęcenie się jednych dla drugich i uczy, że należy podzielić się nawet ostatnim kawałkiem chleba. Składamy sobie życzenia pomyślności i wybaczamy urazy.

PARZYSTA ILOŚĆ OSÓB

Do tradycji wigilijnej należy, aby do stołu zasiadała parzysta liczba osób. Nieparzysta zaś ilość uczestników miała wróżyć dla jednego z nich nieszczęście. Najbardziej unikano liczby 13. Feralna 13 bierze swój początek od Ostatniej Wieczerzy, kiedy to jako 13 biesiadnik przybył Judasz Iskariota. Jeżeli ilość biesiadników była nieparzysta, wówczas w bogatszych lub szlacheckich domach zapraszano do stołu kogoś ze służby, w biedniejszych domach jakiegoś żebraka.

Do stołu zasiadano według wieku lub hierarchii. Według wieku dlatego, aby „w takiej kolejności schodzić z tego świata”, a według hierarchii dlatego, gdyż osoba o najwyższej pozycji, a najczęściej był nią gospodarz, rozpoczynała wieczerzę.

ILOŚĆ POTRAW

Według tradycji, ilość potraw wigilijnych powinna być nieparzysta. Aleksander Bruckner w słowniku etymologicznym języka polskiego podaje, ze wieczerza chłopska składała się z pięciu lub siedmiu potraw, szlachecka z dziewięciu, a u arystokracji z jedenastu. Wyjaśnienia tego wymogu były rożne: 7 – jako siedem dni tygodnia, 9 – na cześć dziewięciu chórów anielskich itp. Dopuszczalna była ilość 12 potraw – na cześć dwunastu apostołów.

Nieparzysta ilość potraw miała zapewnić urodzaj lub dobrą pracę w przyszłym roku. Potrawy powinny zawierać wszystkie płody rolne, aby obrodziły w następnym roku. Wskazane też było skosztować wszystkich potraw, żeby nie zabrakło którejś podczas następnej wieczerzy wigilijnej.

Wieczerza wigilijna jest posiłkiem postnym, ale nasi przodkowie potrafili uczynić z tego ograniczenia prawdziwa ucztę dla podniebienia tak, że polski post słynął szeroko na całym świecie. W zamożnych domach szlacheckich i mieszczańskich Wigilia składała się e z dwunastu dań – tylu ilu było apostołów. Dominowały dania rybne przyrządzane na rożne sposoby, a zwłaszcza nie mogło zabraknąć słynnego karpia, lub szczupaka w szarym sosie. Niekiedy dań rybnych było tyle, ze tradycyjna liczba dwunastu potraw okazywała się niewystarczająca. Ale i na to była rada – wszystkie potrawy z ryb uważano za jedno danie!

Wigilie otwierała jedna z tradycyjnych zup wigilijnych – najczęściej barszcz czerwony z uszkami, zupa grzybowa lub rzadziej – migdałowa. Oprócz dań rybnych podawano także słynny polski pasztet po kardynalsku z rożnych ryb rzecznych, staropolski groch z kapustą lub kapustę z fasolką Jaś, potrawy z grzybów suszonych, kompoty z suszonych owoców, a także łamańce z makiem, lub pochodzącą ze wschodnich rejonów Polski słynną kutię. W Wielkopolsce była to wyborna kutia z ryżem oraz ciasta, a zwłaszcza świąteczny makowiec, keks, lub piernik. W XIX wieku na stół trafił sękacz, którego kawałek powinien skosztować każdy zasiadający przy stole – to gospodyni nakładał go po kawałku mówiąc „Żeby ci się darzyło”.

PO WIECZERZY

Dawniej po Wieczerzy, oprócz śpiewania kolęd, w wielu częściach Polski praktykowano różne zwyczaje. I tak na Warmii i Mazurach, kiedy jeszcze biesiadnicy siedzieli przy stole, spod obrusa ciągnięto słomki. Jeśli wyciągnięto słomkę prostą, to osobę, która ją wyciągnęła, czekało życie proste, bez niebezpieczeństw. Jeżeli słomka była pokrzywiona, to daną osobę czekało w przyszłym roku życie kręte.

Na Mazowszu, resztki jedzenia dawano zwierzętom. Wierzono bowiem, że o północy, przynajmniej niektóre z nich przemówią ludzkim głosem. Dotyczyło to zwłaszcza bydła, bo ono było obecne przy narodzinach Dzieciątka i w nagrodę otrzymało dar mówienia ludzkim głosem w noc wigilijną. Nie należało jednak podsłuchiwać ich głosów. W ten dzień zwierzęta otrzymywały też kawałki opłatka, co miało zapewnić im zdrowie.

Na Podlasiu resztki wieczerzy ustawiano kolo pieca, a przed nim ławę posypana piaskiem lub popiołem. Pokarmy te były przeznaczone dla zmarłych przodków. Rano, po śladach na piasku odgadywano, kto przyszedł w nocy i czy w ogóle przyszedł.

W wielu rejonach Polski w ten wieczór wyruszali kolędnicy lub wiliarze. Obowiązkowo musiały być minimum trzy postacie: bocian, koza i niedźwiedź. Bocian symbolizował nowy rok i nowe życie, koza – płodność, a niedźwiedź – wrogie siły przyrody, które należało obłaskawić

PRAKTYKI WIGILIJNE

Cały dzień wigilijny wypełniały wróżby oraz obowiązywały różnego typu zakazy i nakazy. Przede wszystkim należało wcześnie wstać, żeby nie mieć z tym kłopotu przez cały rok. Dla zachowania zdrowia należało się umyć w rzece lub strumieniu. Czynność ta, spełniona w szafliku z wrzuconą monetą, miała spowodować, żeby się pieniądze człowieka trzymały. Aby nie wymieść z domu szczęścia, starano się niczego sąsiadowi nie pożyczać. Wręcz należało ukraść, co miało zapewnić szczęście. Od dzieci wymagano posłuszeństwa, przestrzegając przed karą, która przez cały rok byłaby im wymierzona. Z faktu, kto pierwszy (kobieta czy mężczyzna) odwiedzi dom w wigilijny poranek, wróżono czy krowa urodzi byczka czy jałówkę. Wiele wróżb dotyczyło pogody. I tak jasny dzień a według innych wyiskrzone niebo prognozowało, że kury będą się dobrze niosły, niebo pochmurne zwiastowało obfitość mleka, natomiast szron – urodzaj. Do portfela kładziono łuski karpia, co miało zapewnić przychód pieniężny, a kobiety za stanik kładły drobny banknot, by w domu był dostatek i nie zaznano biedy.

Stół wigilijny przykrywano białym obrusem, pod który zarówno katolicy jak i prawosławni wkładają siano. Prawosławni wyściełali sianem również ławę a pod stół na sianie kładziono metalowe przedmioty np. topór ciesielski, co miało magiczne znaczenie ochronne.

Liczba potraw w chłopskich domach katolickich na Podlasiu musiała być nieparzysta i nie przekraczała zwykle pięciu do siedmiu. Potrawy miały być z ogrodu, pola, lasu i wody. A więc prażony groch, bób, ziemniaki, grzyby, ryby, kompot z gruszek lub jabłek i kisiel z owsa. Na Podlasiu również katolicy spożywali kutię – gotowaną kaszę z ziaren pszenicy z dodatkiem maku, miodu, a czasem bakalii.

W trakcie wieczerzy wigilijnej występowały praktyki magiczne. I tak w trosce o dobre zbiory rzucano pod powałę słomę, z której oby jak najwięcej źdźbeł zaczepiło się o belki, gdyż spodziewano się zebrać tyle kop zboża.

Pomyślności w gospodarstwie miało służyć podrzucanie łyżką do sufitu kutii, kaszy czy grochu. Z wyglądu wyciągniętych spod obrusa źdźbeł siana wróżono, czy dziewczyna wyjdzie za mąż, a poprzez liczenie kołków w płocie, lub drew przyniesionych w naręczu – o stanie cywilnym przyszłego męża. Pobudzano też psy do szczekania i z kierunku, z którego pies zaszczekał, miał przyjść kawaler. Jako prezenty dla dzieci służyły jabłuszka i orzechy. Siano spod obrusa z resztkami opłatków zanosi się zwierzętom. Na pasterkę odprawianą o północy wybiera się do dziś większość domowników. Pasterkę rozpoczynała, i obecnie w niektórych kościołach na Podlasiu rozpoczyna, gra na ligawce.

U prawosławnych wieczerzę wigilijną ustawia się na stole zasłanym białym obrusem z haftem (pereborem). W kubku pełnym zboża stoi woskowa świeca, często z dodatkiem miodu. Przed jedzeniem odmawia się modlitwę Ojcze nasz. Potraw wigilijnych było zazwyczaj siedem. Przestrzega się kolejności jedzenia. Najwcześniejszą była i jest kutia. Zaczyna gospodarz nabierając trzy łyżki kutii, po czym to samo robią pozostali domownicy. Następnie spożywa się barszcz z gotowanych, suszonych grzybów, solone śledzie z cebulą i olejem, kisiel z owsa, groch z solą, pieczone pierożki nadziewane makiem, surowymi gruszkami lub jagodami zwane koladnykami. Do picia podaje się kompot z surowych owoców. Na koniec znów spożywa się kutię.

  

Po wieczerzy nie sprząta się ze stołu, pozostawiając wszystko do następnego dnia, aby dusze zmarłych mogły skosztować wieczerzy. Gospodarz zbierał siano z ław i rozdzielał między dobytek czyli żywinę. Ziarno wykruszone ze snopa rozrzucał domowemu ptactwu. Następnie cała rodzina śpiewała kolędy. Na godzinę drugą w nocy rodziny prawosławne udają się do cerkwi na nabożeństwo zwane wsianoczną. Jeżeli do domu w Wigilię przyszła kobieta miały się rodzić jałówki, a jeśli mężczyzna to byczki. Jeżeli niebo było gwiaździste oznaczało to dobry urodzaj na jagody i grzyby. Mąż miał przyjść z tej strony z której szczekał pies. Powrósłami ze słomy obwiązywano jabłonie i grusze na dobry urodzaj.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Accessibility
Zamknij