Rewitalizacja u Marszałka

PDF pageEmail pagePrint page

W zrewitalizowanym budynku Instytutu Europejskiego 4 kwietnia br. Elżbieta Królikowska-Kińska – pełnomocnik marszałka ds. rewitalizacji powitała uczestników wojewódzkiej konferencji o rewitalizacji.

Sesję plenarną otworzył marszałek Witold Stępień. Powiedział, że do niedawna region opierał się na włókiennictwie i od 25 lat szuka innych dziedzin gospodarki niż nowoczesne włókiennictwo. Łódź jest jednym z 3 ośrodków wpisanych do Narodowego Programu Rewitalizacji. Sukces  Łodzi – lidera rewitalizacji będzie oddziaływał na cały region. Wczesną jesienią rusza rewitalizacja obszarowa. Przeznaczono na tę oś 6 189 mln zł, ale włączyć można również środki z innych osi, np. na aktywizację zawodową i społeczną, Internet – wykluczenie cyfrowe.

Paweł Chorąży Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rozwoju dodał, że mają już zakończone prace nad przepisami. Rewitalizacja ma objąć zarówno duże miasta, jak małe i średnie miasteczka, ale wspomaganie procesów w miastach dużych, to kumulacja ilościowa problemów.  Ministerstwo ma dostarczyć program modelowy – jak ma być realizowany w dużym mieście np. Łodzi. Są i inne duże miasta: Bytom i Wałbrzych. Jesteśmy na początku procesu trudniejszego, niż sfera organizacyjno-prawa. Ważne, abyśmy współpracowali ze sobą.

Prezydent Zdanowska stwierdziła, że rewitalizacja to nie tylko proces, ale i wypracowywanie narzędzi. Rewitalizacja to poprawa jakości życia. Zwiększa się nasza świadomość.  W Łodzi jak w soczewce skupiają się problemy społeczne, wykluczeniowe, infrastruktura – nieruchomości komunalne. 5 lat temu Łódź zaczęła remontować kamienice. Obecnie buduje się w naszym mieście w 130 miejscach. Nie tylko na obrzeżach, ale i w centrum. Pieniądze zainwestowane w budynki, ale i ludzi przyniosą trwałe zmiany. W Łodzi powstał nowy, międzyuczelniany kierunek UŁ i PŁ – Wydział Rewitalizacji.

Po politykach zabrali głos specjaliści. Prof. Tadeusz Markowski (UŁ) wykładem o ekonomicznych podstawach programu rewitalizacji studził euforię polityków. Rola władz krajowych jest bardzo istotna, ale problemem bywa Zarząd, który zajmuje się wydatkowaniem pieniędzy, a nie staje organizatorem działań i proces zostaje wypaczony. Cele jakie stawia sobie rewitalizacja, to:

  1. Korzyści ekonomiczne (renta sąsiedzka i ogólnomiejska oraz zwrot nakładów publicznych do budżetów lokalnych i centralnych), inaczej będzie to bańka, która szybko pęknie. Wchodzą środki publiczne (Unii i nasze), które mają przynieść podatki, a nie zostać wyprowadzone na zewnątrz.
  2. Zakładamy gospodarkę rynkową, ale musimy korygować jej wady – Zarząd nie może być jedynym odbiorcom środków.
  3. Dotychczas rewitalizacja ograniczała się tylko do remontu, dziś mówi się wyłącznie o aspektach społecznych, a zapomina o aspektach gospodarczych. Takie uproszczone podejście rzadko się sprawdza.
  4. Inwestycja przynosi zwrot nakładów, gdy zostaje przekroczona masa krytyczna, ale nie było badań, jaka to ma być grupa mieszkańców, jakie mają być środki. One zależą też od kondycji miasta – obszaru, odpowiedniej skali, która będzie oddziaływać na strefę zewnętrzną. Np. na Księżym Młynie po wyremontowaniu jednego budynku proces nie ruszył samoistnie. Takie działania muszą być wieloletnie.
  5. Musi być wymiana między strefami miejskimi. Gdy rewitalizujemy obszary centralne, a nie ma presji zewnętrznych, to może dojść do zapaści: aktywne centrum i ucieczka strefy zewnętrznej poza miasto.
  6. Państwo musi prowadzić politykę osadniczą, a Marszałek na terenie województwa.
  7. Należy wszystko liczyć. Za każdym razem liczyć koszty pośrednie dla miasta i użytkowników         Inwestorzy ze strefy prywatnej inwestują własne środki i mają priorytety krótkookresowe, a nie mają zaufania do naszych władz. Dlatego władza musi dać gwarancję, że nie wycofa się z tych procesów.
  8. Powinniśmy mieć korzyści z renty publicznej poprzez wzrost podatku po uzyskaniu korzyści z rewitalizacji. Z renty korzystają wszyscy inwestorzy prywatni, a nie ma jej administracja i potem wszyscy dopłacamy z podatków do kosztów eksploatacyjnych.
  9. Unikać „tendencja do wpadania”, gdy społecznie nie dogadają się. Np. Zarząd wydaje zgodę na tereny budowlane – ludzie budują domy, a na drogi nikt nie daje i trzeba im wybudować drogi z pieniędzy publicznych.
  10. Inercja struktur społecznych zachodzi bardzo powoli i trzeba nią kierować. W Warszawie po remoncie kamienicy szybko pojawiają się roszczenia rzeczowe, a powinny być finansowe. To samo pojawia się w Łodzi. Ten problem powinien być rozwiązany na terenie całego kraju – jedna decyzja i właściwe służby poradzą sobie z problemami regionalnymi.

Dla sukcesu rewitalizacyjnego niezbędne są zmiany systemowe, które dokładnie omówił prof. Markowski na zakończenie swojego wykładu.

Następnie prof. Aleksandra Nowakowska (UŁ) przedstawiła konieczne cechy i elementy każdego programu rewitalizacyjnego. Dodała, że nie jest on zagwarantowana tylko dla miast, dotyczy też gmin wiejskich.

Krajowa Polityka Miejska pokazuje tylko ogólne zmiany i jest to raczej filozofia zmian rewitalizacji społecznej. Ustawa o rewitalizacji to żabi skok pod koniec tamtego roku. Narzuca bardzo wiele wymogów, a tryb postępowania wymaga wielu instrumentów działania. Dlatego jest trudna czasowo i wymaga skomplikowanej dokumentacji. Trzecim dokumentem strategicznym są Wytyczne w zakresie rewitalizacji w programach operacyjnych na lata 2014 – 2020. To ścieżka prostsza, ale obowiązuje tylko do 2023 r., a potem pozostanie wyłącznie ustawa o rewitalizacji. I mamy bałagan w dokumentach. Gminy muszą tworzyć plany, które będą odpowiadały wymogom, inaczej nie skorzystają z programów unijnych.

Następnie prof. Nowakowska dokładnie porównała ustawę o rewitalizacji z wytycznymi w zakresie rewitalizacji oraz cechy programu (3K-P):

  1. Komplementarność – kiedyś ważne były tylko kwestie techniczne, teraz wahadełko wychyliło się w drugą stronę i skupiamy się za bardzo na sferze społecznej, zapominjąc o efektach gospodarczych. Czy to przyniesie rozwój gospodarczy miasta?
  2. Koncentracja – nie rozpraszać naszych wysiłków, ale zogniskować tam, gdzie są największe problemy ( masa krytyczna – prof. Markowski).
  3. Komplementarność przestrzenna, problemowa, proceduralno-instytucjonalna, międzyokresowa, źródeł finansowania. Dotychczas brak jest spójności. W samorządach istnieje opór w określaniu hierarchii działań, ale w krótkim czasie musimy to zrobić, bo rozproszymy się na drobne. Musi być zrobiony precyzyjnie oszacowany montaż finansowy. A koszty hybrydowe np. środki publiczno-prywatne są nadal w powijakach. I trzeba przewidzieć, co robić dalej, gdy ten program się skończy.
  4. Partnerstwo i partycypacja – aby mieć sukces trzeba aktywizować przedsiębiorstwa regionalne. Samorząd powinien się ograniczyć do sterowania, a wiosłować powinny podmioty gospodarcze znajdujące się w regionie.

Elementy programu rewitalizacji muszą być częścią większego programu. Ta łatwiejsza droga przez wytyczne nie jest wcale łatwa i wymaga dużo czasu, a trudniejsza wymaga go jeszcze więcej. To wymusza też wielu zmian w uchwałach gminnych i dlatego trzeba przygotować dobre wytyczne.

Aspekty funkcjonalno-przestrzenne w rewitalizacji przy kształtowaniu miasta wygodnego dla mieszkańców omówił dr Artur Zaguła (PŁ). Na slajdach pokazał dobrze przeprowadzoną rewitalizację w dokach londyńskich, które stały się atrakcją komercjalną i turystyczną. Na tym przykładzie przedstawił to, co może stać się przydatne przy rewitalizacji naszych miast.

Ostatnim prelegentem był Dominik Patora dyrektor Departamentu Polityki Regionalnej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego. Opowiedział o rewitalizacji sieradzkiej starówki „Od elekcji królów Polski do epoki Internetu”, sfinansowanej z połączenia kilku działań RPO. Województwo łódzkie jest na 4 miejscu w Polsce pod względem wielkości środków z programów unijnych. Tylko na rewitalizację w osi VI przeznaczono 279,1 mln euro. Ale rewitalizacja to proces kompleksowy, musi być społeczna, techniczna, gospodarcza, środowiskowa i funkcjonalno-przestrzenna.

W drugiej części konferencji odbyły się 3 panele;

Panel A – Przygotowanie programów rewitalizacji i projektów rewitalizacyjnych
Panel B – Doświadczenie Łodzi i miast województwa łódzkiego w rewitalizacji
Panel C – Pozadotacyjne modele finansowania projektów rewitalizacyjnych

Moderatorem Panelu C był Jan Bocian, który na początku zapytał, kogo reprezentują osoby przybyłe na panel? Okazało się, że przyszli przede wszystkim przedstawicieli administracji. Reprezentantów przedsiębiorców i NGO było mniej więcej tyle samo. Następnie poprosił panelistów, którymi byli:

  1. Jadwiga Kaczorowska – Prezes Regionalnej Izby Budownictwa w Łodzi;
  2. Radosław Stępień – były wiceprezydent Łodzi, obecnie wiceprezesa zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego;
  3. Przedstawiciel Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego

Na pytanie, jak zbudować komercyjny model rewitalizacji, pierwszy odpowiedział Radosław Stępień. Nie wyobraża sobie rewitalizacji bez udziału przedsiębiorców. Jeżeli ich nie ma, to znaczy, że jest jakiś błąd w projekcie i skończy się to martwą przestrzenią z dziurą budżetową. Nawet 1/3 kosztów nie jesteśmy w stanie udźwignąć. To są duże projekty obszarowe, gdzie ma wchodzić biznes – wkład własny projektu. Przykładem może być Dworzec Fabryczny, na który był wzięty kredyt komercyjny i wkład marszałka – 4 źródła finansowania. Projekty są różnie realizowane, np. Warszawa: lewobrzeżna rewitalizuje się sama, a prawobrzeżna musi dostać środki.

Jadwiga Kaczorowska powiedziała, że duże inwestycji musi realizować duży kapitał z dużymi pieniędzmi. U nas trudno taki znaleźć, ale są tacy, który mówią, że się znajdzie. Nie ma jednak zaufania między przedsiębiorcami a Zarządem. Do wstępnego przygotowywania dokumentacji nie mogą przystąpić przedsiębiorcy, ale mogą Izby. Tylko że one mają małe przebicie i dla urzędu są za słabe jakie partnerzy. Przedsiębiorcy czekali na rewitalizację, mając nadzieję, że zrobią to nasze firmy, często rodzinne, zatrudniające miejscowych robotników. Ale urzędnicy mówią, że ustawa o zamówieniach publicznych na nic nie pozwala. Dobijaniem się do władz niczego nie osiągniemy. Urzędnicy wciąż otwierają biura, które mają pomagać przedsiębiorcom, a sytuacja jest jaka jest.

Jan Bocian dodał, że problem jest na styku przedsiębiorca – urząd. Pieniądze tworzą się z podatków płaconych przez przedsiębiorców, ale nie mamy wypracowanego modelu przejmowania środków przez miejscowych przedsiębiorców i działalność gospodarcza skończy, wraz z napływem unijnych środków.

Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego i stworzone przez nią Wojewódzkie Biuro Wspierania Przedsiębiorców działają od kilku lat. Pomagały zdobyć środki wielu przedsiębiorcom. Dotacja jest jednorazowa, a środki zwrotne np. Jeremi pozwalają nimi obracać. Środki na rewitalizację powinny przynosić dochód w dłuższym czasie nawet 600 przedsiębiorcom.

Wiceburmistrz Opoczna zapytała, jak ułatwić wsparcie przedsiębiorcom realizującym projekt, a jak tym, którzy mogą wykorzystywać swoje nieruchomości.

Jan Bocian odpowiedział, że boimy się korzystać z klauzul społecznych. Najniższa cena to nie jest najlepsza cena i gdy jest jedynym kryterium przetargowym, niszczy cały system.

Radosław Stępień dodał, że dla inwestora i przedsiębiorcy biorących udział w rewitalizacji ważny jest przepływ środków. Np. zapuszczony dworzec w Sopocie kolej przekazała prywatnemu przedsiębiorcy do rewitalizacji. Teraz PKP nie administruje nim, a wynajmuje miejsca na kasy i pobiera rentę dzierżawną. Przedsiębiorca ma firmę w miejscu przepływu kapitału i dba o wszystko.

Jest kilka miast, które mają projekty rewitalizacji obszarowej. Należy określić, co chciałoby się osiągnąć. Na mapę własności terenów nakładamy mapę, na której zaznaczamy to, co się chce na rewitalizowanym obszarze zrobić. Trzecią mapę finansowania nakładów wgrywamy na poprzednie. Gdy gminie brakuje środków, to na nieruchomość mogą wejść TBS- y, które mogą zainwestować w przestrzeń, np. mogą budować domy mieszkalne i parkingi dla wszystkich mieszkańców kwartału. Mogą brać dwa rodzaje kredytu: tańszy Fundusz dla Mieszkań na Wynajem i droższy Fundusz Infrastruktury Samorządowej na parking podziemny. Przedsiębiorcy lokalni mogą być współinwestorami na swoich działkach, bez ponoszenia wysokich kosztów na budowę parkingów. Można też w podwórzu wynajmować lokale kreatywne, Łódź ma to rozpracowane. Z tym musi wystąpić wójt. Bez planu można robić rewitalizację punktowo, np. na ul Legion i nikt tego nie zauważył, a na Sierpnia zrobili podwórze i ożyła okolica – rewitalizacja obszarowa.

Niektóre jednostki samorządowe przekazują część nieruchomości na Inkubator Przedsiębiorczości i zagospodarowują cały obszar z różnych źródeł finansowania.

Jan Bocian przypomniał, że łódzki startup opracował Rajmund Rembielewski. Mamy rozwiązanie dla miasta. To najlepszy przykład, jak to zrobić.

Na pytanie z sali o definicję pozadotacyjnych środków, padło kilka odpowiedzi: oferta bankowa, obligacje, papiery dłużne, fundusze kapitałowe (w Łodzi są 2 małe). Przy finansowaniu ze środków unijnych lub krajowych trzeba bardzo uważać na podwójne finansowanie.

Jan Bocian zapytał jeszcze, czy Zarząd powinien konkurować z przedsiębiorcami dofinansowując przestrzenie publiczne i zaburzając układ gospodarczy?

Radosław Stępień uważa, że obecnie utrudniony jest dostęp do kapitału. Duże firmy mają swoich doradców finansowych, a małym przedsiębiorcom nie ma kto doradzać w rodzajach finansowania (montażu finansowym rozpisanym na etapy).

Jadwiga Kaczorowska przypomniała,  że jeszcze niedawno mieliśmy koło Bełchatowa ponad 20 dużych przedsiębiorców, ale ponieważ byli za mali, aby budować rozwój Polski jako generalni wykonawcy, po 2 – 3 latach stracili referencje i nie mogli już startować w innych. A oni ciągnęli kilku, kilkunastu podwykonawców. Dziś nie ma tam dużych firm, a 3 co najwyżej średnie. Mamy coraz mniej liderów w województwie.

Jan Bocian dodał, że jeżeli na tej rewitalizacji nie urośnie miejscowy kapitał, to niedługo nie będziemy go mieli na rynku wewnętrznym. Jak skończą się pieniądze unijne, przetrwają wyłącznie ci, którzy będą w stanie konkurować na rynkach zewnętrznych.

Radosław Stępień opisał, jak to jest w Niemczech. Landdeweloper – jeden inwestor bierze teren o powierzchni  4 – 6 ha, dzieli i zawiera umowę z konsorcjum, które to zrealizuje. Poszczególne obiekty realizuje kilkanaście – kilkadziesiąt małych firm.

Na zakończenie Jan Bocian stwierdził, że przy tak dużych środkach system zamówień publicznych nie wygenerował metody rozwoju polskich firm. Przedsiębiorcy lokalni powinni być angażowani w rewitalizację. Łatwo znaleźć jednego zagranicznego wykonawcę, który zrobi całą inwestycję, ale to nie gwarantuje dalszego rozwoju regionu. Trzeba koniecznie stworzyć „księgę dobrych praktyk różnych źródła finansowania”.

Konferencje tego typu są niezwykle potrzebne, bo mogą się tam spotkać politycy, urzędnicy, naukowcy, przedsiębiorcy i przedstawiciele NGO. Jednak kiedy słucham polityków (obecnych i byłych), mam wrażenie rozdwojenia jaźni. Co innego mówią, a co innego widzę. Obawiam się jednak czegoś gorszego. W poprzednim okresie finansowania środki były przeznaczone na wsparcie najbogatszych, zgodnie z polityką kreatywnego rozwoju, zwaną polityką skapywania (jak damy najbogatszym, to powinno coś skapnąć, choćby członkom Zarządu). Wówczas również nakazana była konsultacja, to spotkania się odbywały. Mieszkańcy jednak szybko się zorientowali, że to co mówią, nie jest brane pod uwagę i przestali się nimi interesować. W tym okresie finansowania Unia nakazała przeznaczenie środków na wsparcie najbiedniejszych i również przeprowadzenie konsultacji. Stąd moja obawa, że te konsultacje mogą być prowadzone wyłącznie dla obowiązków statystycznych i dla uzasadnienia konieczności wydania wszystkich  środków bezpośrednio przez Zarząd Miasta, a nie poprzez miejscowych przedsiębiorców.

Jerzy Dauksza

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast