Podkowy strefy wpływów

PDF pageEmail pagePrint page

Państwa, jak wszystko na świecie: powstają, przeżywają swój rozkwit i znikają. Przejściowo, lub na zawsze, zależnie od siły narodu, który go stworzył. To spotkało w 1795 roku jedną z największych europejskich potęg, Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Znajdująca się na granicy kilku cywilizacji, przez wieki broniła europejskiego chrześcijaństwa. Powstrzymywała Ordy Mongolskie, Sułtanat Turecki, prawosławną Rosję, a nawet rozbiła patologiczny katolicki Zakon Krzyżacki – nazywany Niemieckim. Jednak, gdy przechodziła kryzys, trzej sąsiedzi w trzech etapach dokonali jej rozbioru i ziemie Europy Środkowej znalazły się w ich strefie wpływów. Były to:

  1. Prawosławna Rosja, która po uwolnieniu się spod mongolskiego uzależnienia zaczęła się gwałtownie rozwijać. Carat dążył do przejęcia naszej korony i włączenia jej do korony tytułów Carów Rosyjskich, ale trzy powstania narodowe dobitnie pokazały, że Polacy, Litwini, Ukraińcy i inne narody Rzeczpospolitej nigdy się na to nie zgodzą.
  2. Luterańskie Prusy powstałe z połączenia Brandenburgii, jednego z najbardziej ekspansjonistycznych elektoratów niemieckich z Księstwem Pruskim. Najpierw od roku 1618 była to unia personalna, a następnie w momencie koronacji w 1701 r. elektora brandenburskiego Fryderyka III w Królewcu podniesiono ją do rangi Królestwa Prus. I zastosowano, typowy dla tamtego systemu kruczek prawny. Ponieważ Księstwo Pruskie od 1466 r. było lennem Królestwa Polskiego, a więc jego królem był król polski, Fryderyk koronował się na króla w Prusach (a nie Prus), przemianowując księstwo w królestwo. Królestwo Prus od początku dążyło do aneksji wszystkich elektoratów niemieckich, a rozpoczęło od odebrania Austrii Śląska (jeszcze przed rozbiorem Rzeczpospolitej). Po rozbiorze rozpoczęto wynarodawianie Polaków, co spotkało się z aktywną walką o nauczanie w języku polskim, utrzymanie ziemi i rozwój polskich przedsiębiorstw. Jedno z Powstań Wielkopolskich zakończyło się przyłączeniem tych ziem do Drugiej Rzeczpospolitej.
  3. Katolickie Cesarstwo Austriackie, które nosiło jeszcze tytuł Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Jako państwo wielonarodowościowe, dawało dużą autonomię przyłączanym przez siebie krajom. Rozwój kultury polskiej nie był ograniczany i nie dochodziło do powstań, chociaż wszystkie wybuchające w pozostałych zaborach były wspierane przez patriotyczną „Galicję”. Taka postawa pozwoliła na utworzenie przez Józefa Piłsudskiego w Krakowie 3 sierpnia 1914 r.Pierwszej Kompanii Kadrowej (pododdział piechoty z połączenia członków „Strzelca” i Polskich Drużyn Strzeleckich). Był to zalążek Wojska Polskiego.

Po I Wojnie Światowej nastąpił niezwykły, przychylny nam, zbieg wydarzeń. Przegrały wojnę wszystkie trzy państwa, które walczyły ze sobą o Środkową Europę, czyli o nasze ziemie. Rosję rewolucja komunistyczna zmusiła do wycofania się z wojny, a włączenie się w konflikt Stanów Zjednoczonych oraz echa ruchów komunistycznych (które Niemcy wysłali Rosji) przeważyło to losy wojny na korzyść Ententy. Niestety nacisk Wielkiej Brytanii na tworzenie małych państw buforowych i komunistyczna i nacjonalistyczna propaganda Stalina spowodowały, że nie reaktywowano Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ale państwa narodowe, z których Polska była największa.

Polska odzyskała niepodległość w 1918 roku, ale do 1923 roku walczyła o swoje granice (z Niemcami do 1921). Jako wolny kraj mogła rozwijać się tylko 16 lat, gdyż we wrześniu do 1939 r. doszło do kolejnego rozbioru. Do 1945 roku była okupowana przez dwa państwa, a po zwycięstwie nad Niemcami Brytyjczycy i Amerykanie sprzedali swojego najlepszego europejskiego sojusznika Stalinowi za pomoc w pokonaniu Japonii. W Jałcie ostatecznie zatwierdzono granicę układu Ribbentrop-Mołotow przyznającego ZSRR część naszych ziem i oddając mu nadzór nad pozostałą częścią kraju.

I znów mieliśmy farta, gdyż ZSRR z powodu trudności gospodarczych rozpadło się i wiele okupowanych krajów odzyskało niepodległość. Była wśród nich Polska, choć w nieco innych granicach.

Idąc do pierwszych, w miarę wolnych wyborów, przeżywaliśmy wielką euforię. Jednak szybko okazało się, że struktury państwa przez lata niewoli zostały tak bardzo zniszczone, że musieliśmy demokrację importować od zachodnich sąsiadów, którzy wspierali naszą walkę. Ten kaganek oświaty, wraz ze środkami na jej rozwój trafił do przejmującej władzę Solidarności i tam się zatrzymał. Demokratyczna władza i pieniądze dotarły tylko do wyłaniających się z Solidarności partii politycznych. Rozpoczęto też unowocześnianie przestarzałego przemysłu, głównie poprzez jego tanią wyprzedaż koncernom z krajów, które przysłały nam demokrację.

Ponieważ prawdziwa demokracja rodzi się na dole, pod naciskiem społecznym odpowiedzialność wraz ze środkami na jej podejmowanie, zaczęła schodzić na dół. Objęła województwa i do czasu wejścia do Unii Europejskiej zbliżyła się do gmin. Ale po przyznaniu nam dużego wsparcia finansowego na wyrównywanie rozwoju, demokracja natychmiast wróciła do władz centralnych, które decydowały o rozdawaniu środków. Dopiero ostatnio, gdy przyszło ostatnie duże wsparcie, przekazano znaczące środki do Urzędów Marszałkowskich, którym pozwolono decydować, komu przyznać wsparcie.

Ostatnie wybory w Polsce, USA i Niemczech doprowadziły do radykalnych zmian w polityce – totalnej nagonki na będących przy władzy oraz zmiany zasad pracy mediów. Kiedyś ambicją dziennikarza było przekazanie prawdziwej informacji. Oczywiście im gorsza, tym lepsza, ale musiała być rzetelna. A im przekręt był bliższy aktualnej władzy tym większa satysfakcja.

Po wyborach prezydenta Trumpa w USA nastąpił przełom. Niektóre agencje prasowe, związane z jego oponentami, przystąpiły do publikowania informacji kształtujących politykę. Informacje nie musiały być prawdziwe, co nawet zyskało swoją nazwę: „fake news”. Rzetelność poszła w kąt. Takie metody kojarzą mi się z „Ojcem chrzestnym”, kiedy mafia chciała przejąć władzę. Chociaż broń była inna, to liczyło się wyłącznie, jak mocno trafi się przeciwnika, a nie czym.

 „Fake news” trafiły z mediów do Internetu i pomyje rozlały się na cały „cywilizowany świat”. Na Facebooku, na którym jest tego pełno, pojawiają się również informacje, głównie graficzne, które mają za zadanie wyłącznie obrażać oponenta. I to zyskało kolejną wojenną nazwę: trollowane. Akcja nasila się przed wyborami. Pieniądz nie śmierdzi. Władza pewnie też, nawet śmierdząca.

Trochę lepiej jest na YouTube. Tam na filmiku trzeba pokazać swoją twarz i uzasadnić to, co się mówi. W tych pokrętnych, ale przełomowych czasach jest dobrym, nieprzejętym jeszcze przez polityków źródłem informacji. A tam do dłuższego czasu, zwłaszcza po ataku Izraela na nasz kraj, aż huczy od informacji, z których do tej pory nie zdawaliśmy sobie sprawy. Usłyszeliśmy smutną prawdę, że po wyjściu z bloku komunistycznego mamy polskie władze, które wybieramy w wolnych i niesfałszowanych wyborach, ale do samodzielnego podejmowania przez nią decyzji dotyczących naszego kraju, jeszcze daleko. O naszej polityce, wciąż decydują trzy mocarstwa, które uważają, że jesteśmy w ich strefie wpływów. Angażując w to swoje władze, swoje media i naszych polityków walczą między sobą o naszą ziemię, nasze bogactwa i naszą pracę.

Przeniosłem to na swoje podkowy polityczne i ukazał się bardzo ciekawy mechanizm sterowania Europą Środkową.

 

  • Anarchia istnieje zarówno wtedy, gdy nie ma przepisów, silny bije wszystkich i wszystko zabiera, jak i wtedy, gdy przepisów jest ich tak dużo, że zawsze znajdzie się silny, któremu droga kancelaria uzasadni bezkarność, aby kosił wszystkich i wszystko zabierał. Niemcy są najbardziej zainteresowani chaosem w naszym systemie prawnym. Gwarantującym bezkarność ich przedsiębiorstwom, które wykupiły nasze fabryki i pozakładały hipermarkety, aby stworzyć mało opłacalny przemysł swoich podwykonawców, jednocześnie wywożąc cały zysk do Rajów Podatkowych. Wykorzystują swoją uprzywilejowaną pozycję w Komisji Europejskiej, kierowanej przez założyciela jedynego Raju Podatkowego w Europie, jakim jest Luksemburg.
  • Drugim mocarstwem jest Rosja, która utknęła przy metodach Katarzyny Wielkiej, powiększania terytorium przez podbijanie sąsiednich krajów. Po rozpadzie Związku Radzieckiego Rosja stara się kontynuować politykę mocarstwową i wchłonąć najbliższe kraje, które oderwały się od ZSRR. Przejęła część Gruzji i Ukrainy, ale nie może pójść dalej, bo Polska podnosi larum. Nie pomaga polityka niemieckich ustępstw gospodarczych i wytargowanie od Amerykanów chwilowych ustępstw za wsparcie na Bliskim Wschodzie i walce z ISIS.
    Obecnie wracają do kilkukrotnie sprawdzonej metody, otoczenia wspólnie z Niemcami państw Europy Środkowej dla ich wchłonięcia. Prowadzą wspólną politykę energetyczną, uzależniającą nasze kraje od gazy ziemnego. Zwłaszcza, że niemiecka polityka inwestowania w energię odnawialną upadła, po opracowaniu wydobycia gazu łupkowego przez USA, a zapowiedziane zamykanie elektrowni atomowych wymusza przejście energetyki tradycyjnej na gaz. Rosja zapewne gotowa byłaby oddać Niemcom Polskę, za złamanie gospodarcze Ukrainy i krajów nadbałtyckich, a następnie wzięcie ich pod swoje skrzydła i wchłonięcie metodą krymską.
    W czasach gwałtownej globalizacji przemysłu, nawet Chińczycy – mistrzowie izolacji, otworzyli swoje granice, co spowodowało gwałtowny rozwój ich gospodarki, ekspansję do krajów „zachodnich” oraz Afryki. Tylko Rosja, ostatnia z mocarstw, została w surowcowo-militarnych dołkach startowych, co wpędza ją w coraz większe problemy gospodarcze.
  • Trzecim mocarstwem walczącym o prymat w Europe Środkowej są pozakontynentalne Stany Zjednoczone. Dwa razy włączyły się do Wojny Światowej i dwa razy przesądziły o zwycięstwie. Liczyliśmy, że będąc przeciwwagą dla Niemiec i Rosji, pozwoli nam to rozwijać się we współpracy z innymi krajami Europu Środkowo-Południowej w ramach projektu międzymorza. Poparli przekierowanie inwestowania ze Wschód-Zachód na Północ-Południe, zwłaszcza linii transportowych: drogowych, kolejowych, wodnych i rurociągu. Wsparli militarnie naszą granicę wschodnią (i innych państw graniczących z Rosją), chwaląc za opór i przysyłając swoje wojska.

Nie zdawaliśmy sobie jednak sprawy, że polityką europejską i bliskowschodnią Stanów Zjednoczonych steruje Izrael. Nie jest to państwo samodzielne gospodarczo i od swojego powstania było dotowane przez USA. Kilkanaście lat temu lobby żydowskie zażądało od Niemiec odszkodowania za holokaust, a od Szwajcarii za obracanie przez ich banki kapitałem pomordowanych Żydów. Był to duży zastrzyk finansowy dla Izraela, ale zanim się skończył, stworzył całe konsorcjum polityczno-medialno-finansowe ściągania dystrybucji za holokaust od krajów europejskich. Nie ściągną tych pieniędzy od Włoch, Francji, czy Holandii, które kolaborowały z nazistami i sami łapali Żydów, wywożonych do niemieckich obozów koncentracyjnych, ponieważ one wspierają kraje arabskie. Postanowili więc ściągnąć pieniądze od największego swojego sojusznika w Europie i największej ofiary hitlerowskich Niemiec. Bo jeżeli przełamią polski opór, to będą mogli rzucić się na mniejsze kraje Środkowej i Południowo-Środkowej Europy.
Przypomnę, że lobby żydowskie w USA tworzą potomkowie Żydów, który sami odmówili pomocy swoim rodakom w czasie II Wojny Światowej. Doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co się dzieje w Europie i o istnieniu niemieckich obozów koncentracyjnych. Informowali o tym Polacy: rotmistrz Witold Pilecki, który uciekł z obozu w Auschwitz oraz kurier Jan Karski, który ze swoim raportem pojechał nawet do USA. Ale najbardziej kuriozalnym była „podroż przeklętych” na transatlantyku „St. Louis”. 13 maja 1939 r. 938 Żydów niemieckich usiłowało uciec przed prześladowaniami, lecz nie pozwolono im opuścić statku ani na Kubie, ani w Kanadzie, a Amerykańska Straż Przybrzeżna ostrzelała ich ostrzegawczo, aby nawet nie próbowali zawinąć do portu. Taka postawa Izraela i lobby żydowskiego w USA, szykującego ustawę roszczeniową za holokaust, zapachniała mi hitlerowską „nocą długich noży”.

Totalnego ataku na majątek w Polsce nie wytrzymały Niemcy, które same mają na niego chrapkę. Chociaż od 1956 r. starają się przekonać wszystkich, że nie było obozów niemieckich, ale nazistowskie, to minister spraw zagranicznych otwartym tekstem w wystąpieniu telewizyjnym oświadczył, że obozy zagłady były niemieckie i Polacy ani przy ich tworzeniu, ani przy funkcjonowaniu nie współpracowali. Wszystko wskazuje na to, że Niemcy nakazali też złagodzić unijną nagonkę na nasz kraj, a nawet wycofali z mediów naszą totalną opozycję.

Mnie najbardziej niepokoi nie ten atak na Polskę, ale reakcja na niego. Dopiero teraz zaczynają padać cichutkie uwagi, że atak jest nie na ustawę IPN, ale w sposób zawoalowany na ustawę reprywatyzacyjną.

Pamiętam organizowane przez dobrych fachowców protesty drogowe Samoobrony. Blokady dróg, flagi, hymn, wielka nagonka medialna z żądaniem zmiany polityki rządu, odwołaniem ministra rolnictwa, a potem premiera. Czasami padała tylko krótka informacja, że Samoobrona negocjuje z rządem minimalną cenę żywca. Kiedy dochodziło prawie do blokady transportu kołowego, pojawiał się komunikat, że podniesiono cenę skupu świń o 8 groszy za kilogram. Wtedy znikały wszystkie blokady, rolnicy rozjeżdżali się do domów i nikogo nie obchodziła już polityka rządu.
Obecnie również trwa wielka nagonka medialna na Polskę, negująca zasługi Polaków w walce z Niemcami i ratowanie Żydów w czasie II Wojny Światowej oraz to, że Polaków nieżydowskiego pochodzenia zginęło więcej niż Żydów i że od Bismarcka Niemcy dążyli do naszego wynarodowienia, krwawo realizując to w takich samych niemieckich obozach koncentracyjnych. I od czasu co czasu pada tylko krótka informacja, że Żydzi chcą przejąć niedziedziczny, czyli państwowy, majątek narodu polskiego. Albo ostatnio, że chcą przejąć kierowanie tworzeniem międzymorza przez Izrael. Zastanawiam się, co jest tak naprawdę celem tej nagonki, polska historia, czy polski kapitał.

W dodatku wszystkie informacje w naszych mediach oraz w Internecie dotyczą reakcji bogatych: Izraela, USA, Niemiec, Francji, Norwegi itd. Nikt się nawet nie zająknął reakcją naszych mniejszych sąsiadów, którzy z dużym prawdopodobieństwem będą kolejnymi ofiarami. Czy oni w ogóle zdają sobie z tego sprawę.

Jeżeli planujemy odbudować swoją tożsamość, to nie możemy opierać polityki wyłącznie na tym, kto nam więcej zabierze. Powinniśmy mocniej zaciskać więzi z państwami trójmorza, ściślej współpracować we wszystkich dziedzinach. Można skopiować istniejącą Nordycką Radę Ministrów, której koncepcję przedstawił Torfi Jóhannesson, Główny Doradca Rady, na V Konferencji Biogospodarki, która odbyła się w Łodzi 20 – 21 listopada 2018 r. Uprawnienia Nordyckiej Rady Ministrów mają charakter miękki i przygotowują rozwój innowacyjnych projektów.

Jak mamy budować wspólną gospodarkę, jeżeli się w ogóle nie znamy i nie liczymy ze swoimi opiniami. Dlaczego nawet telewizja publiczna kupuje wyłącznie filmy amerykańskie. Nie ma czeskich, węgierskich, litewskich, czy chorwackich.

A Izraelowi trzeba udowodnić, że prowadzimy rzetelne badania okresu holokaustu, np. wznawiając badania i ekshumację w Jedwabnem, przerwane z powodów politycznych. Oraz zaprosić ich do udziału w takich badaniach.

Jerzy Dauksza

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast