Mity Bałtów

PDF pageEmail pagePrint page

Zgodnie z mitologią Bałtów Sveistiks*, młody kowal będący twórcą sklepienia­­ niebieskiego, pojął za żonę boginkę Wasan i razem rzucili do rzeki Marzannę mającą władzę nad wodami ziemskimi, chłodem, snami, a nawet wojną, by odpłynęła. Ta dopłynęła do swego ojca Welesa, a on stworzył żmije i inne gady by wygrzewając się na słońcu odbierały moc Sveistiksowi. Zatruł też Slŭntse (Sunce) stworzonego przez Sveistiksa, który codziennie przemierzał cały nieboskłon. Ten zaczął tracić siły, a ponieważ był bogiem, nie mógł umrzeć, ale przez pół roku tracił siły i chorował, a przez drugie pół wracał do pełni sił. Tak narodziły się pory roku.

Jadźwingowie i Prusowie wierzyli, że bóg Prusket**(prawdopodobnie Światowid/ Świętowit) widząc, że w nocy jest ciemno powołał do życia Jaryłę, (którego Słowianie zwykli nazywać także Jarowitem bądź Jarunem), a ten stworzył księżyc by było jaśniej.

Na nieboskłonie bogowie zebrali się, aby wybrać dz­­iedzinę dla Jaryły, Weles chciał, aby Jaryło panował nad nocą i doglądał jego sadów rosnących pod ziemią. Perun natomiast by władał dniem i był „jasnym” bogiem. Sam Jaryło zamiast uczestniczyć w kłótni bogów wolał udać się do kuźni Swarożyca, gdzie wybrał sobie miecz wspaniały*** wykuty z gwiezdnego kamienia. Dosiadł następnie białego konia i ruszył na nim przez ziemię. Gdzie stąpnął ziemia budziła się do życia, a jego dotyk rozbu­­­­­­­dzał przyrodę. W trakcie swych wędrówek napotkał Jaryło Marzannę i zapałał do niej miłością, a i ona dała mu do zrozumienia, że nie jest jej obojętny. Pomiędzy bóstwami nawiązał się gorący romans, co miało wpływ na przyrodę i kwiaty zaczęły zakwitać wśród śniegów.  Oboje przemierzali świat oddając się miłości i rozkoszom. Z tego związku urodziły się bliźnięta: córka Jaruga zwana także Jaruchą oraz syn Jur zwany także Juri lub Jaremu. Jarucha stała się boginią wiosny, a Jur bogiem siły witalnej. Nie spodobał się ten związek Welesowi, a i też Perun patrzył na niego krzywo. Chcieli przerwać ten romans i na wieki rozdzielić kochanków. Postanowili, by Leja uwiodła Jaryłę. Bogince, jako pani miłości się to udało. Z tego związku narodziła się Devana zwana też Dziewanną, Dzewaną, Divą oraz Dźiwicą.**** Stała się ona boginią dzikiej przyrody.

Mimo zdrady Jaryły, Marzanna wybaczyła mu ten romans. Wtedy Weles oblepił korzeń dębu gliną i tak powstał Vitalis zwany Vitavisem. Zgodnie z wierzeniami Jadźwingów był on usposobieniem siły i odporności, o wielkich niemal stalowych mięśniach. Jako broń otrzymał potężną maczugę, a gdy nią uderzał o ziemie trzęsły się góry i pękały skały. Vitavis ruszył stoczyć walkę z Jaryłą, Jarowit stawił się na swym białym koniu, a Vitavis na wielkim bykunie.

*W kontekście związków Słowian z Bałtami uwagę przykuwa również bóg Sveistiks, noszący przydomek Teljavelis, por. lit. kalvis, łot. kalejs. Obowiązkami niebiańskiego kowala było wykuwanie piorunów Perkunowi, a także stopniowe ozdabianie nieba swymi dziełami. Inna odmiana mitu mówi, że to on wykuł tarczę złotą, a bogowie zawiesili ją na nieboskłonie, jako Słońce. Sudowianie znów wierzyli, że Sveistiks stworzył Slntse, który codziennie przemierzał cały nieboskłon [Zdzisław Bednarek – opracowania].

**W języku pruskim znaczy to czterotwarzowy lub bóg o czterech obliczach.

***Na terenie Litwy południowej opowiada się legendy o mieczu bogów, który powstał z gwiezdnego kamienia. Wykuł go sam Sveistiks, a był tak twardy, że przecinał inne miecze, topory, tarcze a nawet kamień.

****Dane etnograficzne zdają się potwierdzać istnienie zjawy leśnej, tak np. u Serbołużyczan występuje Dźiwica, podobnie u Bułgarów.

Bogowie walczyli w odległej zachodniej krainie, trzy dni i trzy noce ścierając się w tytanicznym boju. Wreszcie Vitavis przyparł Jaryłę do skał odgradzających morze od zachodnie krainy i już miał mu strzaskać głowę potężnym uderzeniem, lecz młody bóg, który nigdy się nie męczył, uskoczył, a cios rozbił skały. Przez wyrwę zaczęła napływać woda i morze zatopiło całą zachodnią krainę. Na koniec Jarowit przeciął maczugę Vitavisa i w walce wręcz pokonał przeciwka. Vitavis zawstydzony odszedł do krainy Welesa gdzie opiekował się rudami. Z potu wojowników narodzili się Nobowie, nieduże stworki o owłosionych nogach zamieszkujące wykroty nad brzegami rzek i opiekujący się wodnym ptactwem*.

Zwycięstwo Jaryły nie ucieszyło bogów rzucili, więc czar, po którym Jarowit zaczął się starzeć. Nie mógł umrzeć gdyż był bogiem. Jesienią, jako starzec zapadał od tej pory w sen, w którym odradzał się, jako młodzieniec na wiosnę. Od tej pory tylko na krótko spotykał Marzannę wczesną wiosną. Marzanna zaś zimą malowała lodowe kwiaty wspominając swój romans i szczęśliwe dni spędzone z Jaryłą.

Navia, Javia Pavia i Wyraj

Aby zapobiec podobnym walkom, Świętowit wraz i innymi bogami ustanowił nowy podział świata. Na samej górze na szczycie niebiańskiego drzewa powstała Pavia**, a obok niej Wyraj***, poniżej na ziemi leżała Javia (Jawia), a pod ziemią znalazła się Navia (Nawia/Nawie)****. Pavia nie była rajem w dzisiejszym rozumieniu. Była to piękna kraina pełna gór, łąk i lasów, na której pasały się wielkie stada zwierząt, które pochodziły z dusz padłych lub zabitych zwierząt. Pośrodku Pavii znajdował się święty gaj (według wierzeń bałtyjskich) lub złota kącina (według wierzeń słowiańskich). Tam zasiadał Światowid, u Słowian wschodnich na złotym tronie, u południowych na kamiennym, u zachodnich na złocistej tarczy. Bałtowie i Słowianie z rejonu Polski widzieli go na drewnianym pięknie rzeźbionym.  Wokół Pana rzeczy zasiadali bogowie i boginie oraz dusze bohaterów żyjących wiecznie.

 *Wśród Jadźwingów krążyło wiele opowieści o Nobach, jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku w okolicach Puszczy Białowieskiej stare kobiety opowiadały o nich legendy [Zenon Bednarek – opracowania]. Nie byli bogami ani bóstwami, nie byli też nieśmiertelni, ale żyli dużo dłużej niż ludzie, byli więksi niż krasnale, ale o wiele mniejsi od ludzi, lubili dobrze zjeść i zamieszkiwali wykroty na rzekami i strumieniami. Zimą pomagali przetrwać dzikiemu ptactwu tę trudną porę.

** Słowianie i Bałtowie widzieli niebo w odmienny sposób, była to dla nich siedziba bogów i dusz bohaterów.

*** Wyraj – magiczna, bajeczna kraina, do której zimą odlatywały ptaki. Z tego miejsca także przychodziła wiosna budząca świat do życia. W folklorze mówiło się również o pochodzących z Wyraju bocianach, które miały przynosić dzieci. Wyraj miał podobne położenie do Nawii – znajdował się za wielką wodą (być może nawet na końcu Drogi Mlecznej), jednak zdecydowanie wyżej – w koronie Drzewa Kosmicznego. Wyobrażano go sobie, jako ogród za żelazną bramą, którego w podaniach folklorystycznych mógł strzec Weles pod postacią Raroga (ognistego ptaka) bądź Złotego Kura. Obecne w Wyraju ptaki utożsamiane były z ludzkimi duszami, które zimą przylatywały, zaś zimą odlatywały. Etymologia tych zaświatów nie jest do końca znana. Wyprowadzano ją m. in. od hipotetycznego prasłowiańskiego rdzenia #rajъ, które przy skojarzeniu z #rayí mogło kojarzyć się z czymś takim jak szczęście i bogactwo. Była też miejscem, do której na zimę odlatują ptaki (tudzież czasem pod ich postaciami dusze ludzkie) i z której przychodzi wiosna. Wierzono, że z tego miejsca wele za pomocą bocianów i leleków (wiosną i latem) oraz kruków (jesienią i zimą) trafiały na ziemię i wstępowały do łona kobiet.

****Nawie to miejsce, do którego w wierzeniach słowiańskich podążają duchy zmarłych. Pieczę nad nimi sprawuje Weles – srogi pan podziemi. W wierzeniach ludowych opisywano ją różnie – raz, jako rozległe pastwisko, na którym Weles wyprowadzał dusze, innym razem, jako rozległe bagno, pośrodku którego znajdował się złoty tron, na którym zasiadał Weles dzierżący miecz. Mówiło się też, że nieopodal tego tronu znajdowały się korzenie Drzewa Kosmicznego, będącego osią dla całego świata. Wierzono również, że wejścia do Nawii strzegł Żmij – skrzydlata gadzia istota. Powszechny był też pogląd, że Nawie oddzielone były od świata ludzi wielkim morzem bądź rzeką. Nazwę tych zaświatów należy wyprowadzać od prasłowiańskiego rdzenia #navь oznaczającego trupa bądź nieboszczyka. Inna nazwa Nawii to Wyraj wężowy. Znaczenie prasłowiańskiego rdzenia wiąże się też z tym, że „nawie” i „nawki” to również określenia dusz zmarłych. Według S. Urbańczyka określenie to było typowe dla dusz tragicznie zmarłych ludzi: samobójców, topielców, zamordowanych itd. Wierzono nieraz, że były to dusze nieprzychylne ludzkiemu życiu, często objawiające się, jako ptaki.

Bogowie ucztowali, obradowali, ale także często się kłócili. Według wierzeń Słowian wschodnich z okolic Prypeci przed kaciną bogów płonął ogień – ognisko, nad którym panuje bogini Mokosz mająca postać kobiety z wielką głową i dużymi rękami, opiekująca się przędzeniem lnu i strzyżeniem owiec. Ludzie składali jej ofiarę w postaci kłębka wełny. Wokół ogniska zasiadało dwunastu jej sługów lub posłańców i po kolei dokładali szczapy do ognia, jedni więcej – wtedy jest lato, a inni mniej i na świecie panuje zima. Mokoszy poświecono kult „Matki-Ziemi”, na co wskazuje szereg przetrwałych w obrzędowości ludowej elementów związanych z głęboką czcią dla „matki ziemi wilgotnej” (mat’ syraja zemlja), jak kładzenie na ziemi nowo narodzonych dzieci, chorych i umierających, chowanie w ziemi zmarłych dzieci w przeciwieństwie do ciałopalnych pochówków dorosłych, symboliczne pojmowanie orki, jako aktu seksualnego z ziemią.

Posłowie

Niniejsze opracowanie nie jest opracowaniem naukowym. Przedstawia ono panteon bogów słowiańskich i bałtyjskich według pewnego wzorca, czyli najczęściej opowiadanych przekazów. Istnieje jednak wiele opowieści i innych legend, a także opowieści pisanych na różnego rodzaju blogach pogańskich i słowiańskich. Część z nich została pominięta jak kwestia chociażby zaliczenia poszczególnych bogów do określonych kręgów.

 

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast