Miejskie szczury

PDF pageEmail pagePrint page

Nikt nie wie, ile tak naprawdę szczurów żyje na terenie Łodzi. Różne szacunki podają od 100 tys. do nawet 3,5 mln osobników. W Łodzi rozwojowi populacji szczurów sprzyja duża ilość pustostanów i ruder, a także brak dziko żyjących kotów. Przed laty takich kotów było w mieście dużo więcej, teraz jest tendencja, by odsyłać je do schroniska, ponadto zatykane są wszelkie otwory i dziury do piwnic, w których dzikie koty chroniły się przed mrozem. Niemal każdego dnia po zmroku, a nawet w dzień można zobaczyć do kilkunastu szczurów w okolicach kanałów ciepłowniczych, a tych jest szczególnie dużo na Chojnach. Zarząd spółdzielni oraz administracje miejskie ograniczają się do wykładania trutki, a ta niewiele daje. Pisma i interwencje mieszkańców nie przynoszą skutku.

Rzekomi ekolodzy oraz władze miasta chętniej tępią i wyłapują dzikie koty niż szczury. Sam byłem świadkiem, jak jakieś pół roku temu pojawili się ludzie w asyście straży miejskiej, którzy podali zwierzętom karmę. Podobno przeciw wściekliźnie. Okazało się, że była ona zatruta i padło ponad 70 dzikich kotów i kilka psów. Ja będąc emerytowanym technikiem weterynarii i zootechniki uważam, że takie działania ekologiczne są ewidentnie szkodliwe. Dzikich kotów nie należy truć, tylko sterylizować, kastrować i wypuszczać na wolność. Żadne środki chemiczne nie zastąpią kota szczurołapa. Jako członek Stowarzyszenia Ziemiaństwa Polskiego proponuję by otworzyć w stowarzyszeniu na ten cel specjalny rachunek. Na który sam deklaruję się wpłacić na początek jakąś kwotę na rzecz sterylizacji i kastracji dzikich kotów, ale nie zgadzam się na ich uśmiercanie. W przyrodzie powinna się odbywać normalna zależność pomiędzy drapieżnikami, w tym przypadku kotami, a ich ofiarami szczurami. To koty zmniejszają liczebność populacji szczurów. Przyznaję, że populacja dzikich zwierząt, w tym przypadku kotów, winna być ograniczona, ale poprzez kastrację i sterylizację. Można zgromadzić na to środki od ludzi dobrej woli i podpisać umowy na te zabiegi z przychodniami weterynaryjnymi.

Zadbajmy też o dzikie zwierzęta. Jeśli nie mają wchodzić do piwnic to zróbmy im stosowne schronienia, jakieś budki lub temu podobne skrzynki. Podobnie jest z innymi dzikimi zwierzętami. W październiku grupa uczniów, tu u nas w parku, wykonała dwa schronienia dla jeży. Był to zwykły ruszt z gałęzi, trochę siana i zwykłych liści. Ot taka sobie niewielka kupka. Ku mojemu zaskoczeniu, chociaż obok były inne zwałowiska gałęzi, te konstrukcje zostały skrzętnie usunięte przez pracowników parku, a gałęzie pozostały.

Czy to jest ekologia?

Ziemianin

 

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast