„Ludzie dla ludzi tego losu”

PDF pageEmail pagePrint page

Motto tej opowieści:

 

1„ Obyśmy się nie znaleźli z ręką w przysłowiowym małym pojemniku używanym do celów higieny intymnej”

 

Komentarz wyrażony w dniu 18 marca 2013 roku podczas spotkania w „Jagiellońskim Ośrodku Kultury” przez   byłego Ministra i posła na Sejm RP Krzysztofa Kwiatkowskiego, komentującego problemy związane z wprowadzeniem w życie tzw. „ustawy śmieciowej”

 

Po raz kolejny pani Danuta Majdańska, prezes Stowarzyszenia Inicjatywa Rozsądnych Polaków zebrała wokół siebie osoby, którym nie jest obcy los ludzi żyjących na terenie „Ziemi Obiecanej”.2

 

Niedawno do Pani Prezes zgłosił się pan Hubert Cichocki, dyrektor biura poselskiego posła na Sejm RP Krzysztofa Kwiatkowskiego, z prośbą o pomoc w zorganizowaniu nowej formuły komunikacji poselskiej z jego wyborcami. Polega ona „na wyjściu posłów do ludzi” tzn. spotkaniu posła i reprezentantów społeczności w lokalnych miejscach użyteczności społecznej, a nie tylko w trakcie dyżurów w biurach poselskich. Oczywiście jak zwykle niezawodna pani Danuta Majdańska wywiązała się ze zrealizowania takiego spotkania. Odbyło się ono dnia 18 marca 2013 roku w „Jagiellońskim Ośrodku Kultury”, należącym do „Spółdzielni Mieszkaniowej im. Jagiełły” na ul Wspólnej 6 w Łodzi.

 

Pan poseł Krzysztof Kwiatkowski na spotkanie ze społecznością lokalną przybył wraz z dyrektorem swojego biura poselskiego panem Hubertem Cichockim oraz z grupą Radnych Miasta Łodzi, z którymi na co dzień współpracuje.

 

Pan poseł po przywitaniu się z mieszkańcami swoją wypowiedź rozpoczął od podziękowań składanych na ręce „Pana prezesa Cyzowskiego (redakcja przypomina prezesa Spółdzielni mieszkaniowej im. Władysława Jagiełły w Łodzi), czyli jak sam pan poseł określił gospodarza miejsca („Jagiellońskiego Ośrodku Kultury”) oraz pani prezes Danuty Majdańskiej. Wspomniał także o nowej formie dyżurów poselskich, która zakłada formułę mieszaną łączącą dyżury w biurze poselskim ze spotkaniami ze społecznością lokalną w ich rodzimym środowisku. W trakcie wprowadzenia do właściwej dyskusji pan poseł zaproponował, aby spotkanie składało się z dwóch części: pierwszej ogólnej na sali z pytaniami zadawanymi przez osoby z widowni do przedstawicieli władzy, do których każdy mógł się odnieść oraz drugiej, indywidualnej, gdzie radni wraz z panem posłem rozsiądą się po sali i indywidualnie będą radzić w sprawach ważnych dla społeczności lokalnej. (I tak też wyglądało całe spotkanie).

 

4W trakcie swojego wprowadzenia pan poseł oddał także głos radnym, by mogli przypomnieć dziedzinę i zakres w jakich czują się ekspertami i mogą pomóc zebranej społeczności. Radnymi zasiadający w różnych komisjach, którzy przybyli byli Joanna Kopicińska (członek różnych komisji, specjalista z zakresu pomocy społecznej), Iwona Boberska (członek 7 komisji, specjalista od gospodarki komunalnej i polityki społecznej), Jacek Borkowski (Rada Miejska, architekt), Sebastian Tylman (przewodniczący komisji do spraw ładu społeczno – gospodarczego), Marta Grzeszczyk (członek komisji kultury i komisji sportu), Wiesława Zewald (członek komisji kultury).

 

Podczas swojego wprowadzenia do „właściwego” spotkania pan poseł opowiadał także o swojej pracy w Sejmie. O swoim wkładzie do zmian przepisów, w tym kodeksu cywilnego, a także zmiany zasad obowiązywania klauzuli wykonalności (wokół której medialnie zostało ujawnionych kilka problemów). Pan poseł opowiadał o znanych z mediów ściągnięciach długów od osób, które ich nie zaciągnęły oraz próbie zapobiegania następnym takim incydentom. Dla wszystkich niewtajemniczonych w temat obecnie klauzula wymagalności jest wykonywana na podstawie zapisanych danych obejmujących imię, nazwisko oraz miasto (miejsce) pobytu dłużnika. Jak wiadomo z nagłośnionych przypadków los, lub niewiedza urzędników, bywa okrutna. Można mieć to samo imię i nazwisko, mieszkać w tym samym mieście i nie być poszukiwanym przestępcą, za to można zostać brutalnie potraktowanym przez organy władzy. Ba nie mieć za co przeżyć, bo konto zostanie zablokowane. Dlatego między innymi pan poseł Kwiatkowski działa w tym celu, aby danymi potrzebnymi do realizacji klauzuli wykonalności były nie tylko imię i nazwisko oraz miejsce życia dłużnika, ale również jego pesel.3

 

W czasie swojego wprowadzenia do „właściwego” spotkania pan poseł mówił także o działalności tzw. „Łódzkiego Zespołu Parlamentarnego” zrzeszającego 30 posłów z różnych partii politycznych, których wspólnym celem jest jak to pan poseł sam określił „walka o Łódź”

 

Podczas wprowadzenia do spotkania zajmującego się naświetleniem problemów nurtujących społeczność lokalną przybyła spóźniona i niemal od samych drzwi anonsowana przez pana Kwiatkowskiego Radna Miasta członek komisji komunalnej, komisji inwentaryzacyjnej i komisji kultury pani Grażyna Górnicka. (Swoje spóźnienie tłumaczyła warunkami dojazdu do miejsca spotkania i zimą, która właśnie w postaci nadmiaru zrzuconego śniegu przypomniała o sobie).

 

W trakcie swojego wprowadzenia do całego spotkania pan Krzysztof Kwiatkowski podkreślał „Ale to nie ja dzisiaj jestem najważniejszy”. Miło nam, że pan poseł potrafi być tak skromny. Jeśli chodzi o walory osobowe oraz samej wypowiedzi pana posła szacunek należy się także dla jego poczucia humoru i dystansu wyrażonego słowami „politycy to są ludki ograniczone, widzą tylko dwa kolory czarny i biały”. Należy także podkreślić merytoryczną słuszność pana posła Kwiatkowskiego, wyrażaną w trakcie właściwej dyskusji przedstawiciela rządu ze społecznością. Można bowiem powiedzieć, że słusznie zauważał on, iż „Nie można tworzyć prawa nie będąc w stu procentach pewnym, że mamy konstytucyjne prawo”.

 

Wśród wszystkich tematów poruszanych podczas całej właściwej dyskusji najciekawsze i najbardziej emocjonujące okazały się te, dotyczące próby likwidacji spółek miejskich np. MPO, rewolucji śmieciowej związanej z wprowadzoną przez Sejm zmiany ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz rozbieżności teorii i praktyki uznawania budynków i architektury miasta za zabytkową (notabene podjętego przez prezesa Fundacji „NASZE ZOO”). Socrealizm z lat pięćdziesiątych jest już uznany za sztukę, a budynki z tego okresu nie są uznawane za zabytkowe. Choć mają już 60 lat i unikatową architekturę, bez problemu mogą być burzone.5

 

Od strony społeczności lokalnej właściwą dyskusję rozpoczął prezes Spółdzielni mieszkaniowej im Władysława Jagiełły w Łodzi pan Cyzowskiego, poruszając temat nurtujący i oburzający wszystkich mieszkańców miasta, czyli rewolucję śmieciową. Wprowadzona przez Sejm zmianą ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, zgodnie z którą gmina przejmuje odpowiedzialność za odpady komunalne i jest zobowiązana do ustalenia stawek opłat za ich odbiór oraz zagospodarowanie, a w związku z tym realizacji uchwały Rady Miejskiej w Łodzi nr LIII/1093/12 z dnia 5.12.2012, zgodnie z którą Zarządy Spółdzielni Mieszkaniowych zobowiązane są do składania deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami. Jak twierdził pan poseł Krzysztof Kwiatkowski „Cena śmieci nie jest po to, żeby zarabiać, ale po to, żeby nie znajdowały się na dworze”. „Zgodnie z informacjami Regionalnej Izby Obrachunkowej miasto nie może zarobić na śmieciach”. Należy pilnować, „czy na śmieciach nie zarabia organ prowadzący”?

 

Podczas dyskusji obejmującej temat gospodarki odpadami pan poseł wyraził własne niezadowolenie i żal w stosunku do zasad funkcjonowania „ciał i organów miejskich” oraz ich współpracy z panią prezydent, o których Rada przekonała się w praktyce. Pan Kwiatkowski stwierdził, że „Opinia rady jest niewiążąca”. Co do zakresu podwyżek „Rada negatywnie je zaopiniowała, a podwyżki weszły w życie, ponieważ podpisuje je pani Prezydent”. W trakcie tejże dyskusji pan poseł Krzysztof Kwiatkowski z ubolewaniem opowiadał także o zasadach funkcjonowania komisji, a także o tym, że radni go otaczający w związku ze swoją działalnością na rzecz społeczności lokalnej mają pozakładane sprawy w sądzie dyscyplinarnym, oczywiście przez „kolegów z partii”. Zgodnie ze zdaniem pana posła zasada działania komisji jest taka, iż jeśli „komisja jest kłopotliwa, to żeby komisja przestała istnieć”.

 

W stosunku do próby likwidacji spółki MPO pan poseł wyraził dezaprobatę. Powiedział nawet, że „… dziś ta spółka ma wiele do zrobienia. Wprowadzić jak największą konkurencję, żeby państwo mieli jak najniższą cenę”.

 

Wydaje się, że najlepszym podsumowaniem tego spotkania są dowcipne, ale niestety życiowe słowa wyrażone przez pana posła Krzysztofa Kwiatkowskiego, komentujące to, jak niestety mogą się skończyć próby działalności społecznej, a które zostały uczynione mottem tego artykułu „Obyśmy się nie znaleźli z ręką w przysłowiowym małym pojemniku używanym do celów higieny intymnej”

 

Zdjęcia  Borys Strzelczyk

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast