Łódzka cegła…1

PDF pageEmail pagePrint page

CeglaŁódź, tkanina z wadami – antologia poezji

Jakże trudno pisać o książce, z którą jest się związanym osobiście… Dlatego, nie będzie to recenzja, a jedynie pean na cześć trzech osób, które podjęły się karkołomnego zadania stworzenia współczesnej antologii wierszy o Łodzi.

Pean, jako wyraz wdzięczności i podziwu. Bo przecież trzeba mieć ogromną odwagę, by zaproponować kilkuset tysiącom ludzi, by zajrzeli do swoich szuflad, notesów, laptopów, tabletów, smartfonów czy jeszcze innych miejsc przechowywania swojej twórczości i wydobyli z nich wiersze, różne w formie, treści, o różnej wartości artystycznej. Oni to zrobili.

Jeśliby przyjąć, że jeden wiersz to tylko jedna kartka papieru A-4 to otrzymalibyśmy z tych kartek płachtę o powierzchni pokoju 4,5 x 4,5 metra, a gdyby na kartce było tylko 20 linijek tekstu, to wszystkie te linijki przekroczyłyby sporo długość jednego kilometra…

Ale dosyć dowcipów rodem z „Czterdziestolatka”. Sam fakt powstania książki, w której na temat jednego miasta wypowiada się stu trzydziestu poetów, wzbudza od razu zainteresowanie. I nie ma tu znaczenia ilu z nich pisze o nosie Tuwima siedzącego na swojej ławeczce, nie ma znaczenia ilu wielbi Piotrkowską, Dąbrowę, a ilu Teofilów czy Manufakturę. Ważne jest, że to miasto żyje w tej poezji. Jest zdaniem jednych piękne, innych brzydkie, ale żyje. Działa na ludzką wyobraźnię, jest niezbywalnym tłem ludzkiego życia, jego pięknych, złych albo i tragicznych chwil.

Nie wiem ilu z piszących o Łodzi poetów jest tu od urodzenia, związanych z tym miastem od pokoleń. Ja jestem. Z zazdrością patrzę czasami na inne grody, marzę o zwiedzaniu paryskich bulwarów, spacerach nad Dunajem, o kawie pitej na praskiej starówce. Uwielbiam wypoczynek na wsi. Ale nigdy przez myśl mi nie przeszło, że mógłbym się z mojego miasta wyprowadzić. Może dlatego, każda zmiana na lepsze, cieszy mnie jak dziecko, a każda nowa wiadomość dotycząca historii tego miasta zapisuje się natychmiast w mojej pamięci. Jeśli po przegłosowaniu małżeństw jednopłciowych, zostanie przegłosowane prawo przysięgania swojemu miastu, to pierwszy stanę z moją Łodzią na ślubnym kobiercu. Tyle, że w tej kolejności legislacyjnej chyba nigdy to nie nastąpi…

Niektórzy posiadacze „Łódzkiej cegły” mówią, że jest wspaniała. Myślę, że kłamią. Można oczywiście przeczytać na raz wszystkie wiersze, ale ręczę, że po piętnastym czytelnik zupełnie nie wie o czym był drugi czy trzeci, bo pierwszy, z racji kolejności może zapamiętać. Ja nie wiem jaka jest ta książka. Najpierw trzymałem ją długo w rękach, wdychając jej zapach. Potem spojrzałem rozczulony na moje strony i dopiero po pewnym czasie zajrzałem na strony znajomych i przyjaciół. Ale już i tego było na raz za dużo. Poezję trzeba smakować tak samo jak dzieła malarskie.

Kiedyś dostałem w prezencie ślubnym reprodukcję Picassa. Z radością stwierdziłem, że przedstawiona na obrazie para ma wszystkie narządy w naturalnych miejscach i powiesiłem dzieło na ścianie. Dopiero po kilku dniach zacząłem mu się przyglądać i odnalazłem w nim wiele treści… Z czasem to obraz, umieszczony teraz naprzeciw mojego fotela, mówił mi o mnie więcej niż niejeden przyjaciel. Rozszyfrowywał moje nastroje i przyłapywał na drzemce, gdy jego kontury rozmywały się w jedną bezbarwną plamę snu.

Tak samo jest z wierszem. Przeczytany raz, pozwoli określić formę treść…

Dopiero czytany po raz kolejny, przybliży nam autora, pozwoli się z nim zaprzyjaźnić lub nie i w ten sposób opowie nam również o nas samych.

Dlatego tak bardzo jestem wdzięczny twórcom tej antologii, bo mam wspaniałą lekturę na długie zimowe wieczory. Dzięki nim poznam innych piszących, o których nie miałem pojęcia. Poznam ludzi, którzy może tak jak ja wychodzą czasami nocą, by spacerować po mieście i mruczeć dla zapamiętania, sklecone przed chwilą strofy.

Nie. Nie wiem jeszcze czy ta książka jest dobra czy zła. I tak naprawdę taka ocena wcale mnie nie obchodzi. Ta książka jest po prostu ważna. Cenna nie tylko dla autorów umieszczonych w niej wierszy. Nie wiem, czy przez kolejne lata znajdzie się grupa ludzi, która podejmie podobny wysiłek. Może następna taka pozycja zaprezentowana będzie w nieznanej dziś technologii. Przy tym tempie rozwoju nauki całkiem to możliwe. Myślę jednak, że wiele zdarzeń z kulturalnego życia naszego miasta już dziś możemy datować na te z przed i te po wydaniu Łódzkiej cegły.

Za chwilę wyłączę komputer, usiądę wygodnie na kanapie, wezmę do ręki książkę, która jeszcze pachnie drukarnią i zanurzę się w opowieściach o moim mieście. I za to, kochani twórcy łódzkiej antologii jestem wam wdzięczny do grobowej deski.

 

Cegla

                                                                  

[1] Dariusz Staniszewski, dr Hanna Prosnak, Magdalena Cyvbulska [red,red] Łódź, tkanina z wadami – antologia poezji, NA STRONIE, Łódź 2015

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Accessibility
Zamknij