Koniec wolnego rynku?

PDF pageEmail pagePrint page

SalonBożena Ziemniewicz 29 stycznia 2015 r. zorganizowała i poprowadziła na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym UŁ kolejne spotkanie w ramach Łódzkiego Salonu Gospodarczego. Gościem spotkania zatytułowanego

KONIEC WOLNEGO RYNKU?
GENEZA KRYZYSU

był Ryszard Petru, ekonomista, Przewodniczący Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich, doradca Leszka Balcerowicza do 2008 r.

Szwajcaria – mały kraj, który unikał wojny i do którego oligarchowie rosyjscy wpłacali ostatnio pieniądze (nie wiadomo ile), wpłynął na finanse na całym świecie. W poniedziałek szef Banku Szwajcarskiego ogłosił , że będzie uwolniony frank, a w czwartek go uwolniono i zaszły zasadnicze zmiany finansów światowych.

Kiedyś kryzysy były lokalne, a teraz są globalne.

FED trzymał bardzo niski poziom stóp procentowych, poniżej stanu gospodarki USA. Inflacja zaczęła rosnąć, FED zbyt późno podniósł stopy i posypało się. Zaczął się efekt spirali. Kredyt oparto na cenach nieruchomości, a nieruchomości zaczęły tanieć. Bańka pękła 7.07.2007 r.

W bankach stosowano instrumenty motywacyjne napędzające kryzys. Stosowano rozliczenia w krótkich, kwartalnych okresach. Najbardziej poszukiwane były agresywne inwestycje i nie liczyły się konsekwencje w następnym roku. Gdy inwestycja okazała się niekorzystna, tracili udziałowcy, ale premii nie trzeba było zwracać. Wielkie korporacje finansowe tak bardzo się rozrosły, że podejmowały decyzje oderwane od realiów rynkowych. Nie bały się konsekwencji, ponieważ upadek tak wielkich systemów bankowych zdestabilizowałby całą światową gospodarkę. Były pewne, że w razie bankructwa rządy USA i krajów Unii go wykupią.

Unia Europejska dopiero w kryzysie wprowadziła przepis o nie sprzedawaniu instrumentu, którego druga strona nie rozumie.

Przeregulowanie rynku popycha klientów do poszukiwania instrumentów nieregulowanych, np. przeregulowane chwilówki w bankach przejęły Banki Spółdzielcze. Obligacje państwowe były traktowane z ryzykiem „0” i nie tworzono rezerw. Kupowali dług grecki, bo to strefa euro i ktoś go uratuje, albo można zamienić na obligacje niemieckie. Ale Grecja nie ma gwarancji strefy euro i od tego zaczął się kryzys w Europie.

Ogłoszono, że Polska jest zieloną wyspą, bo w 2009 r. mieliśmy pozytywny wzrost gospodarczy. Politycy źle to zrozumieli, gdyż spowodowany był trzema czynnikami:

  1. Elastyczny kurs walutowy spowodował spadek eksportu po załamaniu kursu złotego.
  2. Obniżka podatków i składek przegłosowane w 2007 r. spowodowała spadek dochodu budżetu, a pieniądze znalazły się w naszych kieszeniach.
  3. W 2009 r. przyspieszono wykorzystanie funduszy unijnych.

Wzrostowi dochodu towarzyszył bardzo gwałtowny wzrost długu budżetowego, a więc przejęto 51,5 % aktywów OFE i przestano podejmować reformy, co z kolei zaowocowało kryzysem w górnictwie i spowodowało w 2013 r. najgłębsze spowolnienie gospodarki od 2002 r.

Wpadliśmy w pułapkę średniego dochodu, bardzo trudną do pokonania. Kraje, przy pewnym poziomie rozwoju, zatrzymują się na tym etapie i gonienie bogatych też się zatrzymuje, co może pogłębić również wewnętrzny podział na Polskę A i B, na duże miasta i wieś.

Konkurencyjność osiągamy głównie za pomocą niskich wynagrodzeń, a są obszary, gdzie koszt pracy jest jeszcze niższy za gorsze warunki pracy. Czas pomyśleć o innym rodzaju gospodarki. Musimy naszą gospodarkę przestawić z pracochłonnej, o niskiej wartości dodanej, na wysoko uprzemysłowioną. Aby to osiągnąć konieczne są:

  • Wyższa jakość oświaty i wsparcie dla B+R;
  • Przyjazne prawo na styku państwo-biznes (polskie prawo jest najbardziej skomplikowane i niezrozumiałe, a Izba Skarbowa nakazała ostatnio, aby 80% kontroli kończyło się domiarami);
  • Pobudzenie procesu migracji z rolnictwa do przemysłu i usług (wciąż duże część ludności zamieszkującej tereny wiejskie jest nieaktywna).

Podsumowując, nie było żadnej zielonej wyspy, bo był spadek zapasów. A im wyższa pensja, tym wyższe zadłużenie.

{igallery id=9153|cid=185|pid=1|type=category|children=0|addlinks=0|tags=|limit=0}

 

Po prelekcji rozpoczęła się ożywiona dyskusja.

Pierwszy, szef firmy transportowej zauważył, że dużo mówi się o rolnictwie, które przynosi 3,4% PKB, a Rosjanie nie wpuszczają do siebie polskich samochodów.

Odp. Jeżeli Unia wprowadza jakieś polityczne sankcje, to należy domagać się dopłaty dla wszystkich.

Jakie są relacje polskiego kapitału do napływającego? Wieś pełni obecnie funkcję socjalną. W mieście nie ma zatrudnienia, to zostają, bo na wsi łatwiej im przeżyć. 80% studentów nie wykonuje pracy związanej z ich wykształceniem i kwalifikacjami.

Odp. Polskiego kapitału jest tyle, ile jeszcze nie było. Tylko w co jest zainwestowany? Ludzie ładują w instrumenty przynoszące 4% zysku, a nie w ryzykowne działania badawcze. Nie ma możliwości, aby włączyć go w kapitał globalny, ale można inwestować korzystnie w działania niszowe. Nie ma polskich banków, bo są na sprzedaż, ale nikt ich nie chce kupić. Potrzeba zmiany mentalności: naukowiec chce badać, a przedsiębiorca mieć szybki wynik.

Polska stoi małymi i średnimi firmami. Mniejszy kapitał, ale zdrowa konkurencja między nimi.

Mamy cztery systemy podatkowe:

  1. Największą część stanowią płace.
  2. Ryczałt – najniższe stawki.
  3. Umowy-zlecenia – możliwość kombinowania
  4. KRUS – też mało i łatwo kombinować.

W Polsce 1/4 PKB, to przemysł (jak Niemcy, ale my produkujemy dla nich, a oni sprzedają). Bułgaria i Rumunie są jednak od nas tańsze.

Z sali padło też pytanie, jak Pan widzi Polskę w 2017 r.

22 $ za baryłkę ropy powoduje olbrzymią dewaluacja rubla i nie wiadomo, co zrobi Rosja. Polska będzie rozwijała się inercyjnie w tempie 3% rocznie. My naśladujemy rozwiązania węgierskie, np. OFE.

Prywatny przedsiębiorca powiedział, że chciałby , abyśmy mówili „w moim kraju” z miłości do niego. Oddajemy bez walki handel, banki, niedługo lasy. Co zrobić, aby mali przedsiębiorcy byli zauważani. Olbrzymi polski potencjał został zdominowany przez produkty Chin. Co możemy zrobić, co może zrobić państwo?

Odp. Polskie przedsiębiorstwa nie są silnie lobbowane i nie dostrzega się ich. Klasa polityczna ich nie widzi. Dostrzega wielkie struktury, np. Kulczyka, a nie zauważa sklepu warzywnego, ani średnich przedsiębiorstw. Na przykład Merkel co roku spotyka się z firmami rodzinnymi, bardzo bogatymi i poruszają same trudne tematy (na wysokim poziomie). A u nas politycy o problemach przedsiębiorców dowiadują się z mediów, a patrzą tylko na ilość głosów. Zmiany trzeba rozpocząć od samorządowców, bo oni są bliżej ludzi.

Zapytano też, czy nasza oświata może generować absolwentów powyżej średniej, którzy mogliby byś wsparciem dla B + R? Przedsiębiorcy dostają środki i to oni mają iść do instytutów badawczych?

Odp. Rodzinna firma Solaris eksportuje swoje pojazdy do 28 krajów, ale oni mają swój dział badawczy. Uczelnie czasami zapominają o potrzebach rynku. Dla Politechniki sukcesem powinien być kontakt z rynkiem.

Dalej pytano o uczelnie: co zrobić, aby uczelnie kształciły dla potrzeb rynku?

Odp. Uczelnie powinny kształcić umiejętności, a nie wiedzę.

Z sali padła uwaga, że politycy nas nie słuchają. Przedsiębiorcy walczą o ustawę o samorządach gospodarczych, a żadna partia nie chce tego robić. Do komisji sejmowych przychodzą dobrze przygotowani specjaliści, np. z ministerstwa, a politycy przygotowują złe przepisy.

Odp. Większość polityków nie wystawiała faktury. Gdyby było mniej posłów, np. 100 jak senatorów, kontakt byłby lepszy. Średni szczebel urzędników nie chce mieć dowolności w wydawaniu decyzji, bo wtedy za nic się nie odpowiada. Do tej pory nikt w Polsce nie został ukarany za złą decyzję podatkową.

Zapytano też o tytuł spotkania: Koniec wolnego rynku. „Gdzie go Pan widzi? Co ze Światowym Systemem Walutowym?”

Odp. Świat trzeba będzie poukładać od nowa. Banki USA i Europy mają przeciwne rozwiązania.

Pyt. Według Korwin-Mikke kryzys rozpoczął się od uwolnienia dolara od parytetu złota.

Odp. Banki globalne są przyczyną kryzysu, ale parytet złota może być zły, np. w 1939 r. za długo trzymaliśmy parytet złota.

Pyt. Bardzo dużo pieniędzy przeznaczono na B+R, a potem sprzedamy swoje odkrycia za niewspółmiernie małe pieniądze.

Odp. Ważny problem sądownictwa. Gdy duży ukradnie mi pomysł i wystawi prawników, to trwa kilka lat, a małemu i średniemu nie wystarczy pieniędzy na prawników. Sektor prywatny poszedł do przodu, a publiczny żyje często w czasach PRL-u.

A my musimy pamiętać, aby nie mówić tylko o swojej firmie, ale lobbować bardziej ogólnie.

Po tym stwierdzeniu Bożena Ziemniewicz podziękowała wszystkim za przybycie i zaprosiła na następne spotkanie, a Ryszard Petru zaczął podpisywać swoją książkę, na której oparł wykład.

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Accessibility
Zamknij