Juliusz Słowacki inaczej

PDF pageEmail pagePrint page

Imię i nazwisko: Juliusz Słowacki herbu Leliwa
Urodzony: 4 września 1809 r. Zmarł: 3 kwietnia 1849 r.

Kiedy miał 15 lat, wraz z najbliższymi przyjaciółmi: Ludwikiem Spitznaglem i Aleksandrem Chodźką, obiecali sobie, że nauczą się języków obcych. Dwaj ostatni dotrzymali postanowienia, zostali nawet orientalistami. Spitznagel w wieku 22 lat dostał dobrą pracę w Egipcie, władał piętnastoma językami, w tym perskim, arabskim i tureckim. Słowackiemu poszło gorzej. Arabski poznał jednak na tyle, że po latach, gdy pojechał do północnej Afryki, porozumiewał się z miejscowymi w tym języku.

Do dziś przedstawia się Słowackiego, jako zniewieściałego maminsynka, ale jaki był naprawdę ten utalentowany polski poeta?

Wieczorem 25 lipca 1831 roku, w ramach misji dyplomatycznej, zleconej przez powstańczy Rząd Narodowy, wyruszył z pilnymi listami do polskich przedstawicieli w Paryżu i Londynie. W dniu 31 lipca w południe dotarł do Paryża, jadąc przez Lipsk, Weimar, Eisenach, Fuldę, Frankfurt, Moguncję, Metz i Verdun. Następnego dnia, specjalnie wynajętym statkiem z Calais, przepłynął do Dover i dotarł do Londynu. Dzięki wsparciu pułkownika Romualda Traugutta (wybitnego oficera rosyjskiego, wielokrotnie odznaczanego za wojnę krymską, wykładowcę szkoły wojskowej w Petersburgu, który przeszedł na stronę „powstańców”, czyli miatieżników – buntowników) nawiązuje kontakt z brytyjskim wywiadem. Poparcie księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, „niekoronowanego króla polskiego”, przywódcę Hotelu Lambert, byłego ministra w rządzie rosyjskim czasów Aleksandra I, powoduje, że zostaje współpracownikiem i agentem brytyjskiego wywiadu. Takie otrzymał wytyczne i polecenia Rządu Narodowego. Przywódcy rządu liczyli na interwencję państw zachodnich w sprawie polskiej.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku we Francji znaleziono prywatne listy jednego z działaczy Hotelu Lambert, mówiące, że Słowacki jeszcze w Polsce przeszedł pewne przeszkolenie w działalności wywiadowczej. Opanował niemal do perfekcji posługiwanie się sztyletem, nauczył się fechtunku, strzelania, lecz słaby był w walce na pięści. Z historiografii wiemy, że Słowacki nie był zdolny do służby liniowej, ale pracował w służbach dyplomatycznych i wywiadowczych. Musiał wiec zostać przeszkolony, a tu jego wygląd i postura była atutem. Kto w wątłym, młodym człowieku, mógł się spodziewać agenta wywiadu. Słowacki przeszedł dalsze przeszkolenie wywiadowcze w zakresie szyfrowania i pozyskiwania współpracowników. Był niemal urodzonym agentem, który często teatralizował życie, a swoje stroje traktował, jako rodzaj kostiumu. W 1831 roku poznaje w Londynie Pannę White. Ta znajomość była krótka – trwała zaledwie kilka miesięcy. Do dziś ten epizod jest pomijany, może dlatego, że jest oparty bardziej na plotkach, a może dlatego, że Słowacki nie przywiązywał do niego uwagi. Nie pisał też o nim w listach. Jedynym śladem są wspomnienia w pamiętniku Ceersona, znajomego Słowackiego z okresu pobytu w Anglii. Sam Ceerson był dość tajemniczą postacią, związaną z brytyjskim wywiadem. Prawdopodobnie to on zapoznał Słowackiego z panną White. Ten związek rozpadł się wkrótce, choć w 1832 roku urodziła się z niego córka. Poeta nigdy nie nawiązał ponownego kontaktu i tak naprawdę nie wiadomo, czy w ogóle wiedział o dziecku.

Z Londynu wyjechał do Szwajcarii, gdzie zachwycał się pięknem tamtejszego krajobrazu i przeżywał kolejne zauroczenie. Tym razem obiektem jego westchnień stała się Maria Wodzińska. Nie zaniedbał jednak swych misji wywiadowczo-dyplomatycznych w sprawie pozyskania sympatyków dla sprawy polskiej i w zainteresowaniu nią polityków. W Szwajcarii spotykał się też z dyplomatami, starając się przekonać ich do zaangażowania się w narastający konflikt na Bałkanach. Słowacki realizował tu polityczne założenia Hotelu Lambert, związane z narastającym konfliktem na Bliskim Wschodem i na Bałkanach. Spodziewał się, bowiem, że rywalizacja na tym terenie państw zachodnich z Rosją i Austrią, doprowadzi do wojny, która była nieodzownym warunkiem powodzenia wszelkiej akcji powstańczej na ziemiach polskich. W latach 1833-35 Słowacki nadal wykonywał tajne misje na zlecenie Czartoryskiego, pomagając organizować sieć polskich agentów dyplomatycznych, którzy działali zarówno na terenie Stambułu, jak i w krajach bałkańskich, zależnych od Turcji. Również w Afganistanie, Persji i na Kaukazie, gdzie Polacy starali się pomagać Gruzinom walczącym z Imperium Rosyjskim. Agenci polscy współdziałali z dyplomacją francuską i angielską, szczególnie w zwalczaniu wpływów rosyjskich. Przedstawiciele obozu konserwatywnego odegrali poważną rolę w rozwoju obozu liberalnego w Rumunii i Serbii oraz przyczynili się do pobudzenia świadomości narodowej w Bułgarii. O ile też zawiodły nadzieje polskich działaczy niepodległościowych na wykorzystanie konfliktu na Bliskim Wschodzie w interesie polskim, o tyle rozbudzanie dążeń narodowowyzwoleńczych na Bałkanach tworzyło korzystniejsze warunki do zasadniczej zmiany układu sił międzynarodowych w Europie Środkowej i Wschodniej.

Pod koniec 1835 roku, na zlecenie Ludwika Szafraniec-Bystrzonowskiego herbu Starykoń, zaczyna przygotowywać się do wyjazdu do Egiptu. Większość oficjalnych biografów przez lata przekonywała, że podróż Słowackiego była wynikiem panującej w romantyzmie mody na Orient. Dziś jednak wiele wskazuje na to, że były inne motywy tego niezwykłego przedsięwzięcia. To prawda, że myśl o wschodnich wojażach zakiełkowała już w trakcie młodzieńczych wypadów poety do Odessy, która w tym czasie była prawdziwie egzotycznym miastem. Podobnej fascynacji ulegało zresztą wielu ówczesnych artystów. Lecz niemal nagły wyjazd poprzedzony został spotkaniem z Januszem Woroniczem-Wernerem. Nie najlepszego zdrowia poeta rusza w meczącą podróż. W pierwszej połowie 1836 roku wyrusza do Włoch, do Neapolu. Dalej w podróż rusza 24 sierpnia 1836 roku o północy, razem z Zenonem Brzozowskim. Cztery dni jedzie lądem, później wsiada na statek parowy z Otranto do Korfu. Stamtąd podróżuje do Koryntu, a później przez Ateny i wyspę Syra dociera do egipskiej Aleksandrii i Kairu. Tradycyjne środki transportu zamienia na wielbłądy, konie, osły i dyliżanse. Na wyspę File w Nubii płynie w górę Nilu łódką, następnie z Egiptu na wielbłądzie rusza do Jerozolimy, gdzie spędza noc w bazylice przy Grobie Pańskim. Wracając, odwiedza jeszcze Damaszek i Bejrut, na koniec przez 40 dni medytuje w klasztorze Betcheszban w Libanie. Robi też szereg notatek przekazywanych kurierami do Francji. Ich odbiorcą jest Władysław Zamojski. Tygodniowy pobyt Słowackiego i Brzozowskiego w Aleksandrii był rekonesansem politycznym po Bliskim Wschodzie, podjętym na zlecenie księcia Adama Czartoryskiego. Słowacki miał wyszukiwać przebywających tam Polaków i badać ich ewentualną przydatność do roli agentów księcia. Wiadomo, że wieszcz przeprowadził kilka rozmów politycznych, stosunkowo łatwo dostając się do osób na wysokim szczeblu. W Patras odwiedził Kanarisa, jednego z bohaterów greckich walk o niepodległość. W Aleksandrii na audiencji przyjął go wicekról Egiptu Muhammad Ali. W tej samej Aleksandrii doszło do incydentu zaatakowania Słowackiego, ale ten używając bata ze skóry hipopotama, rozgonił napastników (informacje o tym incydencie przechowywane były w archiwum policyjnym na terenie Syrii).

W Egipcie nastąpiło też pierwsze zetknięcie poety z arabskim Wschodem: Egipcjanki z czarami na głowach, żebracy, wielbłądy, egzotyczna muzyka. Prawdziwy wir wrażeń. Zwiedził katakumby za miastem i stanął pod kolumną Pompejusza. Wdrapał się na piramidę Cheopsa – najwyższą w Gizie. Tak właśnie: wdrapał się – było to możliwe, ponieważ Arabowie odarli piramidy ze śliskich wapiennych okładzin, przeznaczając je na budowę kairskich meczetów. Odsłonili w ten sposób spiętrzenie olbrzymich bloków. Stały się one celem wspinaczki pielgrzymów i źródłem zarobku Beduinów. Najpierw Słowacki zwiedził korytarze wewnątrz piramidy, potem z pomocą lokalnych przewodników (rozmawiał z nimi po arabsku) dostał się na sam szczyt. Wieszcz, który był fizycznie raczej słaby, został przez nich po prostu wciągnięty na budowlę. „Musiałem Synom stepów się oddać i z duszą, i z ciałem. Dwóch zaprzęgło się do mnie, dłonie wzięli w kleszcze. Trzeci lazł rakiem, świecąc, a czwarty mię jeszcze popychał” – pisał Słowacki autoironicznie w wierszu Piramidy. Wiemy też, że Słowacki odwiedził też rezydenta wywiadu brytyjskiego, ale treści rozmowy niestety nigdy nie poznamy.

Po rozmowie z rezydentem brytyjskim, Słowacki ruszył na wielbłądzie z Kairu w stronę Ziemi Świętej. Nowy Rok spędził w Al-Arish, nie na świętowaniu, ale na przymusowej kwarantannie epidemiologicznej. W wyniku tej przymusowej kwarantanny Słowacki napisze później Ojca zadżumionych oraz swoje przemyślenia na temat państwa „System polityczny państwa to złożona struktura posiadająca przynajmniej takie zasadnicze elementy jak: wspólnotę polityczną (wszystkie jednostki uczestniczące w życiu politycznym państwa), reżim polityczny (pewne reguły, wzorce postępowania, na których opiera się realizacja władzy państwowej), instytucje polityczne (sformalizowana część systemu politycznego z królem na czele). Głównym zadaniem instytucji jest podejmowanie wiążących społeczeństwo decyzji”.

Pobyt w Jerozolimie i pielgrzymkę do Grobu Bożego Słowacki do tego stopnia przeżył, że w Ziemi Świętej doznał rozstroju nerwowego. W dzienniku z podróży pod datą 13 stycznia 1837 r. relacjonuje: „jutro mam noc spędzić u grobu – tak mam rozedrgane nerwy, że co chwila łzy mi się rzucają do oczu.”

Wyjaśnić należy, że Katolicy mieli prawo odprawiania mszy u grobu przypadało wcześnie rano. Tymczasem władze tureckie nie pozwalały na otwieranie świątyń przed świtem. Kto więc chciał uczestniczyć w katolickim nabożeństwie, musiał wejść do kościoła już poprzedniego wieczoru. Z listu do matki wiemy, że tamtej przełomowej dla poety nocy, mszę odprawiał polski ksiądz Maksymilian Ryłło i była to msza za „kuzynkę”. O kogo więc chodziło? W obawie przed cenzurą korespondencji Słowacki, jako doświadczony agent, określił w ten sposób Polskę. Czuwając samotnie przy Grobie Jezusa czyta Biblię i płacze.  Historyk Zieliński wysnuwa hipotezę, że właśnie wtedy poeta został mianowany przez ks. Ryłłę na członka zakonu Rycerzy Chrystusa, co obok wymowy religijnej miałoby także aspekt polityczny. Autor twierdzi, co prawda, że bezpośrednich dowodów na ten temat nie ma, ale wniosek taki wysnuwa na podstawie urywków wierszy Słowackiego i podkreśla, że nawet, jeśli nie nastąpiło to u samego grobu, to mogło nastąpić nieco później.

Niezależnie od tego, trzeba przytoczyć, że Słowacki był wówczas pod dyskretnym nadzorem policyjnym i jeden z agentów policyjnych obserwował jego pobyt w kościele. Jest to o tyle niezwykłe, że innych pielgrzymów tak nie pilnowano. Nieco światła na ten fakt daje opracowanie radzieckiego historyka Jewgienija Pawłowa, piszącego o Polskich działaniach po upadku Powstania Listopadowego „…Słowacki w trakcie pobytu w Egipcie oraz Grecji interesował się topografią Krymu… – szukał kontaktów z kupcami rosyjskimi i wiele się o budowę portów oraz umocnień wypytywał…” (strona 21-23). Tak czy inaczej niezależnie od podejmowanych działań agenturalnych w trakcie podróży na Wschód, dokonuje się w duszy Słowackiego przełom i powrót do utraconej wiary. W zbudowanym na skale chrześcijańskim klasztorze Betcheszban koło Bejrutu Słowacki zamyka się na czterdzieści dni. Medytuje. Przed Wielkanocą przystępuje do pierwszej od lat spowiedzi. Po powrocie do domu znów zacznie być praktykującym katolikiem. – Tu powstają utwory wcale nieoparte na tematyce orientalnej, ale na refleksjach związanych z Polską, z upadkiem powstania listopadowego 1831 roku. Tu zostaje napisany niezapomniany Anhelli oraz smutna refleksja „polityka bez siły jest niczym”.

Klasztor wywiera na poecie ogromne wrażenie. Znajduje w nim to, czego potrzebował. Miejsce prawdziwie bezludne, zbudowane na skale, dobrzy księża ormiańscy, piękne kwiaty rozwijające się wiosną w górach i rozległy widok na morze z mojej celi – pisze w liście do matki. Jak podkreśla Jolanta Pol, romantyczne podróże były także dla ich uczestników okazją do poznania siebie na nowo, a także odkrycia w sobie nowych zainteresowań. Tak też się stało w przypadku Słowackiego. Podróży na Wschód, zupełnie innemu, wyciszonemu życiu, a przede wszystkim posiadaniu dużej ilości wolnego czasu, poeta zawdzięcza nową pasję – zainteresowanie astronomią. Bakcyla połknął dokładnie w pierwszych dniach września 1836 roku, kiedy siedział na Akropolu obserwował niebo, a szczególnie konstelację Oriona. Pasję kontynuował przez cały rok podróżowania. Astronomia fascynowała go na tyle, że już we Włoszech, po wynajęciu mieszkania we Florencji, na specjalnej wieżyczce z czterema oknami tworzył małe prywatne obserwatorium. Sam Orion interesował też Słowackiego w Egipcie, gdzie poeta słuchał starych legend rodem ze starożytnego Egiptu.

Według Zielińskiego podróż na Wschód stała się też dla Słowackiego okazją do doświadczeń narkotycznych. Środki odurzające były wśród romantyków modne, a stosunkowo najwcześniej sięgali po nie angielscy pisarze. Najprawdopodobniej właśnie w Londynie nastąpił pierwszy kontakt Słowackiego z tego rodzaju substancjami. Jednak prawdziwym rajem pod tym względem okazał się Egipt i niestety Słowacki uzależnił się od haszyszu. Już po powrocie do Europy poeta napisze do matki: „Mamy także sziszę. Jest to rodzaj szklanej kulki, w której się pali tytuń… Z takich lulek palą wschodnie damy i bardzo im z tym ładnie. Ubrany w arabskim płaszczu, siedząc na tureckim dywanie, paląc z wschodniej lulki, będę ranne wizyty przyjmował”. Ze względu na matkę Słowacki wspomina wyłącznie o paleniu tytoniu. – Stanowi to dobitne potwierdzenie czynnego zainteresowania poety narkotykami. To, że w skromnym bagażu przywiózł ze Wschodu niełatwe przecież w transporcie urządzenie, stosowane przede wszystkim do palenia opium i haszyszu, świadczy o jego wytrwałości w eksperymentowaniu ze środkami pobudzającymi wyobraźnię – dowodzi Zieliński. Potwierdza to przyjaciel poety Konstanty Goszczyński, który zanotował, że w okresie paryskim – już po powrocie ze Wschodu – Słowacki zażywał opium, aby sprowadzać widzenia, które mi nieraz opowiadał. Wątki narkotyczne można znaleźć też w twórczości wieszcza. Zażywanie opium w łaźni w Ipsarze pojawiło się w poemacie Lambro, a zawody w paleniu haszyszu – w Beniowskim. Fascynacja ta przejawiała się zresztą także modą ubraniową, w Europie noszono zwiewne szaty i turbany.

O uzależnieniu Słowackiego narkotykiem pisze także we swych wspomnieniach Tomasz Król „ Julian podupadł na zdrowiu, krwią pluje a i siły go odstępują. Tylko jak wypali fajkę lub dwie ożywia się, mówi o podróży do Grecji, krócicę czyści a oczy mu błyszczą…”.

Po powrocie do Europy 20 lipca 1837 r. postanawia, że nadal będzie podróżował. postępująca choroba krzyżuje mu niestety te plany. W 1839 i 40 roku opracowuje, na zlecenie Hotelu Lambert,  rys polskich kół emigracyjnych, wskazując, że skłóceni i walczący ze sobą, niezdolni do stworzenia wspólnej idei, ulegają degeneracji moralnej i fizycznej.

W 1842 w Paryżu Słowacki poznał Andrzeja Towiańskiego i na krótko związał się z jego Kołem. Przyczyną zerwania były zarówno różnice światopoglądowe, jak i permanentny konflikt z Mickiewiczem, dominującym w jego otoczeniu Mistrzem, a także różnice w kwestii ewentualnych działań zbrojnych (Słowacki był zwolennikiem aktywnej walki, a Towiański był jej niechętny). Jednak w znacznej mierze Towiańskiemu zawdzięczał Słowacki ostateczny kształt swojego systemu filozoficznego. Poglądy filozoficzne i społeczne Słowackiego inspirowały go do aktywności politycznej, która nie przynosiła jednak wielkich rezultatów. W czasie powstania krakowskiego i tzw. rzezi galicyjskiej stworzył Kółko z nielicznymi zwolennikami, do których należał miedzy innymi Cyprian Kamil Norwid. Słowacki napisał kilka utworów o charakterze manifestu politycznego, a miedzy innymi Głos z wygnania do braci w kraju „Do emigracji o potrzebie idei”. W okresie Wiosny Ludów ogłosił Głos brata Juliusza Słowackiego do zgromadzonych i w klub chcących się związać Polaków. Po wybuchu powstania wielkopolskiego zawiązał Konfederację i mimo zaawansowanej gruźlicy pojechał do Poznania, gdzie wystąpił na posiedzeniu Komitetu Narodowego. Ostrzegał tam kierownictwo KN, a zwłaszcza Karola Fryderyka Libelta zwolennika porozumienia z Prusami i wojny z Rosją, przed działaniami władz pruskich. Opuścił Poznań na żądanie policji i powrócił do Paryża, gdzie wkrótce zmarł. Pochowany został na cmentarzu Montmartre.

O Słowackim różnie można mówić. W opracowaniach historycznych więcej można znaleźć informacji o jego biseksualizmie, niż jego działaniach dyplomatycznych i wywiadowczych. Znawcy tematu twierdzą, że brak jest na to dowodów, ale praca wywiadowcza nie polegała i nigdy nie będzie polegała na pisaniu listów do bliskich opisujących te działania. Słowacki nawet jeśli nie był wybitnym szpiegiem czy dyplomatą, to przyczynił się do utorowania Polsce niepodległości.

Jan Ziemiański

Portret Wikipedia

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Accessibility
Zamknij