IV. Diety grup krwi

PDF pageEmail pagePrint page

W czasach przemian ustrojowych, kiedy odbywała się u nas wielka walka Związków Zawodowych o takie same produkty żywnościowe dla wszystkich ludzi pracy, ja chorowałem na nieżyt żołądka. Spowodowało go zatrucie dwutlenkiem siarki, wydobywającym się z kominów Huty Głogów.

Po powrocie z pracy napychałem żołądek czym się dało, aby maksymalnie rozsunąć jego bolesne ścianki. Zwi­jałem się w kłębek i starałem leżeć do rana bez ruchu.

Wtedy mniej bolało. I słuchałem w radio i telewizji, że „wszyscy mamy takie same żołądki”.

Na własnej skórze (żołądku) przekonałem się, że równość nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością, bo każdy człowiek jest inny. Wszy­stkim należało się świeże powietrze, ale ludzie mieli ołowicę i obni­żoną płodność, zwierzęta tężyczki i paraliże. A ja miałem bolesny nieżyt.

Dziś, kiedy jestem starszy i żołądek przestał mnie boleć, to o tych, którzy mają „jedynie słuszną” receptę na wszystko, myślę już mniej dosadnie, acz nadal to samo.

W ostatnich dziesięciu latach ukazały się opisy bardzo wielu diet wegetariańska, wysokotłuszczowa, makrobiotyczna, pół dnia picia, surówkowa, lub gotowania wszystkiego, dieta płaczu (tysiąca kalorii). Większość wykluczała się na wzajem, ale każdy zachwalał swoją, udowadniając, że ma ona bardzo wielką rzeszę zwolenników, których takie jedzenie wybawiło z opresji i wszyscy powinni ją stosować. Ludzie już dawno się w tym pogubili, choć spotykałem też wiele osób, którym któraś z tych diet pomogła.

W szkołach uczono mnie, że w przyrodzie istnieje nieskończenie wielka różnorodność form, ale cała przyroda stanowi jedność. Wszystkie komórki, od bakterii po drzewa i człowieka mają taką samą budowę wewnętrzną, takie same organelle i tak samo funkcjo­nują. Kiedy zapoznałem się z teorią dr D’Adamo mówiącą o tym, że komórki różnych ludzi mogą mieć tak różną przemianę materii, że powinni jadać inne pokarmy, byłem zaskoczony, ale niezbyt zdziwiony.

Mutacje nigdy nie są celowe. Zawsze przypadkowe. Za to selekcja, dokonywana przez dobór naturalny, płciowy, czy inny, jest niezwykle celowa. Przetrwać mogą tylko te osobniki, których nowe cechy w okreś­lonym środowisku nie są gorsze od starych. A jeżeli są lepsze, to następuje wypieranie na danym terenie osobników, którzy tych cech są pozbawieni.

Ludzie mają różne grupy krwi. Dr D’Adamo dowiódł, że w za­leżności od tego, czy ktoś ma grupę „O”, „A”, „B”, czy „AB”, posiada inną przemianę materii. Jego odżywianie powinno się opierać na innych zasadach. Inne pokarmy im pomagają, inne szkodzą, nawet inaczej powinni odpoczywać. Oczywiście sama grupa krwi nie ma na to bezpośredniego wpływu. Jest tylko łatwym do wykrycia wskaźnikiem przemian biochemicznych, które zaszły w DNA.

Grupa krwi „O”

Pierwsi nasi przodkowie, ludzie z Cro-Manon, którzy pojawili się około 40 tysięcy lat przed naszą erą na terenie Etiopii, mieli grupę krwi „O”. Byli to zręczni, dynamiczni i inteligentni myśli­wi, spożywający przede wszystkim mięso, uzupełniane owadami, jago­dami, korzeniami i liśćmi. Żyli w środowisku, w którym musieli być przygotowani zarówno na gwałtowny i długotrwały atak, jak i szybką obronę lub ucieczkę. W ułamku sekundy musieli podjąć decyzję, rzucić się na napastnika, czy do ucieczki. Ich umysł i mięśnie musiały się błyskawicznie mobilizować, ale też, jak u wszystkich drapieżników, przechodzić w stan energetycznie oszczędnej pracy i długotrwałego odpoczynku po spożyciu wysokoenergetycznego pożywienia (obserwu­jemy często na filmach przyrodniczych antylopy pasące się bardzo blisko lwów, gdy widzą, że są one właśnie w takim stania energetycznym).

Myśliwi żyjąc w małych grupach i dużym rozproszeniu, nie mieli problemów socjalnych ani epidemiologicznych, gdyż spotykali się z niewielką ilością chorób zakaźnych. Za ta po walce musieli szyb­ko wracać do zdrowia i regenerować rany, aby znów polować. Ich układ immunologiczny musiał być prosty, ale pobudliwy. I takie cechy przetrwały do dziś.

Spożywanie mięsa wymaga jego ścięcia w żołądku przez soki trawienne. Kwas solny zabija też bakterie w pokarmie, który nie zawsze był świeży. Żołądki tych ludzi musiały więc wytwarzać dużą ilość kwasów żołądkowych. Ich mięśnie największą sprawność osiągały w środowisku kwaśnym, czyli w lekkiej ketozie, spowodowanej spalaniem tłuszczów (nie węglowo­danów). Stres musiał być bezpośrednio związany z reakcją mięśniową. Kiedy niedźwiedź jaskiniowy podniósł się na tylne łapy, rozważania filozoficzne nad bytem i jestestwem były niewskazane.

Ludzie z grupą krwi „O” są genetycznie przystosowani do spożywaniamięsa, ale też musi się ono znaleźć w ich diecie. Zasadowe mięso najlepiej neutralizuje kwasy żołądkowe, produkowane w dużych ilościach przez tych ludzi. Nie tylko przy jedzeniu, ale i stresie. Chroni to przed nieprzyjemną nadkwaśnością. Mięso jest również najlepszym budulcem dla ich wymagających szybkiej regeneracji komórek. Szcze­gólnie polecana dla tej grupy jest również większość owoców morza, warzyw, owoców, orzechów i pestek. Powinni za to unikać: ziarna, gdyż genetycznie są źle przystosowani do jego konsumpcji. Najgorsze są lektyny (substancje roślinne podobne do ludzkich i zwierzęcych przeciwciał) znajdujące się, w glutenie pszenicy. Aglutynują (zlepiają) czerwone ciałka krwi, paraliżują przewód pokarmowy, uniemożliwiając wchłanianie korzystnego pożywienia, wywołują bolesne zapalenia jelita cienkiego, hamują metabolizm insulinowy, przeszkadzając w efektywnej zamianie kalorii na energię oraz wytwarzają dokładną odwrotność ketozy, czyli powodują, że mięśnie stają się zasadowe. Produkty pszenne stają się głównymi sprawcami przybierania na wadze osób z grupą krwi „O”. Podobny, choć w mniejszym stopniu efekt, daje kukurydza, wpływająca na produkcję insuliny.

Również rośliny motylkowe nie są zalecanym pokarmem, gdyż hamują metabolizm innych, ważniejszych składników odżywczych, np. zawartych w mięsie. Szczególnie substancje zawarte w lu­cernie (alfalfa) drażnią przewód pokarmowy i mogą spowodować po­głębienie problemów związanych z ich nadwrażliwością, a lektyny soczewicy i fasoli nerkowej (kidnej) odkładają się w tkance mięś­niowej, czyniąc ją bardziej alkaliczną i mniej zdolną do wysiłku fizycznego. Pozostałe mogą być jednak jadane, jako smaczny dodatek do innych potraw, a nie jako danie główne.

Ta grupa krwi powinna również unikać produktów mlecznych. Polacy mają wprawdzie w większości enzym laktazę (rozkładający cu­kier mlekowy – laktozę) i surowe mleko rzadko wywołuje u nich biegunkę (zwłaszcza przy piciu regularnym). Jednak występujący inny cukier, D-galaktozamina, która jest wyznacznikiem grupy krwi „B” wywołuje reakcję immunologiczną zbliżoną do podania im niewielkiej ilości krwi grupy „B. Ponieważ układ immuno­logiczny grupy „O” jest najbardziej pobudliwy i agresywny, wywo­łuje to silną aglutynację i reakcję alergiczną. Źle trawią również kazeinę mleka. A ta, gdy nie zostanie całkowicie zmetabolizowana, wytrąca się w naczyniach włosowatych blokując je. Wapń w or­ganizmie lepiej jest uzupełniać orzechami i pestkami.

Grupa krwi „O”, która gorzej asymiluje jod i ma tendencję do niższego poziomu hormonu tarczycy, może łatwo przejść w stan niedoczynności tego narządu. Dlatego powinna unikać niektórych roślin krzyżowych, takich jak większość kapust, kalafiory i gorczyca. Za­warte w nich zawiązki blokują w krwi jod, występujący i tak w zbyt małej ilości. Wprawdzie gotowanie potrafi je unieczynnić, ale jaki procent i po jakim czasie, tego chyba jeszcze nikt nie poda­je. Działanie tych związków zależy również od cech indywidualnych oraz innych składników pokarmu. Inaczej zareaguje na nie bałtycki rybak, inaczej łódzka prządka. A symptomami niedoczynności tarczycy może być nadwaga, zmęczenie, a nawet zanik mięśni. Ludzie mają­cy krew grupy „O” powinni raczej zacząć stosować w kuchni niepo­pularne u nas wodorosty, zwłaszcza morszczyn. Jest bogaty w jod,przeciwdziała nadkwaśności, a zawarta w nim fukoza chroni błonę śluzową żołądka przed przyleganiem bakterii powodujących wrzody.

Odkrycie dokonane przez doktorów D’Adamo, jeśli zostanie potwierdzone przez innych naukowców, będzie jednym z największych osiągnięć w medycynie i przełomem w zapobieganiu chorobom. A wszy­stko wskazuje na to, że tak będzie. W swojej książce dr Peter J. D‚Adamo wykazuje jednak pewną niekonsekwencję w stosunku do tłu­szczów, co jest szczególnie istotne dla grupy krwi „O”. Pisze, że metabolizm tej grupy opiera się na przemianie tłuszczów, ludzie dobrze reagują na oleje, źle trafią ziarna, których węglowodany (a nie tłuszcze) są przyczyną wysokiego poziomu cholesterolu, jednocześnie zalecając spożywanie chudego mięsa. Biał­ko jest złym materiałem energetycznym, a gdy ulega spalaniu za­mienia się w cukier, nie tłuszcz. Argument, że 30 000 lat temu nasi przodkowie jadali wyłącznie chude mięso z dzikich zwierząt jest mało przekonujący. Oni nie żyli 80 lat.

Ludzie posiadający grupę krwi „O” mają prosty, ale silny i dynamiczny układ odpornościowy. Dlatego posiadacze tej grupy krwi wykazują większą od innych skłonność do chorób zapalnych, takich jak artretyzm,alergie i wrzody. Muszą też pamiętać o rzad­kiej krwi i zaburzeniach z krzepliwością.

Ponieważ stres dla tej grupy krwi jest ściśle połączony z mięśniami, najlepszym odpoczynkiem są bardzo intensywne ćwicze­nia fizyczne. Ruch nie tylko poprawia krążenie, przepompowuje chłonkę, pogłębia oddech i masuje jelita, ale również przyczynia się do usunięcia olbrzymiej ilości wyrzuconej do krwi adrenaliny oraz intensywnej produkcji wysokoenergetycznego ATP, dzięki któremu również mózg szybko się regeneruje. Dla ludzi z grupą krwi „O” najlepszym odpoczynkiem jest długie oglądanie telewizji, pod warunkiem, że siedzą w tym czasie na stacjonarnym rowerku i inten­sywnie pedałują. Szczególnie polecane jest wtedy oglądanie meczów i filmów akcji.

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Accessibility
Zamknij