Dinozaur – zapluty karzeł reakcji

PDF pageEmail pagePrint page

Przy masowych protestach przeciwko ACTA prawie bez ech przeszły blokady stacji benzynowych przeciwko wzrostowi ceny paliw.

Powszechnie wiadomo, że szczyt wydobycia ropy naftowej mamy już dawno za sobą. Wydobycie spada, a jego koszty rosną. Niewiele jest miejsc, gdzie ten cenny surowiec sam wypływa z ziemi. Nawet w krajach arabskich trzeba go już czymś wypychać na powierzchnię.

Albo wydobywać z podmorskich głębin, często w bardzo niebezpiecznych rejonach. A jak to się może skończyć, przekonali się np. mieszkańcy Zatoki Meksykańskiej.

Do gwałtownego załamania produkcji benzyny i oleju napędowego nie doszło do tej pory tylko dlatego, że wciąż nakłada się gdzieś na świecie embargo, wstrzymujące jego zakup. Jednak, jak pokazała to ostatnio Turcja, brak podaży i związany z tym wzrost cen, zlikwiduje całkowicie embarga na kraje wydobywcze. A wzrost popytu będzie rósł gwałtownie. Nie tylko Polacy, chcą żyć tak, jak Amerykanie. Również Chińczycy i Hindusi, których gospodarka zaczęła się rozwijać w bardzo gwałtownym tempie. A w Indiach produkuje się najtańsze samochody na świecie.

W Polsce ludzie pracują po kilkanaście godzin dziennie, aby kupić upragniony samochód. Oszczędzają na wszystkim. Na jedzeniu i na czasie jego przygotowania. Regularnie jadają hamburgery, pizzę, zupki chińskie, kubek w 5 minut. Jadają rzeczy, których pies nie chce nawet powąchać. Źle sypiają, bo najdroższą rzecz, jaką mają (często droższą od męża czy żony) nie trzymają w domu, ale przed domem. A nie stać ich już na autokasko, lub samochód jest już za stary i nikt nie chce go ubezpieczyć. I ci ludzie, którzy stoją w coraz dłuższych korkach i nie mają gdzie zaparkować, stale dowiadują się, że cena paliwa idzie w górę. Że niedługo nie będzie ich stać, na dojechanie do sklepu 200 metrów i będą musieli chodzić po zakupy na piechotę. I aby dojechać do pracy, będą musieli kupić sobie migawkę aglomeracyjną, lub przesiąść się na rowery, jak ekolodzy. A przecież przeciętny człowiek nie chce walczyć o wieloryby. Nie obchodzi go nawet, że wróble wyginęły w miastach, a przy ocieplaniu wieżowców zamurowuje się gniazda jeżyków.

Najdotkliwiej ten problem dotknął nas Polaków. Kiedy po latach tęsknoty za amerykańskim dobrobytem otworzyła się granica i możemy sprowadzić z Zachodu miniaturkę symbolu amerykańskiego dobrobytu, skończyła się ropa naftowa. I kto jest temu winien?

Winne są dinozaury, bo wymarły wraz ze sowim pokarmem mało produktywnie. Nie mogły się przerobić na dwa razy więcej ropy? Co im to szkodziło? A wówczas to nasze dzieci musiałyby jeździć tramwajem, a nie my.

Nasi dziadkowie, zwłaszcza w okresie aktywnego wprowadzania socjalizmu, radzili sobie z takimi problemami. Każdemu wrogowi ludu mówili odważnie i prosto w oczy, że jest „zaplutym karłem reakcji”. Organizowali mitingi w zakładach pracy, wiece na stadionach, pochody protestacyjne. Tępili wroga w prasie i radio (nie było jeszcze telewizji, a jak się pojawiła, to były już tylko „warchoły”).

Dzisiaj i my nie powinniśmy być obojętni na to co się wokół nas dzieje. I my powinniśmy protestować. Gdy wrogiem ludu okazują się dinozaury, powinniśmy blokować stacje benzynowe, organizować masowe przejazdy ulicami miast, pikietować urzędy, organizować wiece na parkingach. A wszystko pod hasłem „Precz z dinozaurami, zaplutymi karłami reakcji”.

Your Offcanvas Sidebar area is currently empty. Go and add some widgets first.

Zmień wielkość liter
Kontrast